Skandal w Piasecznie. Czy policyjna hierarchia chroniła sprawców?

2026-01-07 13:11

Dowódca jednego z oddziałów prewencji policji w Piasecznie został tymczasowo aresztowany, co wstrząsnęło opinią publiczną. Prokuratura postawiła mu poważne zarzuty, w tym gwałtu i zmuszenia do innej czynności seksualnej. Ofiarą ma być nowo przyjęta funkcjonariuszka, a szokujące zdarzenie miało miejsce na terenie policyjnych koszar, gdy napastnik był pod wpływem alkoholu. Komenda Stołeczna Policji potwierdziła zatrzymanie i zawieszenie funkcjonariusza, co budzi pytania o nadzór służbowy.

Długi, prosty korytarz wykonany z betonu z widocznymi łączeniami paneli, rozciąga się w głąb obrazu, gdzie jego koniec pozostaje w mroku. Po obu stronach widoczne są regularnie rozmieszczone, prostokątne otwory drzwiowe, które wraz z oddalaniem się stają się coraz mniejsze i zanikają w cieniu. Na suficie rozmieszczono kwadratowe świetliki, które oświetlają podłogę jasnym, rozproszonym światłem, tworząc pasma blasku przeplatające się z zacienionymi fragmentami. W oddali, na końcu korytarza, dostrzegalne są dwa podłużne, świetlne prostokąty: jeden czerwony po lewej i jeden niebieski po prawej stronie, emanujące intensywnym światłem w ciemność.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, prosty korytarz wykonany z betonu z widocznymi łączeniami paneli, rozciąga się w głąb obrazu, gdzie jego koniec pozostaje w mroku. Po obu stronach widoczne są regularnie rozmieszczone, prostokątne otwory drzwiowe, które wraz z oddalaniem się stają się coraz mniejsze i zanikają w cieniu. Na suficie rozmieszczono kwadratowe świetliki, które oświetlają podłogę jasnym, rozproszonym światłem, tworząc pasma blasku przeplatające się z zacienionymi fragmentami. W oddali, na końcu korytarza, dostrzegalne są dwa podłużne, świetlne prostokąty: jeden czerwony po lewej i jeden niebieski po prawej stronie, emanujące intensywnym światłem w ciemność.

Mroczny wieczór w policyjnych koszarach

Dramatyczne zdarzenia, które wstrząsnęły komendą w Piasecznie, rzucają długi cień na całą formację i ponownie stawiają pytania o etykę w służbie. Jak podała Telewizja Republika, napaść miała miejsce w części mieszkalnej oddziału prewencji, gdzie dowódca spożywał alkohol w towarzystwie innych funkcjonariuszy. To kuriozalne, że takie sceny mogą mieć miejsce w miejscu, które z definicji powinno być ostoją porządku i bezpieczeństwa.

Sytuacja eskalowała, gdy dowódca wezwał do swojego pokoju nowo przyjętą policjantkę. Z doniesień Polsatu wynika, że po jej wejściu mężczyzna miał wyprosić pozostałych, a następnie zamknąć drzwi i dokonać napaści seksualnej. Krzyki i wołanie o pomoc pokrzywdzonej zaalarmowały innych funkcjonariuszy, którzy zdołali interweniować, ale całe zdarzenie już pozostawiło piętno na wizerunku instytucji.

Reakcja prokuratury i KSP. Co dalej ze sprawą?

Prokuratura Okręgowa w Warszawie działa intensywnie, starając się wyjaśnić wszystkie okoliczności tego haniebnego czynu. Rzecznik prokuratury, Piotr Antoni Skiba, potwierdził, że prowadzone są czynności śledcze, a do przesłuchania pozostaje jeszcze kilkanaście osób. Skala śledztwa pokazuje, jak poważnie traktowana jest ta sprawa, choć pozostaje pytanie, czy konsekwencje obejmą tylko bezpośredniego sprawcę.

Komenda Stołeczna Policji, starając się ratować nadszarpnięty wizerunek, szybko potwierdziła zatrzymanie i zawieszenie funkcjonariusza w obowiązkach służbowych. Wszczęto także wobec niego postępowanie dyscyplinarne, a komendant zlecił zapewnienie wszelkiego możliwego wsparcia, w tym opieki psychologicznej, dla pokrzywdzonej policjantki. Jest to standardowa procedura, ale w obliczu tak rażącego naruszenia zaufania, wiele osób oczekuje znacznie szerszych działań.

Czy nadzór służbowy zawiódł?

Incydent w Piasecznie wywołał falę dyskusji na temat jakości nadzoru w polskiej policji. W Oddziale Prewencji Policji w Warszawie wdrożono czynności wyjaśniające, które mają zbadać prawidłowość sprawowanego nadzoru służbowego nad podwładnymi. Wyniki tej kontroli mogą mieć kluczowe znaczenie dla ewentualnych dalszych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zarządzanie i nadzór nad funkcjonariuszami.

Społeczeństwo ma prawo oczekiwać, że za murami komend panują zasady zgodne z prawem i etyką, a nie kultura bezkarności. Ta sprawa to lakmusowy papierek dla gotowości policji do samooczyszczenia i pokazania, że nikt, nawet dowódca, nie stoi ponad prawem i odpowiedzialnością. Konieczne jest, by takie incydenty nie były zamiatane pod dywan, a osoby winne poniosły konsekwencje, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.