Spis treści
Węgierskie święto w cieniu polityki
15 marca Węgry świętowały rocznicę rewolucji z 1848 roku, jednak obchody w Budapeszcie przybrały również wyraźnie polityczny charakter. Ulicami miasta przeszedł „Marsz Pokoju”, którego hasła – „Nie staniemy się ukraińską kolonią” – dobitnie świadczyły o jego wymowie. Była to przede wszystkim **manifestacja, której celem było wyrażenie sprzeciwu wobec unijnego podejścia do konfliktu na wschodzie**.
Organizacja marszu przez węgierskie władze nie jest przypadkowa, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych. Premier Viktor Orban buduje swoją kampanię, wykorzystując nastroje antyunijne oraz kwestionując wsparcie, jakiego Unia Europejska udziela Kijowowi. W tym przypadku **retoryka antyunijna i sprzeciw wobec wsparcia dla Kijowa stanowią kluczowe elementy jego strategii wyborczej**.
Kogo spotkano w Budapeszcie?
Wśród uczestników budapeszteńskiego Marszu Pokoju nie zabrakło również prominentnych postaci z polskiej sceny politycznej, co nadaje wydarzeniu dodatkowego, polsko-węgierskiego wymiaru. Zaskoczeniem dla wielu była obecność Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Jest to o tyle intrygujące, że **były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, ścigany w Polsce, znalazł schronienie właśnie na Węgrzech**, gdzie mieszka od końca 2024 roku i cieszy się azylem.
Do Romanowskiego dołączył Robert Bąkiewicz, znany polski działacz narodowy, a u jego boku szła córka Blanka. Nie jest to pierwszy raz, gdy Blanka Bąkiewicz pojawia się w przestrzeni publicznej; wcześniej media szeroko relacjonowały jej podziękowania skierowane do prezydenta Andrzeja Dudy. Tym razem **Robert Bąkiewicz i jego córka Blanka, która już wcześniej zwracała na siebie uwagę mediów, tym razem wspólnie maszerowali ulicami Budapesztu**.
"Biało-czerwone i czerwono-biało-zielone flagi obok siebie – tak jak przez wieki w naszych wspólnych zmaganiach o wolność. Dziś ta walka trwa nadal. Walczymy o wolną Polskę i wolne Węgry – o Europę suwerennych narodów, która potrafi obronić swoje granice i bezpieczeństwo, swoją kulturę i cywilizację!"
Bąkiewicz dumnie prezentuje córkę
Robert Bąkiewicz, nie kryjąc dumy, opublikował w sieci zdjęcia z córką Blanką, podkreślając jej symboliczną obecność na Marszu Pokoju. W swoich wpisach wyraźnie zaznaczał, że to właśnie Blanka jest dla niego najważniejsza i maszeruje u jego boku, co nadaje wydarzeniu osobisty i emocjonalny wymiar. Bąkiewicz **pokazywał się z córką Blanką, podkreślając jej obecność jako symboliczne przesłanie dla przyszłych pokoleń**.
Działacz otwarcie mówił o motywacjach swojego zaangażowania, wskazując na dzieci jako głównych beneficjentów politycznej walki o suwerenność. W swojej retoryce Bąkiewicz odwoływał się do konieczności obrony granic, tożsamości narodowej i sprzeciwu wobec „dyktatu Brukseli”, wszystko to w imię „wolnej, bezpiecznej i suwerennej Polski” dla przyszłych pokoleń. **Przekazywanie miłości do Ojczyzny kolejnym pokoleniom to nasz absolutny obowiązek – deklarował, budując kontekst dla udziału córki w manifestacji**.
"Budapeszt! Na dzisiejszym Marszu Pokoju, w tym morzu biało-czerwonych flag, idzie ze mną ktoś dla mnie najważniejszy – tuż u mojego boku maszeruje moja córka, Blanka. Dla kogo my to wszystko robimy? Dla kogo bronimy naszych granic, naszej tożsamości i sprzeciwiamy się dyktatowi Brukseli? Właśnie dla naszych dzieci! To im musimy zostawić wolną, bezpieczną i suwerenną Polskę. Przekazywanie miłości do Ojczyzny kolejnym pokoleniom to nasz absolutny obowiązek"
Dziedzictwo i polityczny ślad
Na opublikowanych zdjęciach Bąkiewicz z dumą dopisał: „Jaki ojciec, taka córka!”, co wprost odnosi się do podobieństwa postaw i zaangażowania politycznego. To sformułowanie, w połączeniu z wcześniejszym wystąpieniem Blanki skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, sugeruje, że **ta manifestacja ma wyraźny wymiar symboliczny, wskazując na kontynuację rodzinnych tradycji zaangażowania w życie publiczne**.
Obecność Blanki na marszu w Budapeszcie, w cieniu silnej narodowej i antyunijnej retoryki, symbolizuje nie tylko osobiste przekonania rodziny Bąkiewiczów, ale także szerzej – próby kształtowania postaw młodego pokolenia. To **scena, która nie tylko promuje wartości narodowe, ale również cementuje wizerunek ojca jako lidera, który aktywnie wprowadza swoje dzieci w świat polityki** w duchu „Europy suwerennych narodów”.
"Jaki ojciec, taka córka!"
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.