Schronisko w Sobolewie zamknięte. Co ujawnił Donald Tusk?

2026-01-24 16:20

Schronisko dla psów "Happy Dog" w Sobolewie na Mazowszu zostało zamknięte przez powiatowego lekarza weterynarii. Decyzja ta zapadła po latach skarg na fatalne warunki i cierpienie zwierząt. Sprawę skomentował premier Donald Tusk, podkreślając brak taryfy ulgowej dla sprawców. Właściciel placówki od lat mierzy się z zarzutami znęcania się nad podopiecznymi.

Przed obrazem widać uchyloną, dwuskrzydłową metalową bramę, z której wyraźne cienie padają na grunt. Brama składa się z pionowych prętów połączonych dwoma poziomymi poprzeczkami, tworzącymi prostokątne segmenty. Powierzchnia ziemi to nierówny, piaszczysto-żwirowy teren w odcieniach beżu i szarości, z kilkoma kępkami zielonej trawy widocznymi przy lewej futrynie. Tło jest rozmyte i jaśniejsze niż pierwszy plan, tworząc wrażenie głębi.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Przed obrazem widać uchyloną, dwuskrzydłową metalową bramę, z której wyraźne cienie padają na grunt. Brama składa się z pionowych prętów połączonych dwoma poziomymi poprzeczkami, tworzącymi prostokątne segmenty. Powierzchnia ziemi to nierówny, piaszczysto-żwirowy teren w odcieniach beżu i szarości, z kilkoma kępkami zielonej trawy widocznymi przy lewej futrynie. Tło jest rozmyte i jaśniejsze niż pierwszy plan, tworząc wrażenie głębi.

Schronisko Happy Dog Sobolew zamknięte

Powiatowy lekarz weterynarii podjął decyzję o zamknięciu schroniska dla psów "Happy Dog" w Sobolewie, w województwie mazowieckim. Decyzja ta nastąpiła po latach doniesień o dramatycznych warunkach, w jakich przetrzymywane były zwierzęta. Mieszkańcy Sobolewa i okolic wielokrotnie alarmowali o cierpieniu psów, co ostatecznie doprowadziło do interwencji władz. W sobotę 24 stycznia lokalna społeczność zorganizowała protest pod placówką.

Zamknięcie schroniska w Sobolewie jest efektem długotrwałych działań i nagłaśniania problemu przez aktywistów oraz lokalne media. Właściciel obiektu już kilka lat temu usłyszał zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami, jednak do tej pory nie zapadł w jego sprawie prawomocny wyrok. Niestety, w międzyczasie warunki bytowe zwierząt wciąż pozostawały na niezmienionym, niskim poziomie.

"Nieocieplone boksy, ustawione w rzędach przypominających te z obozów zagłady, w żaden sposób nie chronią przed siarczystym mrozem. To zwykły kamień, metalowe pręty i prowizoryczny dach. Wszystko to otoczone płotem z drutu" - tak opisał obiekt reporter "Super Expressu".

Tragiczne warunki w placówce

Opisy warunków panujących w schronisku "Happy Dog" w Sobolewie budzą głębokie zaniepokojenie. Z relacji świadków i reporterów wynikało, że psy przebywały w nieocieplonych boksach, wykonanych z kamienia i metalowych prętów. Te prowizoryczne konstrukcje nie zapewniały zwierzętom żadnej ochrony przed niskimi temperaturami i trudnymi warunkami atmosferycznymi, zwłaszcza zimą. Cały teren otoczony był prostym płotem z drutu, co dodatkowo potęgowało wrażenie zaniedbania.

Reporter, który odwiedził placówkę, porównał rzędy boksów do "obozów zagłady", podkreślając ich nieludzki charakter. Takie otoczenie, pozbawione podstawowych udogodnień i troski, prowadziło do długotrwałego cierpienia zwierząt. Ujadanie psów było słyszalne z daleka, co było kolejnym sygnałem dla mieszkańców, że w placówce dzieje się coś niepokojącego i że zwierzęta potrzebują pilnej pomocy.

Jakie konsekwencje dla właściciela?

Sprawa właściciela schroniska "Happy Dog" w Sobolewie ma długą historię w sądach. Już wiele lat temu postawiono mu zarzuty znęcania się nad zwierzętami, jednak do dziś nie doczekała się ona prawomocnego rozstrzygnięcia. Taka sytuacja procesowa pozwalała na dalsze funkcjonowanie placówki, mimo rażących zaniedbań i licznych skarg. Brak szybkiej i ostatecznej decyzji sądu budził frustrację wśród obrońców praw zwierząt i mieszkańców.

Opóźnienia w wymiarze sprawiedliwości bezpośrednio przekładały się na dalsze cierpienie podopiecznych schroniska. Niewystarczające warunki i brak należytej opieki stawały się codziennością dla psów, które miały znaleźć tam schronienie. Publiczne nagłośnienie sprawy oraz intensywne protesty lokalnych mieszkańców odegrały kluczową rolę w przyspieszeniu działań, prowadzących do ostatecznego zamknięcia obiektu.

Premier Tusk komentuje sprawę

Sprawa schroniska "Happy Dog" w Sobolewie zyskała tak duży rozgłos, że została skomentowana przez premiera Donalda Tuska. Szef rządu odniósł się do wydarzeń w sobotę 24 stycznia, publikując wpis na platformie X. Jego słowa podkreśliły powagę sytuacji i konieczność podjęcia zdecydowanych działań przeciwko osobom, które dopuszczają się okrucieństwa wobec zwierząt. Premier zaznaczył, że nie ma miejsca na pobłażliwość dla takich czynów.

Donald Tusk w swoim oświadczeniu wskazał, że cierpienie zwierząt jest dowodem na brak podstawowych ludzkich cech, takich jak miłość, wierność czy charakter, których ludzie mogliby uczyć się od psów. Podkreślił, że decyzja powiatowego lekarza weterynarii o zamknięciu placówki była słuszna i jednoznaczna. Jego stanowisko wskazuje na determinację w walce z bezkarnością w przypadkach znęcania się nad zwierzętami na terenie Polski.

"Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie" - przekazał premier Donald Tusk na platformie X.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.