Seryjny złodziej paliwa na Śląsku. Jak wpadł „sprytny” 38-latek i gdzie go zatrzymano?

2025-11-24 11:25

Mieszkaniec Piekar Śląskich przez ponad rok był prawdziwym utrapieniem dla właścicieli stacji benzynowych. 38-latek dokonał aż 41 kradzieży paliwa, powodując straty liczone w kilkunastu tysiącach złotych. Mężczyzna wierzył w swój spryt, regularnie zmieniając pojazdy i tablice rejestracyjne, co miało zapewnić mu bezkarność. Niespodziewanie dla niego, funkcjonariusze ze Zbrosławic okazali się znacznie bardziej zdeterminowani.

Pompka do paliwa w czarnym kolorze, z metalową lufą i szarą nakrętką u podstawy, dominuje prawą stronę kadru. Obok niej, nieco w tle, widoczna jest druga, podobna pompka z zielonym elementem na uchwycie. W tle, rozmyte i nieostre, znajduje się stacja benzynowa z białymi słupami konstrukcyjnymi i dwoma jasno świecącymi, okrągłymi lampami pod dachem, oświetlającymi szarą nawierzchnię; jedna z lamp jest wyraźniejsza, druga mniej. Odległy horyzont, widoczny pod dachem stacji, jest w kolorze granatowym, a pod nim rozciąga się ciemny, niemal czarny obszar.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Pompka do paliwa w czarnym kolorze, z metalową lufą i szarą nakrętką u podstawy, dominuje prawą stronę kadru. Obok niej, nieco w tle, widoczna jest druga, podobna pompka z zielonym elementem na uchwycie. W tle, rozmyte i nieostre, znajduje się stacja benzynowa z białymi słupami konstrukcyjnymi i dwoma jasno świecącymi, okrągłymi lampami pod dachem, oświetlającymi szarą nawierzchnię; jedna z lamp jest wyraźniejsza, druga mniej. Odległy horyzont, widoczny pod dachem stacji, jest w kolorze granatowym, a pod nim rozciąga się ciemny, niemal czarny obszar.

Bezkarny przez rok? Czyli jak "biznes" się kręcił

Sprawa seryjnych kradzieży paliwa od miesięcy spędzała sen z powiek właścicielom stacji benzynowych w całym regionie. Wielu z nich zastanawiało się, kto stoi za serią zuchwałych ucieczek spod dystrybutorów. Tarnogórscy policjanci skrupulatnie zbierali każdy, nawet najmniejszy dowód, łącząc ze sobą kolejne zgłoszenia z różnych miejscowości, w tym z Wieszowa, Katowic, Pyskowic i Chorzowa. Skala tych działań była naprawdę imponująca, a sumaryczne straty rosły w zastraszającym tempie.

Okazało się, że za tym wszystkim stał jeden człowiek – 38-letni mieszkaniec Piekar Śląskich. Od stycznia 2023 roku do lutego 2024 roku, czyli przez ponad dwanaście miesięcy, „odwiedzał” stacje benzynowe, ale jego cel był zawsze ten sam: napełnić bak i odjechać bez płacenia. To stało się dla niego swoistym "stałym źródłem oszczędności", budzącym frustrację u pokrzywdzonych.

Maskarada na kołach. Czy ten plan był sprytny?

Mężczyzna był przekonany o swoim sprycie i myślał, że znalazł idealny sposób na ukrycie się przed wymiarem sprawiedliwości. Jego metoda była prostsza niż mogłoby się wydawać, ale jednocześnie – w jego mniemaniu – skuteczna: używał naprzemiennie dwóch różnych samochodów, forda i skody, aby zmylić trop. Przed każdą próbą kradzieży montował na pojazdach nieprzypisane do nich tablice rejestracyjne, licząc na to, że utrudni to identyfikację i pozwoli mu zachować anonimowość.

Łącznie dokonał aż 41 takich kradzieży, za każdym razem znikając z miejsca przestępstwa, zanim obsługa stacji zdążyła zareagować lub wezwać służby. Przez długi czas złudzenie bezkarności musiało dodawać mu skrzydeł, pozwalając na kontynuowanie tego procederu. Jednak jak to zwykle bywa w takich przypadkach, każdy nawet najbardziej "sprytny" plan ma swoje słabe punkty, a cierpliwość organów ścigania bywa długa.

Zbrodnia doskonała? Nie dla kryminalnych ze Zbrosławic

Choć złodziej czuł się pewnie i bezkarnie, kryminalni ze Zbrosławic ani na chwilę nie odpuszczali. Ich praca, choć żmudna i wymagająca, była kluczem do rozwiązania tej zawiłej sprawy. Policjanci nie polegali na szczęściu, ale na skrupulatnej analizie zebranych danych i zabezpieczonych nagrań z licznych kamer monitoringu, rozsianych po stacjach benzynowych i okolicznych drogach. To właśnie systematyczna analiza nagrań pozwoliła im wytypować pojazdy, a w konsekwencji, coraz bliżej dotrzeć do samego sprawcy, krok po kroku.

Dzięki cierpliwości i metodycznemu działaniu śledczych, siatka wokół 38-latka zaciskała się nieubłaganie. Ich praca przypominała układanie gigantycznych puzzli, gdzie każdy fragment filmu z monitoringu, każde zgłoszenie, każdy ślad miał swoje miejsce. Finalnie, po miesiącach dochodzenia, detektywi byli gotowi do uderzenia, mając w ręku dowody, które nie pozostawiały złodziejowi żadnych szans na ucieczkę czy zaprzeczenie.

Koniec drogi dla złodzieja. Gdzie dopadła go sprawiedliwość?

Finał operacji nastąpił w ubiegły czwartek, kiedy to funkcjonariusze ruszyli na zuchwałe zatrzymanie. Pierwszym przystankiem było mieszkanie matki 38-latka w Piekarach Śląskich, gdzie w jego pokoju znaleziono odzież, w której dokonywał kradzieży. Niebawem przeszukano również jego forda, gdzie natrafiono na niezbite dowody – tablice rejestracyjne używane do popełniania przestępstw. Mężczyzna, który przez rok igrał z prawem, nagle znalazł się w potrzasku, otoczony dowodami swojej "pomysłowości".

Ale to nie był koniec pościgu. Z Piekar Śląskich policjanci udali się prosto do Chorzowa, gdzie na terenie jednej z firm, w miejscu jego pracy, kompletnie zaskoczony 38-letni piekarzanin został zatrzymany. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna trafił przed oblicze prokuratora, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące wszystkich 41 kradzieży. Jak informuje policja, podejrzany przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. To historia, która kolejny raz pokazuje, że choć sprawiedliwość czasem wymaga czasu, jest w końcu nieunikniona.

"Podejrzany przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze" - poinformowała policja.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.