Spis treści
Zwłoki w windzie w Krakowie
Pod koniec stycznia 2025 roku mieszkańcy Krakowa byli świadkami wstrząsającego odkrycia. W windzie jednego z bloków przy ul. Brogi ujawniono zwłoki młodej kobiety. Służby ustaliły, że ciało było częściowo nagie i mogło leżeć w windzie przez kilka godzin, zanim zostało znalezione. Przybyłe na miejsce służby prowadziły intensywne działania, mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia. Odkrycie to wywołało duże poruszenie wśród lokalnej społeczności.
Szybko ustalono, że denatką była 27-letnia Samanta S., pochodząca z gminy podkrakowskiej. Kobieta miała za sobą dobre wykształcenie, kończąc renomowane krakowskie liceum i studiując na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2024 roku Samanta S. wyprowadziła się z rodzinnego domu i zamieszkała w Krakowie. Śledztwo miało na celu wyjaśnienie, co sprowadziło ją na krakowskie blokowisko.
"Ciało wyglądało bardzo źle, było sine z widocznymi plamami opadowymi" – ustalił "Super Express".
Co działo się przed śmiercią Samanty S.?
W toku śledztwa policjanci ustalili, że Samanta S. przed śmiercią przebywała w mieszkaniu 26-letniego Mateusza P. Według zebranych dowodów, kobieta miała pojawić się w jego domu 28 stycznia 2025 roku. Wspólnie z Mateuszem P. zażywali środki odurzające, w tym morfinę. Substancje te doprowadziły do ostrego zatrucia, które okazało się śmiertelne dla 27-latki. Okoliczności wspólnego zażywania narkotyków są kluczowe dla sprawy sądowej.
30 stycznia Mateusz P. zauważył, że jego towarzyszka straciła przytomność. Zamiast wezwać pomoc, mężczyzna podjął decyzję o pozbyciu się jej z mieszkania. W tym czynie pomogła mu 28-letnia koleżanka Lidia Ż., która przyszła do Mateusza, aby zaopatrzyć się w substancje odurzające. Mateusz P. wraz z Lidią Ż. posadzili nieprzytomną Samantę na krześle obrotowym i wynieśli ją do windy, gdzie ją porzucili.
Próba zatarcia śladów i zatrzymanie Mateusza P.
Po porzuceniu nieprzytomnej Samanty w windzie, Mateusz P. podjął próbę zatarcia śladów zdarzenia. Namówił kolejną ze swoich znajomych, aby ta, podając się za mieszkankę bloku, zawiadomiła pogotowie ratunkowe. Następnie polecił jej oblanie wrzątkiem karty SIM, aby uniemożliwić jej identyfikację. Te działania świadczyły o świadomej próbie ukrycia swojej roli w zdarzeniu. Policja jednak szybko podjęła działania, aby ustalić wszystkie fakty.
Policjanci szybko powiązali Mateusza P. ze śmiercią Samanty S. i niezwłocznie go zatrzymali. W jego mieszkaniu ujawniono znaczne ilości substancji psychotropowych i leków na receptę, co potwierdziło jego zaangażowanie w handel narkotykami. Przeprowadzona sekcja zwłok Samanty S. wykazała obecność morfiny, kodeiny oraz oksykodonu w jej krwi. Przyczyną śmierci było ostre zatrucie wielolekowe.
Jaka kara grozi Mateuszowi P. za nieudzielenie pomocy?
Mateusz P. stanął przed krakowskim sądem, gdzie postawiono mu zarzuty. Główne oskarżenia obejmują nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia, wprowadzanie do obrotu leków bez zezwoleń oraz posiadanie i udzielanie środków odurzających. Mężczyzna przyznał się do winy w kwestii nieudzielenia pomocy. Swoje zachowanie tłumaczył strachem przed konsekwencjami.
Za zarzucane czyny, w tym nieudzielenie pomocy osobie w potrzebie, Mateuszowi P. grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Sprawa jest w toku, a sąd analizuje wszystkie dowody i zeznania, aby wydać sprawiedliwy wyrok. Decyzja Mateusza P. o niewezwaniu pomocy miała tragiczne skutki dla Samanty S. i będzie miała poważne konsekwencje prawne dla niego.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.