Spis treści
Noworoczne wezwanie służb w Gliwicach
Początek nowego roku dla wielu Polaków to czas odpoczynku po sylwestrowej zabawie, jednak dla służb mundurowych w Gliwicach i okolicach już od pierwszych godzin 2026 roku był to okres wzmożonej pracy. Zamiast spokoju, czekały na nich nietypowe interwencje, które jasno pokazały, że brawura i brak odpowiedzialności nie znają kalendarzowych przerw. Ten początek roku stanowił mocne zderzenie z rzeczywistością dla funkcjonariuszy.
Spokojny, noworoczny poranek w Gliwicach został brutalnie przerwany przez kuriozalne zgłoszenie. Jak poinformował dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, na skrzyżowaniu ulic Oriona i Zygmuntowskiej miał tkwić samochód osobowy w basenie przeciwpożarowym. Wiadomość, przekazana przez Straż Miejską, brzmiała na tyle niewiarygodnie, że z pewnością wymagała natychmiastowej weryfikacji przez patrol.
Tajemnica basenu przeciwpożarowego
Na miejscu zdarzenia policjanci szybko potwierdzili szokujące doniesienia. W zbiorniku rzeczywiście zanurzony był pojazd, a jego wygląd budził dodatkowe pytania – auto nie posiadało bowiem tablic rejestracyjnych, co jedynie pogłębiało tajemnicę całego incydentu. Na szczęście, jak podkreślono, w środku samochodu nikogo nie było, co pozwoliło uniknąć tragicznych konsekwencji.
Teraz sprawą zajmuje się Wydział Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, którego zadaniem będzie rozwikłanie tej noworocznej zagadki. Śledczy będą skrupulatnie ustalać, w jakich okolicznościach ten nietypowy pojazd trafił do basenu i przede wszystkim, kto ponosi za to odpowiedzialność. Tożsamość właściciela i motywy jego działania pozostają na razie w sferze domysłów, budząc niemałe poruszenie wśród lokalnej społeczności.
Pijany kierowca kończy jazdę w rowie
Niestety, to nie koniec noworocznych interwencji, które zmroziły krew w żyłach służbom w regionie. Zaledwie chwilę po północy, gdy w powietrzu unosił się jeszcze zapach fajerwerków, w Rudach na ulicy Kolonii Renerowskiej doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego. Kierujący samochodem marki Audi nagle stracił panowanie nad pojazdem i z impetem wjechał do przydrożnego rowu, co mogło skończyć się znacznie gorzej.
Gdy na miejsce wypadku dotarli policjanci, szybko zorientowali się, co mogło być przyczyną tak niebezpiecznego manewru. Od 56-letniego mężczyzny siedzącego za kierownicą wyczuwalna była silna woń alkoholu, rozwiewająca wszelkie wątpliwości. Badanie alkomatem nie pozostawiło żadnych złudzeń – kierowca miał w organizmie aż 2 promile alkoholu, co stanowi poważne zagrożenie na drodze i jest jawnym lekceważeniem bezpieczeństwa.
Konsekwencje jazdy pod wpływem?
Funkcjonariusze natychmiast podjęli stanowcze kroki, zatrzymując nieodpowiedzialnemu mężczyźnie prawo jazdy, aby uniemożliwić mu dalsze stwarzanie zagrożenia. Teraz o dalszym losie 56-latka zdecyduje sąd, a perspektywy nie są dla niego optymistyczne – za jazdę pod wpływem alkoholu grozi mu surowa kara, włącznie z pozbawieniem wolności. Może on trafić za kratki nawet na trzy lata, co powinno być ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy lekceważą przepisy.
Po serii noworocznych zdarzeń, które mogły skończyć się tragicznie, policja po raz kolejny przypomina o katastrofalnych konsekwencjach jazdy pod wpływem alkoholu. Te dwa przypadki to smutny dowód na to, że brawura i brak odpowiedzialności wciąż zbierają swoje żniwo na drogach, szczególnie w tak symbolicznym i wyjątkowym czasie jak Nowy Rok. Apelują o rozsądek i trzeźwość za kierownicą, podkreślając, że nietrzeźwy kierowca to potencjalny zabójca.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.