Serce 3-latka naprawione. Katowiccy kardiochirurdzy przeszli samych siebie, ale nie dla wszystkich jest nadzieja.

2025-12-30 17:50

W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dokonano medycznego przełomu: 3-letni Artur, cierpiący na rzadką i skomplikowaną wadę serca, przeszedł pionierską operację. Kardiochirurdzy, w trwającym dziesięć godzin zabiegu, niemal od nowa „zbudowali” serce chłopca, przekształcając je z układu jednokomorowego w dwukomorowy. Ten niezwykły wyczyn nie tylko ratuje życie Artura, ale też otwiera nowe perspektywy dla innych małych pacjentów z podobnymi schorzeniami, choć nie bez ograniczeń wiekowych. Operacja serca w Katowicach pokazuje, jak daleko posunęła się współczesna medycyna.

Na pierwszym planie, centralnie, leży model serca ludzkiego na metalowej, prostokątnej tacy o podniesionych brzegach. Model serca ma różne odcienie czerwieni i różu, z widocznymi niebieskimi i czerwonymi żyłami oraz żółtymi naczyniami, a także szarymi i czerwonymi dużymi naczyniami wychodzącymi z górnej części. Taca odbija światło, ukazując jasne refleksy na swojej powierzchni. W tle znajduje się postać w jasnoniebieskim uniformie medycznym z białymi paskami, która jest niewyraźna, co podkreśla ostrość i szczegółowość modelu serca.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, centralnie, leży model serca ludzkiego na metalowej, prostokątnej tacy o podniesionych brzegach. Model serca ma różne odcienie czerwieni i różu, z widocznymi niebieskimi i czerwonymi żyłami oraz żółtymi naczyniami, a także szarymi i czerwonymi dużymi naczyniami wychodzącymi z górnej części. Taca odbija światło, ukazując jasne refleksy na swojej powierzchni. W tle znajduje się postać w jasnoniebieskim uniformie medycznym z białymi paskami, która jest niewyraźna, co podkreśla ostrość i szczegółowość modelu serca.

Medyczny cud w Katowicach

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach ponownie udowodniło, że polska kardiochirurgia dziecięca stoi na światowym poziomie. Przeprowadzono tam bowiem pionierską w skali kraju operację serca u zaledwie trzyletniego Artura. Chłopiec zmagał się z niezwykle rzadką i skomplikowaną wadą wrodzoną, która w praktyce uniemożliwiała mu normalne funkcjonowanie i rozwój. Jego małe serce, zamiast typowej dwukomorowej struktury, funkcjonowało niczym organ jednokomorowy, z komorami i zastawkami w niewłaściwych miejscach.

Lekarze stanęli przed wyzwaniem, które można porównać do budowania organu niemal od podstaw. Przez dziesięć godzin, w warunkach najwyższej precyzji, kardiochirurdzy z Katowic dosłownie "zrekonstruowali" serce Artura. Ten innowacyjny zabieg, będący prawdziwym kamieniem milowym w medycynie, ma za zadanie całkowicie odmienić przyszłość chłopca, otwierając mu drogę do zdrowego i pełnego życia, jakiego dotąd nie mógł doświadczyć. To triumf nie tylko dla Artura, ale i dla całej dziedziny.

Na czym polegała skomplikowana wada serca?

Wada, z którą urodził się Artur, była na tyle nietypowa, że wymagała od lekarzy zastosowania niestandardowych rozwiązań. Jego serce, określane jako tzw. cris cross heart, charakteryzowało się specyficznym ułożeniem komór i zastawek, sprawiając, że krew krążyła w nim w sposób skrajnie nieefektywny. Ten rzadki przypadek zmusił zespół medyczny do podjęcia śmiałej decyzji o całkowitej przebudowie, zamiast kontynuowania dotychczasowego leczenia w systemie jednokomorowym. Była to heroiczna walka o każdy milimetr tkanki i każdą, nawet najmniejszą, prawidłową funkcję.

Transformacja z serca jednokomorowego na dwukomorowe to nie lada wyzwanie, przypominające precyzyjną pracę zegarmistrza. Podczas operacji konieczne było nie tylko przestawienie komór, ale również skorygowanie nieprawidłowych przyczepów zastawek trójdzielnych oraz utworzenie nowego ubytku międzykomorowego. To wszystko działo się w maleńkim, bijącym organie trzylatka. Doktor Grzegorz Zalewski, szef zespołu, nie kryje, że był to prawdziwy poligon medyczny, wymagający najwyższych umiejętności.

"Trafił do nas chłopczyk z bardzo rzadką wadą serca, tzw. cris cross heart, czyli z sercem w kształcie krzyża, z zastawkami otwierającymi się do przeciwległych komór. Pacjent był do tej pory prowadzony w systemie serca jednokomorowego. Operacja polegała na 'przekształceniu' serca w dwukomorowe, czyli to serce. Nieprawidłowość przyczepu zastawki trójdzielnej do nieprawidłowej komory, czyli komory lewej zostały rozwiązane operacyjnie. Został utworzony nowy ubytek komunikujący i został dokonany transfer zastawki" - tłumaczy dr Grzegorz Zalewski, szef zespołu, który dokonał pionierskiej operacji.

Czy to prawdziwa zmiana życia?

Konsekwencje tak skomplikowanej operacji wykraczają daleko poza samo ratowanie życia w wymiarze biologicznym. Dla małego Artura, i potencjalnie dla kolejnych pacjentów, oznacza to zupełnie nową jakość egzystencji, wolną od ograniczeń, które towarzyszyły mu od urodzenia. Życie z sercem jednokomorowym to ciągła walka i perspektywa wielu ograniczeń, zwłaszcza w kontekście aktywności fizycznej czy nawet możliwości edukacyjnych w przyszłości.

