Spis treści
Skandaliczne ogłoszenie na Vinted
W dobie, gdy pomoc zwierzętom w potrzebie wydaje się być ogólnonarodowym imperatywem, sieć obiegła informacja, która zszokowała wielu. Na popularnym serwisie ogłoszeniowym Vinted pojawiły się oferty sprzedaży karmy marki Dolina Noteci, rzekomo przeznaczonej dla schronisk. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że puszki były wyraźnie oznaczone jako „produkt nieprzeznaczony do sprzedaży”, co jednoznacznie wskazuje na ich charytatywne przeznaczenie.
To bulwersujące odkrycie szybko wywołało falę komentarzy i oburzenia wśród internautów. Producent karmy, firma Dolina Noteci, nie zamierzał zamiatać sprawy pod dywan. Wręcz przeciwnie, sam nagłośnił incydent w mediach społecznościowych, publikując zrzut ekranu kontrowersyjnego ogłoszenia i apelując o czujność oraz zgłaszanie podobnych przypadków. Takie działanie świadczy o determinacji w wyjaśnieniu tej nieprzyjemnej sytuacji.
"- Ta karma nie powinna trafić na Vinted! Nasza karma z etykietą dla schronisk pojawiła się w ogłoszeniu na Vinted. Czy – a jeśli tak, to dlaczego – ktoś zabrał jedzenie schroniskowym psiakom? Rocznie przekazujemy kilkanaście ton Doliny Noteci bezpośrednio do organizacji, które opiekują się bezdomnymi psami i kotami. Celem jest pomoc czworonogom i głęboko wierzymy, że w naszym działaniu jest sens – że nasze wsparcie naprawdę jest potrzebne - czytamy w social mediach."
Dlaczego karma dla schronisk jest wyjątkowa?
Dolina Noteci, jak i inne firmy zaangażowane w pomoc zwierzętom, jasno podkreśla, że sedno problemu nie leży w jakości czy bezpieczeństwie oferowanych produktów. Całkowicie nieakceptowalny jest sam fakt, że darowizna, przeznaczona dla najbardziej potrzebujących zwierząt, nie trafiła do swojego docelowego odbiorcy. To podważa sens wieloletnich działań charytatywnych i uderza w zaufanie do całego systemu wsparcia bezdomnych czworonogów.
Co roku firma przekazuje schroniskom ogromne ilości, bo kilkanaście ton karmy, która jest specjalnie przygotowywana i wyraźnie oznaczana jako pomoc rzeczowa. Te partie charakteryzują się brakiem kodów kreskowych, co ma uniemożliwić ich wprowadzenie do standardowej sprzedaży detalicznej. Procedury te mają za zadanie zabezpieczyć, aby każdy produkt trafił do bezdomnych czworonogów, a nie na rynek wtórny, gdzie generuje zyski dla nieuczciwych osób.
Jak Dolina Noteci zareagowała na doniesienia?
Szybka reakcja producenta była natychmiastowa i stanowcza, co doceniło wielu obserwatorów. Magdalena Ołowska, dyrektor marketingu Doliny Noteci, w rozmowie z "Business Insider Polska" potwierdziła, że firma działa na rzecz zwierząt od 2011 roku i jest to pierwszy taki udokumentowany przypadek nadużycia. Sprawa została potraktowana z pełną powagą, a ogłoszenie natychmiast zgłoszono do serwisu ogłoszeniowego Vinted.
Firma nie poprzestała jednak na samym zgłoszeniu do platformy. Obecnie sprawę analizują prawnicy, co świadczy o tym, że producent jest zdeterminowany do wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia i pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. To pokazuje, że tego typu praktyki nie będą tolerowane, a transparentność w działaniach charytatywnych jest absolutnym priorytetem dla marki i jej wizerunku.
„— Karma przekazywana jest bezpośrednio z naszego zakładu do wcześniej zweryfikowanych schronisk i organizacji, z którymi pozostajemy w kontakcie. Produkty te nie posiadają kodów kreskowych i nie są wprowadzane do obrotu handlowego. Współpraca z placówkami opiera się na stałych relacjach i odpowiedzialności partnerów za właściwe wykorzystanie przekazanego wsparcia. Zależy nam na tym, aby każda przekazana puszka trafiała do zwierząt, dla których została przeznaczona - przekazywała Magdalena Ołowska w rozmowie z "Business Insider"."
Ryzyko nadużyć w systemie darowizn
Chociaż Dolina Noteci zapewnia, że karma trafia wyłącznie do zweryfikowanych placówek i fundacji, z którymi utrzymuje stały kontakt, to jednak przyznaje, że ryzyko nadużyć niestety istnieje. Problem pojawia się często na etapie dalszej dystrybucji, już poza kontrolą producenta, kiedy darowizny opuszczają zakład produkcyjny i przechodzą w ręce partnerów, co otwiera pole do nieuczciwych działań.
Producent podkreśla, że traktuje tę sprawę niezwykle poważnie, ponieważ każde takie zdarzenie podważa zaufanie do idei pomocy zwierzętom i odstrasza potencjalnych darczyńców. Firma jest zdeterminowana, aby każda przekazana puszka karmy trafiła do zwierząt w potrzebie, a nie stała się przedmiotem nieuczciwego handlu, co niestety mogło mieć miejsce w tym przypadku. Ta afera to gorzka pigułka dla wszystkich, którzy bezinteresownie wspierają schroniska.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.