Sędzia wyłączony ze śledztwa
Sprawa Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra i centralnej postaci w aferze Funduszu Sprawiedliwości, nabiera nieoczekiwanej dynamiki. Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o wyłączeniu sędziego Dariusza Łubowskiego z ponownego rozpoznania wniosku o Europejski Nakaz Aresztowania dla Romanowskiego. To posunięcie, choć zapowiadane, zaskakuje w kontekście wcześniejszych decyzji tego właśnie sędziego, który już raz pokrzyżował plany prokuratury. Teraz akta sprawy trafią do losowania, a za chwilę nazwisko nowego arbitra zostanie ogłoszone.
Decyzja ta jest bezpośrednią konsekwencją wcześniejszych kontrowersji i niepokoju, jaki wywołał sędzia Łubowski swoimi wcześniejszymi orzeczeniami. Obrońca Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski, nie krył zaskoczenia i już zapowiedział, że będzie monitorował dalszy rozwój wydarzeń. Wyłączenie sędziego bez wątpienia stanowi znaczący punkt zwrotny w jednej z najbardziej medialnych spraw ostatnich miesięcy, która od miesięcy elektryzuje opinię publiczną i podgrzewa polityczną atmosferę.
Dlaczego doszło do takiej zmiany?
Podstawą dla wniosku o wyłączenie sędziego Łubowskiego była jego wcześniejsza decyzja, podjęta jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Wówczas sędzia ten uchylił ENA wobec Romanowskiego, wydane w ramach śledztwa dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości, który działał za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Mec. Bartosz Lewandowski, wówczas z zadowoleniem, informował, że sąd podzielił jego zarzuty o bezprawnym nacisku politycznym i zagrożeniu dla praw i wolności, co miało mieć miejsce w działaniach organów ścigania.
W tamtym czasie prokuratura nie kryła swojego oburzenia. Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, publicznie oświadczył, że postanowienie o uchyleniu ENA zostało wydane przez sędziego Dariusza Łubowskiego bez wcześniejszego powiadomienia prokuratora prowadzącego śledztwo o terminie posiedzenia. Ten incydent stał się zarzewiem konfliktu, który dziś zaowocował odsunięciem sędziego od dalszego procedowania w tej drażliwej sprawie, co podważa zaufanie do transparentności niektórych działań śledczych.
Kto stał za tą decyzją?
Historia zatoczyła koło, a dzisiejsza decyzja jest spełnieniem obietnic złożonych jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Wtedy to szef Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Waldemar Żurek, jednoznacznie zapowiedział, że prokuratura nie zrezygnuje ze ścigania Marcina Romanowskiego i ponownie złoży wniosek o zastosowanie wobec niego Europejskiego Nakazu Aresztowania. Co więcej, Żurek już wówczas informował, że prokuratura będzie wnioskować o wyłączenie sędziego, który uchylił ENA. Dzisiejsze postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie jest więc realizacją tych politycznych zapowiedzi.
Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo polityka potrafi ingerować w wymiar sprawiedliwości i jak silna jest determinacja obecnej władzy w rozliczaniu poprzedników. Sprawa Romanowskiego i Funduszu Sprawiedliwości staje się areną, na której ścierają się różne wizje praworządności, a każde posunięcie ma swoje polityczne konsekwencje. Wyłączenie sędziego to symboliczny, a zarazem bardzo realny akt, który może mieć dalekosiężne skutki dla przebiegu całego śledztwa. Czy nowy sędzia podejmie inne decyzje, dowiemy się wkrótce.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.