Seria brutalnych ataków na koty w Bytomiu. Kto bestialsko okalecza bezbronne zwierzęta?

2025-12-02 19:00

W Stolarzowicach, dzielnicy Bytomia, od miesięcy trwa makabryczna seria brutalnych ataków na koty. Ostatni przypadek sparaliżowanego zwierzęcia z uszkodzonym kręgosłupem to już co najmniej czwarty o podobnym charakterze. Weterynarz potwierdza mechaniczne obrażenia, wykluczając wypadki komunikacyjne. Sprawą zajmie się teraz policja, co daje nadzieję na wyjaśnienie tej wstrząsającej tajemnicy.

Deszczowe krople spadają na ciemną, mokrą powierzchnię, tworząc liczne, drobne kręgi na kałużach. W centrum kadru znajduje się kałuża, w której odbija się pojedynczy, mały, ciemny obiekt. Tło jest rozmyte i przedstawia ciemne sylwetki budynków pod jasnym, zachmurzonym niebem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Deszczowe krople spadają na ciemną, mokrą powierzchnię, tworząc liczne, drobne kręgi na kałużach. W centrum kadru znajduje się kałuża, w której odbija się pojedynczy, mały, ciemny obiekt. Tło jest rozmyte i przedstawia ciemne sylwetki budynków pod jasnym, zachmurzonym niebem.

Misterium okrutnych urazów kotów w Stolarzowicach

Stolarzowice w Bytomiu stały się areną niewytłumaczalnych okrucieństw, gdzie niewinne zwierzęta padają ofiarą bezwzględnego sprawcy. Ostatni dramatyczny incydent miał miejsce w minioną sobotę, 29 listopada, kiedy to kot pani Kasi Karkoszki, Gryfon, wrócił do domu, by kilka chwil później doznać tajemniczego paraliżu. To kolejna odsłona serii bestialskich ataków, która od miesięcy niepokoi lokalną społeczność i budzi zgrozę.

Weterynarz, do której trafił ośmioletni Gryfon, potwierdziła poważne uszkodzenie kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, nie dając zwierzęciu żadnych szans na powrót do zdrowia. To tragiczny koniec dla pupila, ale co gorsza, nie jest to bynajmniej odosobniony przypadek. Wszystko wskazuje na powtarzalny schemat działania, który budzi pytania o tożsamość i motywy sprawcy tych potwornych czynów.

– "Nasz Gryfon wrócił do domu jak zawsze. Po kilku minutach zaczął poruszać tylko przednimi łapami, tył ciała był bezwładny. Weterynarz potwierdził poważne uszkodzenie kręgosłupa. To był dla nas szok" – opowiada właścicielka, Kasia Karkoszka.

Co łączy wszystkie przypadki okrucieństwa?

Małgorzata Marsik, weterynarz z wieloletnim doświadczeniem, nie ma złudzeń – obrażenia, z jakimi trafiają do niej koty ze Stolarzowic, są niemal identyczne i wskazują na celowe działanie. Już w lecie 2025 roku odnotowała dwa podobne przypadki złamanych kręgosłupów i paraliżu, a jeden z kotów miał uszkodzony ogon. Ta powtarzalność urazów wyklucza przypadkowe wypadki czy walki zwierząt.

Kluczowe jest to, że żadne z tych zwierząt nie miało ran typowych dla potrącenia przez samochód czy pogryzienia przez inne zwierzęta. Mechaniczny charakter uszkodzeń jest bezsprzeczny, co tylko potęguje podejrzenia o celowe i perfidne działanie człowieka. Trudno uwierzyć w taką zbieżność nieszczęśliwych zdarzeń, zwłaszcza gdy każde z nich prowadzi do tak dramatycznych konsekwencji.

– "U mnie były już trzy koty. Dwa miały złamany kręgosłup, porażenie od pasa w dół. Jeden przeżył, miał uszkodzony ogon, ale zachował czucie. Do poprzednich przypadków doszło w sierpniu" – mówi lekarz weterynarii Małgorzata Marsik.

