Spis treści
Zwłoki w mieszkaniu pod Warszawą
Sprawa, która wstrząsnęła mieszkańcami Sulejówka pod koniec września, początkowo wydawała się kolejnym smutnym, choć nagłym, przypadkiem zgonu starszej osoby. Na jednej z posesji służby ratunkowe i policja interweniowały w związku ze zgłoszeniem o odnalezionych zwłokach mężczyzny. Ciało 70-letniego Henryka G. znaleziono w pokoju na piętrze jego domu, co samo w sobie nie wzbudzało natychmiastowych podejrzeń co do udziału osób trzecich.
Pierwsze oględziny były mylące. Zarówno ratownicy medyczni, jak i funkcjonariusze policji, którzy pojawili się na miejscu, zgodnie stwierdzili brak jakichkolwiek widocznych obrażeń zewnętrznych na ciele zmarłego. Ten fakt, w połączeniu z wiekiem mężczyzny, mógł sugerować naturalną śmierć, jednak doświadczenie śledczych nie pozwoliło na zbyt szybkie wyciąganie wniosków.
"Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon z adnotacją, iż był on nagły, niespodziewany, z nieznanej przyczyny. Ponadto nie można było wykluczyć udziału osób trzecich" - poinformował prok. Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Gwałtowne uduszenie przyczyną zgonu?
Decyzja prokuratora o zleceniu szczegółowej sekcji zwłok Henryka G. okazała się kluczowa dla rozwikłania tej makabrycznej zagadki. Właśnie te specjalistyczne badania medyczne ujawniły przerażającą prawdę, która całkowicie zmieniła perspektywę śledztwa. To, co na pierwszy rzut oka wyglądało na naturalną śmierć, w rzeczywistości było brutalnym morderstwem, popełnionym z niewyobrażalną siłą.
Ustalenia biegłych były wstrząsające. Podczas sekcji zwłok 70-latka odkryto liczne, rozległe obrażenia wewnętrzne, które wskazywały na potworną przemoc. Szczegóły dotyczące okolic szyi i klatki piersiowej, gdzie odnotowano wielokrotne złamania żeber, rysowały obraz walki i cierpienia. Śledczy mieli już pewność – Henryk G. nie umarł śmiercią naturalną.
"Podczas przeprowadzonej sekcji stwierdzono liczne obrażenia wewnętrzne, w tym w okolicy szyi i klatki piersiowej, gdzie ujawniono liczne złamania żeber. Przyczyną zgonu Henryka G. było gwałtowne uduszenie w wyniku silnego ucisku narządów szyi ręką, połączonego z kolankowaniem, tj. silnym uciskaniem klatki piersiowej uniemożliwiającym oddychanie" - przekazał prok. Bartłomiej Świderski.
Kto stoi za brutalnym czynem?
Po ujawnieniu szczegółów sekcji zwłok i zintensyfikowaniu działań śledczych, szybko udało się zidentyfikować potencjalnego sprawcę. Zebrany materiał dowodowy wskazał na 43-letniego Adama P., znajomego ofiary, z którym Henryk G. miał spożywać alkohol w dniu tragicznego zdarzenia. To połączenie faktów od razu rzuciło nowe światło na całą sprawę, koncentrując uwagę organów ścigania na kręgu bliskich relacji seniora.
Prokurator niezwłocznie przedstawił Adamowi P. zarzut dokonania zabójstwa. Opis czynu był przerażający: zadawanie wielu uderzeń w okolice głowy i tułowia, a następnie silne uciskane szyi ręką, połączone z tak zwanym „kolankowaniem”, czyli uniemożliwianiem oddychania poprzez ucisk klatki piersiowej. To bezwzględne działanie doprowadziło do gwałtownego uduszenia 70-latka.
"Prokurator przedstawił Adamowi P. zarzut dokonania w dniu 25 września 2025 r. zbrodni zabójstwa Henryka G. polegającego na zadawaniu pokrzywdzonemu wielu uderzeń w okolice głowy i tułowia, a następnie silnym uciskaniu ręką okolic szyi z jednoczesnym tzw. „kolankowaniem”, tj. silnym uciskaniem klatki piersiowej uniemożliwiającym oddychanie, wskutek czego doprowadził do zgonu Henryka G. w wyniku uduszenia gwałtownego, tj. czynu z art. 148 § 1 kk" - poinformował prok. Świderski.
Co dalej ze sprawcą?
Śledztwo w tej sprawie jest nadal prowadzone, a postawa Adama P. budzi dodatkowe pytania. Mężczyzna był trzykrotnie przesłuchiwany, a jego zeznania zmieniały się w trakcie. Początkowo przyznał się do winy, składając wyjaśnienia, które częściowo pokrywały się z zebranym materiałem dowodowym. To nagłe przyznanie się mogło być próbą uniknięcia większych konsekwencji lub wynikać z chwilowego załamania.
Jednakże podczas ostatniego przesłuchania Adam P. niespodziewanie wycofał się ze swoich poprzednich deklaracji. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu, choć jednocześnie podtrzymał wcześniejsze, częściowo obciążające go wyjaśnienia. Ta zmienność wskazuje na skomplikowany proces obrony i może świadczyć o próbie manipulacji. Sąd Rejonowy w Mińsku Mazowieckim zastosował wobec 43-latka tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy, a za zabójstwo grozi mu co najmniej 10 lat więzienia lub dożywocie.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.