Ruszył proces zabójcy księdza. Co zeznał Tomasz J. w Częstochowie?

W Sądzie Okręgowym w Częstochowie rozpoczął się proces Tomasza J., oskarżonego o brutalne zabójstwo księdza Grzegorza Dymka z Kłobucka. Mężczyzna, na ławie oskarżonych, twierdził, że jego celem była jedynie kradzież pieniędzy z kolędy, o których usłyszał wcześniej. Rodzina duchownego wyraża jednak głęboką niewiarę w jego skruchę i domaga się sprawiedliwości za tragiczną śmierć kapłana.

Wąski, betonowy korytarz rozciąga się w głąb obrazu, z dwiema ścianami po bokach i podłogą, wszystko utrzymane w ciemnych odcieniach szarości i granatu, sugerujących betonową konstrukcję. Na każdej ze ścian widoczne są regularnie rozmieszczone, małe, okrągłe wgłębienia. Na wprost, na końcu korytarza, znajduje się jasne, pionowe pasmo światła, które rzuca długi, promienny strumień na podłogę, tworząc wyraźny, ukośny pas jasności przechodzący przez środek kadru, od lewej dolnej części do środka obrazu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Wąski, betonowy korytarz rozciąga się w głąb obrazu, z dwiema ścianami po bokach i podłogą, wszystko utrzymane w ciemnych odcieniach szarości i granatu, sugerujących betonową konstrukcję. Na każdej ze ścian widoczne są regularnie rozmieszczone, małe, okrągłe wgłębienia. Na wprost, na końcu korytarza, znajduje się jasne, pionowe pasmo światła, które rzuca długi, promienny strumień na podłogę, tworząc wyraźny, ukośny pas jasności przechodzący przez środek kadru, od lewej dolnej części do środka obrazu.

Proces zabójcy księdza Dymka

W Sądzie Okręgowym w Częstochowie zainicjowano proces dotyczący głośnego zabójstwa księdza Grzegorza Dymka, proboszcza z Kłobucka. Na ławie oskarżonych zasiadł Tomasz J., któremu prokuratura zarzuca dokonanie zbrodni, która wstrząsnęła lokalną społecznością. Zabójstwo miało miejsce 13 lutego 2024 roku wieczorem, na terenie plebanii kościoła pw. NMP Fatimskiej.

Oskarżony Tomasz J. podczas rozprawy zalewał się łzami, konsekwentnie utrzymując, że jego intencją była wyłącznie kradzież, a nie pozbawienie życia duchownego. Przedstawiał swoją wersję wydarzeń, próbując przekonać sąd o braku zamiaru dokonania morderstwa. Rodzina zamordowanego księdza kwestionuje autentyczność jego skruchy.

Skąd informacja o pieniądzach?

Motywem, który miał kierować działaniem Tomasza J., były pieniądze. Ksiądz Grzegorz Dymek niedługo przed tragiczną śmiercią informował parafian o zebraniu około 80 tys. zł podczas wizyty duszpasterskiej. Ta informacja dotarła do oskarżonego, który, jak sam zeznał, od tego momentu zaczął planować napad na plebanię. Podkreślił, że nie miał wcześniejszych planów, a inspiracja przyszła przypadkowo.

Tomasz J. w swoich zeznaniach opowiedział o okolicznościach, w jakich dowiedział się o gotówce. Podsłuchana rozmowa dwóch kobiet w sklepie miała być kluczowym elementem, który zaważył na jego decyzji. Zeznał, że słyszał o dużych pieniądzach i sejfie na plebanii, co skłoniło go do dalszych rozważań nad kradzieżą. Informacja ta utwierdziła go w przekonaniu o posiadaniu przez księdza znacznej sumy.

– "W sklepie, w kolejce podsłuchałem dwie kobiety, mówiły, że u księdza są duże pieniądze, że ma sejf na plebanii. I tak to chodziło mi po głowie" – wyjaśniał w sądzie oskarżony.

Przebieg tragicznych wydarzeń

W dniu, w którym doszło do zbrodni, Tomasz J. miał obserwować plebanię, czekając na dogodny moment do działania. Gdy tylko ksiądz wjechał samochodem do garażu, oskarżony zaatakował duchownego. Ksiądz Grzegorz Dymek podjął próbę obrony, jednak został obezwładniony i skrępowany taśmą. To właśnie skrępowanie i zaklejenie ust taśmą monterską doprowadziło do jego uduszenia.

