Spis treści
Sejmowa elegancja na początek roku
Parlamentarne korytarze, choć zazwyczaj skupione na politycznych potyczkach, niejednokrotnie stają się nieoficjalnym wybiegiem, gdzie posłanki i posłowie prezentują swoje powściągliwe, ale często znaczące stylizacje. Początek nowego roku pokazał, że polityczna garderoba wciąż opiera się na sprawdzonych schematach, choć z nutą indywidualizmu, który próbuje przebić się przez formalny dress code.
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk postawiła na zdecydowany, monolityczny look, pojawiając się w czarnej, obcisłej sukience zestawionej z ramoneską i wysokimi butami. Jej stylizacja, choć prosta, była wyrazista i nie pozwoliła nikomu przejść obok obojętnie, dowodząc, że czerń w Sejmie potrafi być daleka od nudy.
Polityczne stylizacje pod lupą
Na tle wyrazistej czerni wyróżniały się bardziej stonowane wybory, które jednak również miały swój polityczny wydźwięk. Poseł Przemysław Czarnek, znany z konserwatywnego podejścia, także w kwestiach ubioru, nie pozwolił sobie na szaleństwa. Jego klasyczny zestaw – szara marynarka i stalowa koszula – to wręcz synonim parlamentarnego bezpieczeństwa, gdzie każdy detal jest analizowany, a konsekwencja jest cenioną wartością.
Partyjnej koleżance Czarnka, Annie Marii Krupce, udało się połączyć elegancję z odrobiną kontrastu, zestawiając białą marynarkę z czarnymi spodniami. Podobnie Kinga Gajewska z Koalicji Obywatelskiej postawiła na sprawdzony czarno-biały duet, który w sejmowych murach uchodzi za kwintesencję formalnej elegancji. Z kolei Katarzyna Kotula z Nowej Lewicy zdecydowała się na total look w czerni, prezentując konsekwentny i surowy styl.
Czy kolor w Sejmie to prowokacja?
W morzu klasycznych barw, niektórzy posłowie pokusili się o wprowadzenie zaskakujących akcentów kolorystycznych, które natychmiast przyciągały uwagę i wyróżniały się z tłumu. Posłanka KO, Katarzyna Piekarska, zdecydowała się na odważny ruch, dobierając do czarnych spodni welurową marynarkę w intensywnie czerwonym kolorze. To był gest, który z pewnością dodał energii całej jej prezencji, przełamując rutynę.
Największą jednak próbę brawury podjął poseł PiS Janusz Kowalski, który bez wahania wybrał szeroką, dwurzędową marynarkę w zielonym odcieniu. W świecie szarości i granatów, taki wybór to niemal modowy manifest. Być może to subtelna zapowiedź wiosny w sejmowych kuluarach, a może po prostu chęć wyróżnienia się z powszechnej uniformizacji.
Nietypowy wybór ministra Nitrasa
Warto również odnotować pewną metamorfozę byłego ministra sportu, Sławomira Nitrasa. Od kiedy zapuścił brodę, jego wizerunek uległ znacznej zmianie, co nie umknęło uwadze obserwatorów. W Sejmie zaprezentował się w luźniejszej, nieco sportowej stylizacji: szarej marynarce i czarnym swetrze, co sugerowało odejście od sztywnych reguł.
Jednak to buty Nitrasa budziły największe zdziwienie – trekkingowe obuwie, choć niewątpliwie praktyczne przy kapryśnej, zimowej pogodzie i nie zawsze idealnie odśnieżonych warszawskich chodnikach, jest rzadkością w parlamentarnym dress code’ie. Taki wybór to dowód na to, że nawet w Sejmie, wygoda czasem bierze górę nad konwenansem.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.