Schronisko w Łodzi. Czy świąteczne prezenty trafiają pod śmietnik?

2026-01-07 10:43

Schronisko dla Zwierząt w Łodzi ponownie stanęło przed trudnym wyzwaniem. Przełom roku to tradycyjnie czas, gdy liczba porzuconych zwierząt drastycznie rośnie. Historia szczeniaka Mario, znalezionego z kokardką obok śmietnika w drugi dzień świąt, jest tylko jednym z wielu przykładów nieprzemyślanych decyzji. Do tego dochodzi chaos sylwestrowej nocy, która dla wielu psów i kotów oznacza panikę i zagubienie.

Na pierwszym planie, po prawej stronie, stoi betonowy kosz na śmieci z czarną pokrywą i czarnym workiem wystającym z otworu. Obok kosza, po lewej stronie, leży na chodniku jasnoszara klatka transportowa dla zwierząt z ciemnoszarą podstawą i metalową kratką z przodu. Przed klatką leży zwinięta czerwona wstążka. Tło jest rozmyte, ukazując szarą, pochmurną scenerię z niewyraźnymi sylwetkami drzew bez liści po obu stronach alei oraz kilkoma rozmazanymi światłami w oddali.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, po prawej stronie, stoi betonowy kosz na śmieci z czarną pokrywą i czarnym workiem wystającym z otworu. Obok kosza, po lewej stronie, leży na chodniku jasnoszara klatka transportowa dla zwierząt z ciemnoszarą podstawą i metalową kratką z przodu. Przed klatką leży zwinięta czerwona wstążka. Tło jest rozmyte, ukazując szarą, pochmurną scenerię z niewyraźnymi sylwetkami drzew bez liści po obu stronach alei oraz kilkoma rozmazanymi światłami w oddali.

Świąteczne prezenty problemem

Coroczny scenariusz niestety powrócił z uderzającą regularnością, a jego ofiarą stał się między innymi kilkutygodniowy szczeniak Mario. Znaleziony w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, leżał bezbronny obok śmietnika przy łódzkich halach targowych, z kokardką wciąż przewiązaną wokół szyi – makabryczny symbol nietrafionego podarunku. To wydarzenie kolejny raz uwypukla problem nieprzemyślanych decyzji o posiadaniu zwierzęcia, które zamiast radości, przynoszą tylko cierpienie.

Mario, nazwany tak przez empatycznych pracowników schroniska, trafił pod ich opiekę, gdzie obecnie przechodzi obowiązkową 15-dniową kwarantannę. Jest to czas niepewności dla malucha, który czeka na adopcję, ale i dla personelu, który ma nadzieję, że kolejny właściciel okaże się bardziej odpowiedzialny i nie porzuci go po kilku dniach fascynacji nową "zabawką". Historia Mario to gorzkie przypomnienie, że zwierzę to nie przedmiot, a żywa istota.

Noc Sylwestrowa dla zwierząt

Jeśli problem porzuconych zwierząt po świętach jest smutny, to co powiedzieć o traumie, jaką niesie ze sobą sylwestrowa noc? Dla wielu psów i kotów to nie radosne świętowanie, lecz prawdziwy koszmar pełen paniki i strachu. Huk fajerwerków i petard sprawia, że zwierzęta wpadają w obłęd, próbując uciec od niewytłumaczalnego dla nich chaosu, co często kończy się zagubieniem lub poważnymi obrażeniami. Łódzkie Schronisko dla Zwierząt ponownie odnotowało dramatyczny wzrost liczby takich przypadków.

Animal Patrol miał pełne ręce roboty, przewożąc do placówki przy ulicy Marmurowej kilkanaście przerażonych i rannych zwierząt. To tragiczny bilans jednej nocy, który powtarza się każdego roku, mimo licznych apeli i kampanii społecznych. Czy naprawdę nie możemy się nauczyć, że nasza chwilowa zabawa nie jest warta cierpienia tysięcy niewinnych stworzeń, które bezradnie mierzą się z hukiem "wojny"?

"Nasza ekipa po raz kolejny spędziła sylwestrową noc w Schronisku. Pomimo, chroniącego przez stresem zabezpieczenia farmakologicznego niektórych zwierząt, jesteśmy tu by kontrolować sytuację. Dla zwierząt to nie burza, to wojna, szczególnie gdy race odpalane są na terenach sąsiadujących ze Schroniskiem. Trzeba zobaczyć jak przerażone psiaki albo chowają się w swoich budach albo próbują uciec z zamkniętych kojców, gryzą żelazne pręty, wspinają się po kratach, wciskając się pomiędzy budy a ściany swych kojców. Trzeba tez umieć spojrzeć w przerażone oczy zwierząt przywożonych w tę noc do naszego schroniska."

Nadzieja dla porzuconych

Jednak grudzień przyniósł także promyk nadziei, pokazując, że społeczeństwo potrafi również otworzyć swoje serca dla potrzebujących zwierząt. W sumie aż 41 podopiecznych łódzkiego schroniska mogło spędzić święta w ciepłych, nowych domach, co stanowi znaczący kontrast do tragicznych historii takich jak ta Mario. To dowód na to, że odpowiedzialna adopcja ma sens i przynosi ulgę zarówno zwierzętom, jak i pracownikom placówki.

Statystyki za grudzień są mieszane, ale dają nadzieję na przyszłość. Do schroniska przyjęto 48 psów i 23 koty, co świadczy o ciągłym napływie nowych podopiecznych, niestety często w wyniku porzucenia. Równocześnie jednak udało się znaleźć nowe domy dla 45 psów i 23 kotów, z czego 21 psów i 20 kotów trafiło do adopcji, a pozostałe zostały szczęśliwie odebrane przez swoich właścicieli.

Czy edukacja coś zmieni?

Te liczby, choć częściowo pozytywne, zmuszają do refleksji nad tym, jak wiele pracy wciąż przed nami w kwestii edukacji i świadomości społecznej. Każde porzucone zwierzę, czy to "świąteczny prezent", czy zagubione po sylwestrowej panice stworzenie, to świadectwo ludzkiej nieodpowiedzialności. Potrzebujemy zmiany mentalności, która pozwoli spojrzeć na zwierzęta nie jak na chwilowe zabawki, ale jak na członków rodziny wymagających miłości, uwagi i odpowiedzialności przez całe ich życie.

Historia Mario i setek innych zwierząt w łódzkim schronisku to alarm, który powinien wybrzmieć głośno. Apel o rozwagę przed podjęciem decyzji o posiadaniu zwierzęcia oraz o empatię w sylwestrową noc to minimum, jakiego możemy oczekiwać. Może wtedy przyszłoroczny przełom roku będzie dla nich czasem spokoju, a nie kolejnej walki o przetrwanie w chłodzie i strachu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.