Rodzina zamordowanego kapłana wyrażała stanowcze przekonanie o winie oskarżonego i domagała się najwyższej możliwej kary. Bracia księdza, Andrzej i Przemysław, podkreślali, że nie są w stanie wybaczyć sprawcy. Uważają, że zbrodnia była zaplanowana i bestialska, a jej głównym motywem były wyłącznie pieniądze. Ich zdaniem, plądrowanie plebanii po ataku tylko potwierdza ten motyw.

– "Nie jesteśmy w stanie mu wybaczyć. To była potworna zbrodnia, bestialstwo, zaczajenie się, plądrowanie, kara powinna być najwyższa możliwa. Główną przyczyną tego napadu były pieniądze" – mówili zgodnie bracia zamordowanego, Andrzej i Przemysław, przed rozpoczęciem procesu.

Oskarżony nie przyznaje się do zabójstwa

Tomasz J. konsekwentnie nie przyznał się do zarzutu zabójstwa, utrzymując, że jego jedynym celem było obrabowanie plebanii. Podczas rozprawy jego wystąpienie było niezwykle emocjonalne, pełne łez i wyrażeń głębokiego żalu za popełnione czyny. Starał się przekonać sąd, że nigdy nie zamierzał zabić proboszcza, a sytuacja wymknęła się spod kontroli.

W trakcie rozprawy oskarżony bezpośrednio zwrócił się do rodziny księdza Grzegorza Dymka, próbując wyrazić swoją skruchę i przeprosiny. Mężczyzna przekonywał, że cierpi z powodu tego, co się stało, i że ciężko jest mu żyć z świadomością konsekwencji swoich działań. Jego słowa miały świadczyć o wewnętrznym konflikcie i poczuciu winy.

Jak zginął ksiądz Grzegorz Dymek?

Zbrodnia w Kłobucku wstrząsnęła całą okolicą, stając się jednym z najbardziej brutalnych wydarzeń w regionie. Do zabójstwa proboszcza doszło w późny wieczór 13 lutego, kiedy to 52-letni Tomasz J., były funkcjonariusz policji, czekał na duchownego w garażu na plebanii. Atak nastąpił natychmiast po tym, jak ksiądz wysiadł z samochodu.

Sprawca zakleił księdzu usta taśmą monterską i skrępował jego ciało. Koszmarne wydarzenia rozegrały się na terenie parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej. Prawdopodobnie kapłan był torturowany, zanim ostatecznie został uduszony. Krzyki ofiary usłyszał przypadkowy przechodzień, który natychmiast powiadomił służby. Niestety, po przybyciu funkcjonariuszy na miejsce, duchowny już nie żył.

Zatrzymanie mordercy w Kłobucku

Morderca, Tomasz J., został zatrzymany po krótkim pościgu, w którym kluczową rolę odegrał przypadkowy świadek zdarzenia. Okazał się nim strażnik więzienny, który natychmiast zareagował na sygnały o przestępstwie i pomógł w ujęciu sprawcy. Jego szybka interwencja umożliwiła schwytanie oskarżonego niedługo po dokonaniu zbrodni, co było istotne dla dalszego śledztwa.

Dzięki pomocy świadka policja sprawnie przeprowadziła zatrzymanie Tomasza J., co pozwoliło na szybkie postawienie mu zarzutów. Całe wydarzenie miało miejsce na terenie Kłobucka i okolic, a sprawne działania służb oraz obywatelska postawa świadka przyczyniły się do błyskawicznego rozwiązania sprawy zabójstwa. Zatrzymanie to nastąpiło niedługo po odkryciu ciała księdza.

Kim był ksiądz Grzegorz Dymek?

Ksiądz Grzegorz Dymek pełnił funkcję proboszcza w Kłobucku przez 27 lat, będąc postacią niezwykle szanowaną i lubianą przez lokalną społeczność. Jego rola w parafii była kluczowa, gdyż to on, we współpracy z wiernymi, wybudował okazałą świątynię oraz budynek plebanii na miejscu dawnego pustego pola. Był symbolem rozwoju i jedności parafialnej.

Tragiczna śmierć księdza Dymka nastąpiła w tzw. dzień fatimski, co dla wielu wiernych stanowi dodatkowy, bolesny i symboliczny szczegół. Parafianie do dziś nie mogą pogodzić się z tak okrutną stratą swojego duszpasterza. Na grobie duchownego niemal każdego dnia płoną znicze i leżą świeże kwiaty, co świadczy o niegasnącej pamięci i głębokim żalu po jego odejściu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.