Szokująca postawa opiekunów
W Nowej Kornicy, niewielkiej miejscowości w województwie mazowieckim, doszło do zdarzeń, które podważają zaufanie do instytucji rodzinnych domów dziecka. Małżeństwo Stefan I. i Janina I., prowadzące taką placówkę, zamiast chronić swoją podopieczną, aktywnie stanęło po stronie syna, który ją molestował. Ich działania, ujawnione przez siedlecką prokuraturę, obejmowały nakłanianie do fałszywych zeznań, co jest jaskrawym przykładem odwrócenia ról i zdrady zaufania.
Cała sprawa stanowi pokłosie wcześniejszych zarzutów o wykorzystywanie seksualne, które dotyczyły Radosława I., biologicznego syna opiekunów. To on, zatrudniony jako pomoc w rodzinny domu dziecka, dopuścił się przerażających czynów. Rodzice, zamiast natychmiast reagować i wspierać ofiarę, podjęli desperacką próbę zatuszowania przestępstwa, stosując szantaż i manipulację wobec bezbronnej nastolatki.
Tragiczne losy Magdaleny G.
Magdalena G., dziś 20-latka, trafiła do rodzinnego domu dziecka państwa I. czternaście lat temu, decyzją sądu. To właśnie w tym miejscu, które miało być jej bezpieczną przystanią, w wieku zaledwie 15 lat padła ofiarą molestowania seksualnego ze strony Radosława I. Trauma, jakiej doświadczyła, była potęgowana przez fakt, że sprawcą był syn osób, które miały ją chronić, a które później próbowały ją uciszyć.
Przez lata Magdalena nosiła w sobie ciężar tej okrutnej tajemnicy, zanim w końcu, z ogromną odwagą, zgłosiła sprawę na policję. Proces przeciwko Radosławowi I. ruszył w 2022 roku, a Sąd Rejonowy w Siedlcach uznał go winnym, skazując na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Ten wyrok, choć ważny, był dopiero początkiem ujawniania całej, mrocznej prawdy o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami.
Sąd nie miał wątpliwości
W trakcie dochodzenia w sprawie molestowania, wyszły na jaw szokujące działania rodziców Radosława I., którzy próbowali zmusić Magdalenę do zmiany zeznań. Siedlecka prokuratura szybko zareagowała, stawiając Stefanowi I. i Janinie I. zarzuty karne. W poniedziałek, 26 stycznia, Sąd Rejonowy w Siedlcach wydał wyrok, skazując ich na 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, oraz nakładając po 5 tys. zł grzywny.
Sędzia Małgorzata Semeniuk w uzasadnieniu wyroku jasno podkreśliła, jak wielkie piętno odcisnęła cała sytuacja. Stwierdziła, że nie było podstaw do warunkowego umorzenia postępowania, co świadczy o poważnym potraktowaniu sprawy przez wymiar sprawiedliwości. Wyrok ten, choć na razie nieprawomocny, stanowi mocny sygnał dla podobnych przypadków.
"W ocenie sądu społeczna szkodliwość czynu jest znaczna, bo na tej młodej dziewczynie ta sytuacja wycisnęła piętno. Dlatego sąd nie znalazł przesłanek do warunkowego umorzenia postępowania" – stwierdziła sędzia Małgorzata Semeniuk.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.