Sklonowany głos lektora. Polska staje przed prawnym dylematem AI?

2025-11-21 17:55

Pierwszy w historii Polski proces o kradzież głosu z użyciem sztucznej inteligencji rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Legendarny lektor Jarosław Łukomski oskarża o bezprawne wykorzystanie jego głosu w celach komercyjnych. Ta bezprecedensowa sprawa może stworzyć przełomowy precedens prawny, który na lata ukształtuje relacje między twórcami a technologią AI.

Na pierwszym planie, po lewej stronie, znajduje się srebrny mikrofon studyjny z metalową siatką na górze, osadzony na ciemnym statywie. Obok mikrofonu, po prawej stronie, leży prostokątne, srebrne urządzenie z niebieskim, okrągłym światłem na górze, z którego wznosi się wizualizacja fal dźwiękowych w odcieniach błękitu i bieli. Tło jest rozmyte, ukazując ciemne, geometryczne kształty, prawdopodobnie inne sprzęty audio, oraz jaśniejszy obszar po prawej stronie, sugerujący ekran. Całość utrzymana jest w chłodnej palecie barw, z dominacją szarości, czerni i subtelnych niebieskich akcentów.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, po lewej stronie, znajduje się srebrny mikrofon studyjny z metalową siatką na górze, osadzony na ciemnym statywie. Obok mikrofonu, po prawej stronie, leży prostokątne, srebrne urządzenie z niebieskim, okrągłym światłem na górze, z którego wznosi się wizualizacja fal dźwiękowych w odcieniach błękitu i bieli. Tło jest rozmyte, ukazując ciemne, geometryczne kształty, prawdopodobnie inne sprzęty audio, oraz jaśniejszy obszar po prawej stronie, sugerujący ekran. Całość utrzymana jest w chłodnej palecie barw, z dominacją szarości, czerni i subtelnych niebieskich akcentów.

Pionierski proces w Polsce

Zapewne każdy z nas słyszał jego głos – Jarosław Łukomski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich lektorów, stał się mimowolnym bohaterem historii, która pisze się na naszych oczach. Jego charakterystyczna barwa głosu miała zostać bezprawnie sklonowana i wykorzystana w reklamie, której nigdy sam nie autoryzował ani nie nagrał. To wydarzenie wstrząsnęło środowiskiem artystycznym, rzucając cień na przyszłość pracy głosowej w erze galopującego rozwoju sztucznej inteligencji. Poczuł się ogołocony z czegoś fundamentalnego, co stanowiło istotę jego zawodowej tożsamości.

Łukomski nie kryje szoku i oburzenia zaistniałą sytuacją, traktując ją jako osobisty afront, ale jednocześnie dostrzegając jej szersze, branżowe konsekwencje. Zdecydował się stanąć w obronie nie tylko własnych praw, ale i całego środowiska twórców głosowych, licząc na to, że jego sprawa stanie się ostrzeżeniem dla innych. Jak sam podkreślił, bierze tę walkę na klatę w imieniu wszystkich kolegów i koleżanek z branży, aby nikt inny nie musiał mierzyć się z podobnym problemem.

"To jest jednak szok. Poczułem, że zostałem z czegoś ogołocony i moje myśli pobiegły oczywiście dużo dalej, do przodu. Co dalej? Co ktoś może z tak sklonowanym moim głosem zrobić w przyszłości?" - powiedział lektor w rozmowie z reporterem Radia ESKA.

"Poczułem się tak, jak gdyby ktoś przechodząc obok mnie na ulicy, splunął mi w twarz. Ale przecież to mogło przydarzyć się któremukolwiek innemu z moich kolegów albo koleżanek środowiskowych. W związku z tym to ma dla mnie wymiar szerszy. Jeżeli chcemy na to tak spojrzeć, to tak, biorę to na klatę w imieniu całego środowiska, żeby nikomu więcej nic takiego się nie zdarzyło" - dodał.

Czy ten wyrok zmieni branżę?

Pełnomocnik Jarosława Łukomskiego, Tomasz Bartos, nie ma wątpliwości, że nadchodzące orzeczenie sądu będzie miało daleko idące skutki. Wskazuje, że lektorzy to tylko wierzchołek góry lodowej; podobne obawy towarzyszą dziennikarzom, aktorom, muzykom, a nawet politykom, których głosy i wizerunki mogą zostać skopiowane bez ich wiedzy i zgody. Sprawa ta ma potencjał, aby na lata ukształtować zasady prawne rządzące wykorzystaniem sztucznej inteligencji w branży kreatywnej.

Bartos podkreśla, że cała ta sytuacja ukazuje pilną potrzebę kompleksowych rozwiązań prawnych, które jasno określą granice etycznego i legalnego użycia AI. Jego zdaniem, proces Łukomskiego z pewnością wywoła szerszą dyskusję na temat problemów związanych z legalnością sztucznej inteligencji, co jest krokiem w dobrym kierunku. Wierzy, że ostateczny wyrok może stać się drogowskazem dla przyszłych regulacji w cyfrowym świecie.

"Lektorzy boją się, że ich głos będzie wykorzystywany w projektach, o których oni nie będą wiedzieć." - przekonywał pełnomocnik lektora Tomasz Bartos.

"Wydaje mi się, że ta kwestia wymaga kompleksowych rozwiązań, a ta sprawa na pewno spowoduje, że o problemach z legalnością sztucznej inteligencji będzie głośniej, i bardzo dobrze" - stwierdził, zaznaczając przy tym, że "orzeczenie sądu na lata utrwali zasady, którymi będzie się kierowała branża kreatywna."

Problemy z klonowaniem głosu AI

Choć sprawa Jarosława Łukomskiego jest pierwszą, która trafiła na wokandę, nie jest to bynajmniej pierwszy przypadek sklonowania głosu z użyciem AI. Marcin Fugiel, inny lektor, którego głos został bezprawnie wykorzystany, opowiedział o własnych doświadczeniach z platformą YouTube. Na szczęście, w jego przypadku system zgłoszeń zadziałał sprawnie, a szkodliwe materiały zostały usunięte. Mimo to, nadal istnieje obawa, że gdzieś w czeluściach internetu jego skopiowany głos wciąż jest używany.

Fugiel słusznie zauważa, że platformy takie jak YouTube powinny wprowadzić techniczne zabezpieczenia, które zapobiegałyby takim incydentom, zanim jeszcze do nich dojdzie. To nie tylko kwestia reakcji post factum, ale proaktywnej ochrony twórców przed nadużyciami. Cała sytuacja pokazuje, że cyfrowy świat pilnie potrzebuje jasnych regulacji i narzędzi, które chronią własność intelektualną w obliczu dynamicznego rozwoju technologii AI.

"to pierwszy taki proces, ale nie pierwszy taki przypadek" - dodał Marcin Fugiel.

"Na szczęście YouTube ma w miarę sprawnie działający system obsługi takich zgłoszeń i po zgłoszeniu kradzieży głosu z wykorzystaniem AI, w miarę szybko usunięto materiały, w których wykorzystano klon mojego głosu. Ale niestety, nie mam pewności, że gdzieś w internecie nie słychać mojego skopiowanego głosu. YouTube powinien zdecydowanie mieć techniczne zabezpieczenia na takie ewentualności" - podkreślił.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.