Medyczny zespół z Katowic jasno podkreśla, że celem było nie tylko utrzymanie Artura przy życiu, ale przede wszystkim zapewnienie mu przyszłości, w której będzie mógł normalnie funkcjonować i podejmować decyzje. Zamiast wegetacji z niepełnosprawnym organem, chłopiec otrzymuje szansę na pełne, satysfakcjonujące życie, bez ciągłego strachu o każdy oddech. To fundamentalna "zamiana charakteru życia", jak to określił jeden z kardiochirurgów.

"Ta operacja ratuje życie w perspektywie miesięcy i lat. Zmienia przyszłość pacjenta. Pacjent z dwukomorowym sercem ma zupełnie inną jakość życia. Inaczej może patrzeć w przyszłość i inaczej może podejmować wszystkie życiowe decyzje w przyszłości, edukacyjne i sportowe. To zamiana charakteru życia" - dodaje doktor.

Wsparcie rodziców podczas rekonwalescencji

Po tak wyczerpującym i skomplikowanym zabiegu, proces rekonwalescencji jest równie kluczowy, jak sama operacja. W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka doskonale to rozumieją, pozwalając matce Artura, Katerynie, na stałe przebywanie przy synku, nawet na sali pooperacyjnej. To podejście, choć wciąż niepowszechne we wszystkich placówkach, jest nieocenionym wsparciem dla małych pacjentów, którzy w pierwszych chwilach po przebudzeniu najbardziej potrzebują obecności najbliższych.

Obecność rodzica na sali intensywnej terapii to nie tylko komfort emocjonalny dla dziecka, ale także realna pomoc dla personelu medycznego. Spokój i poczucie bezpieczeństwa, jakie zapewnia matka, znacząco przyspieszają proces powrotu do zdrowia i minimalizują stres. Dr Grzegorz Gęca podkreśla, że to innowacyjne podejście, gdzie wsparcie bliskich staje się elementem terapii, przynosi wymierne korzyści dla wszystkich zaangażowanych w proces leczenia.

"To także innowacyjność. Mama mogła cały czas przebywać na sali pooperacyjnej. To dla takich pacjentów jest szalenie ważne, kiedy pacjent jest tuż po wybudzeniu, ale jeszcze potrzebuje być na sali intensywnej terapii, to wtedy dzieci szukają rodzica, a rodzice są dla nich największym wsparciem, ale są wsparciem również dla nas" - mówi dr Grzegorz Gęca, kardiochirurg.

Trudna droga mamy Artura do lepszego życia

Historia rodziny Artura to opowieść o niezwykłej sile i determinacji. Mama chłopca, Kateryna, trafiła do Polski tuż po wybuchu wojny w Ukrainie, mierząc się z podwójnym dramatem: ucieczką przed wojną i chorobą synka. Wkrótce po porodzie dowiedziała się o poważnej wadzie serca Artka, co zapoczątkowało serię wyzwań i trudnych decyzji. Mały Artur przeszedł już wcześniej trzy skomplikowane operacje, a każda z nich była kolejnym etapem walki o jego zdrowie i życie.

Czwarta operacja, ta przeprowadzona w Katowicach, ma być finałem tej medycznej odysei, dając nadzieję na to, że chłopiec nie będzie już musiał wracać na stół operacyjny. Zanim Artur trafił pod skalpel katowickich specjalistów, jego kondycja była daleka od normy, co potwierdza sama matka, obserwując jego szybką poprawę. Obniżona saturacja i duszności towarzyszyły Arturowi przy każdym wysiłku, ale teraz widać znaczący postęp.

"Artek miał wcześniej obniżoną saturację, gdy miał większy wysiłek, to nie mógł normalnie oddychać i zaczynał bardzo kaszleć. Już teraz po operacji widać, ze jest postęp. Z każdym dniem jest lepiej i lepiej" - powiedziała mama tuląc do piersi Artura, bardzo przejętego obecnością telewizyjnych kamer.

Czy wszystkie dzieci mają szansę na operację?

Sukces operacji Artura otwiera drzwi dla kolejnych małych pacjentów z podobnymi, skomplikowanymi wadami serca, dając im nadzieję na normalne życie. Lekarze z Katowic zapowiedzieli, że zamierzają kontynuować wykonywanie podobnych, pionierskich zabiegów, co świadczy o rosnących możliwościach polskiej kardiochirurgii dziecięcej. Jednakże, w tym wyścigu z czasem, kluczową rolę odgrywa wiek pacjenta, co niestety ogranicza krąg beneficjentów tej innowacyjnej metody.

Jak podkreśla dr Grzegorz Zalewski, serce małego dziecka jest znacznie bardziej plastyczne i podatne na przebudowę niż u starszych pacjentów. Istnieje krytyczne okno, zwykle do 3-4, maksymalnie 5 roku życia, w którym możliwe jest odwrócenie szlaku jednokomorowego do dwukomorowego. Oznacza to, że dla dzieci starszych, choć ich los również jest tragiczny, medycyna ma w tej kwestii ograniczone możliwości, co stawia pod znakiem zapytania dostępność tej metody dla wszystkich potrzebujących.

"Serce małego dziecka jest bardziej plastyczne, więc jeśli są to starsi pacjenci, to nie ma już możliwości przebudowy. Do tego 3-4, ewentualnie 5 roku życia pacjentów leczonych szlakiem jednokomorowym możemy jeszcze odwrócić do szlaku dwukomorowego i to staramy się robić" - zastrzega Grzegorz Zalewski.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.