Bestialstwo czy chora zabawa?

Co dokładnie dzieje się z tymi kotami? Doktor Marsik opisuje mechanizm urazów w sposób, który mrozi krew w żyłach i stawia sprawę jasno: to nie jest przypadek. Obrażenia nie są wynikiem naturalnych zdarzeń, lecz precyzyjnego, brutalnego działania, które wymaga siły i determinacji. Hipoteza o celowym obracaniu kotem za ogon budzi przerażenie i każe się zastanowić nad naturą sprawcy. To nie jest już tylko akt okrucieństwa, to wyrafinowana forma tortur.

Brak jakichkolwiek śladów zębów czy otarć po uderzeniu samochodem tylko umacnia teorię o ludzkiej interwencji. Zwierzęta są ewidentnie ofiarami kogoś, kto świadomie i z premedytacją zadaje im niewyobrażalny ból, pozostawiając je sparaliżowane i bez szans na powrót do zdrowia. To sytuacja, która przekracza granice zwykłego zaniedbania i wchodzi w sferę czystego bestialstwa.

– "To wygląda, jakby ktoś łapał kota za ogon i obracał nim jak bumerangiem. Żadnych ran, śladów zębów, żadnych śladów samochodu" – dodaje Marsik.

Internet aż huczy od ostrzeżeń

Problem brutalnych ataków na koty w Stolarzowicach nie jest nowy, a mieszkańcy od miesięcy alarmowali się wzajemnie w mediach społecznościowych. Już w sierpniu lokalne grupy pękały w szwach od dramatycznych wpisów, informujących o kolejnych ofiarach i spekulacjach na temat sprawcy. Wirtualne ostrzeżenia stały się jedyną formą obrony, zanim sprawa nabrała bardziej formalnego charakteru, co jest gorzkim świadectwem bezsilności wobec zła.

Mieszkańcy, zdesperowani sytuacją, rozważali nawet rozwieszanie ogłoszeń i poszukiwanie nagrań z kamer monitoringu, mając nadzieję na identyfikację bestialskiego oprawcy. Niestety, mimo rosnącej liczby pokrzywdzonych zwierząt, ani ich właściciele, ani nawet weterynarz nie zgłaszali wcześniej sprawy policji. "Brak sprawcy" był główną barierą, co tylko pokazuje, jak trudne jest ściganie tego typu przestępstw.

"Okazuje się, że kotów pokrzywdzonych jest więcej. Wszystkie w rejonie ulic Kofty–Kościuszki." "Koty mają wyrwane ogony, połamane kręgosłupy. To może być jedna lub kilka osób." "Druga ofiara bestialstwa odeszła na drugą stronę."

– "Nie mamy sprawcy, tylko ofiary. Nie było dowodów" – tłumaczy Marsik.

Policja wkracza. Czy złapie sprawcę?

Na szczęście, dzięki interwencji, sprawa okaleczanych kotów w Bytomiu w końcu trafiła na biurko policji. Rzecznik bytomskiej komendy potwierdził, że sprawa zostanie dokładnie sprawdzona, a w najbliższych dniach dzielnicowy ze Stolarzowic odwiedzi gabinet weterynaryjny, by zebrać niezbędne informacje i dowody. To pierwszy krok w kierunku wymierzenia sprawiedliwości i położenia kresu tej serii aktów okrucieństwa.

Wciąż nie wiadomo, czy za bestialskimi atakami stoi pojedynczy psychopata, czy może grupa osób, która traktuje zwierzęta jak obiekty do chorej zabawy. Pewne jest jedno – w Stolarzowicach dochodzi do powtarzalnych, celowych działań, które prowadzą do paraliżu i łamania kręgosłupów kotów. Mieszkańcy muszą zachować szczególną ostrożność i nie wypuszczać swoich pupili bez opieki, przynajmniej do czasu, gdy prawda ujrzy światło dzienne i winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.