Spis treści
Dlaczego rolnicy protestują?
W całej Polsce, od Podkarpacia po Pomorze, drogi zostały zablokowane przez tysiące traktorów i maszyn rolniczych, co stanowi potężny manifest sprzeciwu wobec planowanej umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur. Rzeszów stał się jednym z epicentrów tej ogólnopolskiej akcji, gdzie pod Urzędem Wojewódzkim rolnicy jasno wyrażają swoje obawy. Nie chodzi tu jedynie o chwilowe niezadowolenie, ale o systemowe zagrożenie, które może zaważyć na przyszłości całych gospodarstw.
Głównym postulatem protestujących jest natychmiastowe zaniechanie podpisania kontrowersyjnej umowy, która w ich ocenie, otworzy drzwi dla tanich produktów rolnych z Ameryki Południowej. Polscy rolnicy obawiają się utraty rynków zbytu w Europie Zachodniej, gdzie do tej pory eksportowali wysokiej jakości żywność. To walka o utrzymanie konkurencyjności i zachowanie podstaw egzystencji w obliczu globalnych nacisków gospodarczych.
"To zabierze nam rynki zbytu, bo my eksportowaliśmy do Zachodniej Europy dobrą żywność, naszą żywność. Protestujemy, bo jeśli z Mercosuru to wszystko przypłynie do nas, to po prostu zabiorą nam nasze rynki zbytu. Lepiej zapobiegać, jak później leczyć – mówił nam jeden z protestujących rolników z Podkarpacia."
Rządzący myślą o rolnictwie?
Postulaty rolników są jednoznaczne: oczekują od rządzących realnych rozwiązań i strategicznego myślenia o przyszłości polskiego rolnictwa. Nie chcą wyłącznie doraźnych obietnic, lecz konkretnych działań, które zabezpieczą ich interesy na lata. To swoiste wołanie o długoterminową wizję, która pozwoli uniknąć powtarzających się kryzysów w sektorze spożywczym.
Jak podkreślają, brak takiej wizji i nieprzemyślane decyzje mogą prowadzić do systematycznego spadku dochodów i coraz trudniejszej sytuacji ekonomicznej dla wielu gospodarstw. 'Będziemy tracić z roku na rok' – to gorzkie podsumowanie nastrojów panujących wśród protestujących. Ich zdaniem, aktualna polityka nie gwarantuje stabilności, a wręcz przeciwnie, stawia pod znakiem zapytania ich zdolność do dalszego funkcjonowania.
"My chcemy realnych rozwiązań. Chcemy wiedzieć, ile my na tym stracimy, bo my będziemy tracić z roku na rok – podkreślił jeden z protestujących."
Wiceminister rolnictwa popiera?
Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka, podczas wizyty w Rzeszowie, wyraziła zrozumienie dla rolniczych postulatów, uznając protesty za w pełni zasadne. Jej obecność i deklaracje miały na celu uspokojenie nastrojów i potwierdzenie, że rząd jest po stronie polskich producentów. To ważny sygnał, wskazujący na to, że sprawa Mercosuru jest traktowana priorytetowo na szczeblu ministerialnym.
Spotkanie z rolnikami oraz konferencja prasowa były okazją do publicznego odniesienia się do ogólnopolskiej akcji. Wiceminister podkreśliła, że stanowisko polskiego rządu jest jednoznaczne: „nie dla umowy z Mercosurem”. Jest to wyraz solidarności nie tylko z polskimi rolnikami, ale również z ich odpowiednikami z innych krajów europejskich, którzy również widzą w tej umowie poważne zagrożenie.
"Nasz rząd mówi jednoznacznie „nie dla umowy z Mercosurem”. To stanowisko jest powtarzane przez polityków reprezentujących naszą koalicję – podkreśliła wiceszefowa resortu rolnictwa."
Czy umowa Mercosur to zagrożenie?
Małgorzata Gromadzka konsekwentnie argumentowała, że potencjalne porozumienie z krajami Mercosuru stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla krajowego importu, ale także dla eksportu polskich produktów rolnych na rynki Unii Europejskiej. To perspektywa, która budzi szczególny niepokój wśród rolników, którzy z trudem budowali swoją pozycję w zachodnich krajach.
Wiceszefowa resortu rolnictwa podkreśliła, że rząd aktywnie rozmawia z rolnikami, prezentując im bieżące informacje na temat negocjacji prowadzonych przez Komisję Europejską. Celem jest przeciwdziałanie negatywnym konsekwencjom i szukanie realnych możliwości blokowania tej umowy, zanim jej skutki staną się nieodwracalne.
"Ta umowa jest zagrożeniem nie tylko dla importu produktów do UE, ale również eksportu naszych produktów do innych krajów UE. Polscy rolnicy mówią, że te kierunki eksportowe są zagrożone. Dlatego chcemy przeciwdziałać tym konsekwencjom – mówiła."
Mniejszość blokująca w grze?
Nadzieja na odwrócenie niekorzystnego dla polskich rolników scenariusza wciąż tli się w możliwości zbudowania tak zwanej mniejszości blokującej w strukturach Unii Europejskiej. Wiceminister Gromadzka zapewniła, że „ostatnie słowo w tym kontekście nie zostało powiedziane”, co sugeruje, że gra o przyszłość umowy Mercosur wciąż trwa i jest przedmiotem intensywnych działań dyplomatycznych.
Warto podkreślić, że polski protest nie jest odosobniony – coraz więcej rolników z różnych państw Unii Europejskiej, w tym z Francji, Austrii, Włoch i Węgier, dołącza do głosu sprzeciwu. To świadczy o narastającej solidarności i wspólnym zrozumieniu zagrożenia, jakie niesie ze sobą ta umowa dla całej europejskiej produkcji rolnej.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.