Śmierć Nikodema Mareckiego. Mama chłopca ujawnia jego ostatnie słowa

2025-12-09 15:19

Mama 11-letniego aktora Nikodema Mareckiego ujawniła ostatnie słowa syna, który tydzień temu zginął w tragicznym wypadku drogowym w Szczepanowicach. Chłopiec został potrącony przez samochód dostawczy w drodze ze szkoły. Rodzina znajduje ukojenie w wierze, a szczegóły zdarzenia wciąż bada prokuratura.

Żółty autobus szkolny z włączonymi światłami przednimi i dwoma pomarańczowymi światłami na dachu pojawia się w oddali na wijącej się drodze. Asfaltowa droga ze zrytą, pojedynczą żółtą linią środkową zakręca od prawej dolnej części obrazu w lewą górną, prowadząc wzrok w kierunku autobusu. Całe tło, łącznie z horyzontem i drzewami, jest rozmyte, co nadaje zdjęciu atmosferę zmierzchu lub świtu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Żółty autobus szkolny z włączonymi światłami przednimi i dwoma pomarańczowymi światłami na dachu pojawia się w oddali na wijącej się drodze. Asfaltowa droga ze zrytą, pojedynczą żółtą linią środkową zakręca od prawej dolnej części obrazu w lewą górną, prowadząc wzrok w kierunku autobusu. Całe tło, łącznie z horyzontem i drzewami, jest rozmyte, co nadaje zdjęciu atmosferę zmierzchu lub świtu.

Dramat 11-letniego aktora w Szczepanowicach

11-letni Nikodem Marecki, młody aktor znany z kilku produkcji, zginął tragicznie w miejscowości Szczepanowice. Do wypadku doszło, gdy chłopiec wracał ze szkoły i został potrącony przez samochód dostawczy. Śmierć 11-latka wstrząsnęła lokalną społecznością oraz światem polskiego kina, gdzie Nikodem stawiał swoje pierwsze kroki, obiecującą karierę przerwała nagła tragedia.

Tragedia rozegrała się w czwartek, 27 listopada 2025 roku, po godzinie 14:00. Nikodem Marecki wysiadł ze szkolnego autobusu zaledwie 300 metrów od swojego domu. Jak wynika z relacji jego matki, pani Iwony, w rozmowie z „Super Expressem”, chłopiec dopiero od niedawna samodzielnie wracał do domu ze szkoły.

Jakie były ostatnie słowa Nikodema?

Mama Nikodema, pani Iwona, w poruszającej rozmowie z „Super Expressem” ujawniła ostatnie, chwytające za serce słowa syna. Mimo rozległych obrażeń, chłopiec zachował świadomość aż do momentu przetransportowania do szpitala. Jego słowa, skierowane do personelu medycznego, na zawsze pozostaną w pamięci jego najbliższych, stanowiąc symbol jego niezwykłej siły ducha w obliczu cierpienia.

Te słowa stały się również punktem odniesienia podczas ceremonii pogrzebowej 11-latka. Ksiądz prowadzący uroczystość przytoczył relacje dotyczące ostatnich chwil Nikodema, nawiązując do jego głębokiej wiary. Rodzina i przyjaciele Nikodema nadal zmagają się ze stratą, poszukując ukojenia w duchowym wsparciu.

„Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli”

Wiara wspiera rodzinę w żałobie

W obliczu tej niewyobrażalnej straty, wiara odgrywa kluczową rolę w życiu rodziny Nikodema. Jak informuje „Super Express”, za duszę chłopca zamówiono liczne msze święte, które będą odprawiane aż do października przyszłego roku. Mama Nikodema codziennie odwiedza jego grób, znajdując tam pocieszenie i nadzieję, kontynuując duchowe dziedzictwo syna.

Również podczas ceremonii pogrzebowej ksiądz podkreślił znaczenie wiary w życiu Nikodema. Przywołał relacje świadków z chwil tuż po wypadku, które potwierdzały duchową siłę chłopca. To świadectwo wiary chłopca stało się źródłem siły dla jego bliskich, pomagając im przetrwać najtrudniejszy czas żałoby po tragicznym wydarzeniu.

Nie narzekał, powiedział tylko: Matko Boska. Wszyscy próbowali go ratować, wszyscy wierzyli, że zostanie przy życiu, a on się oddał Matce Boskiej – mówił duchowny.

Niebezpieczne skrzyżowanie przyczyną tragedii?

Wypadek Nikodema Mareckiego miał miejsce na skrzyżowaniu w Szczepanowicach, które od dawna było uznawane przez mieszkańców za wyjątkowo niebezpieczne. Brak tam podstawowej infrastruktury drogowej, takiej jak przejście dla pieszych, chodnik, odpowiednie oświetlenie czy zatoczka autobusowa. Mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali potrzebę poprawy bezpieczeństwa w tym miejscu, jednak bezskutecznie.

Szkolny autobus zatrzymuje się na środku jezdni, co stwarza dodatkowe zagrożenie dla wysiadających dzieci, które mają ograniczoną widoczność przez sam pojazd. Nikodem, próbując przejść na drugą stronę drogi, wpadł pod koła nadjeżdżającego samochodu dostawczego. Te warunki znacznie przyczyniły się do tragicznego zdarzenia, budząc pytania o odpowiedzialność za stan infrastruktury.

Śledztwo w sprawie wypadku Nikodema

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypadku w Szczepanowicach. Jak ustalono, 66-letni kierowca samochodu dostawczego był trzeźwy w chwili zdarzenia i nie przekroczył dozwolonej prędkości. Na obecnym etapie śledztwa nie postawiono mu żadnych zarzutów, co podkreśla złożoność okoliczności wypadku i potrzebę szczegółowego wyjaśnienia wszystkich aspektów.

Według nieoficjalnych informacji, kierowca doznał zawału serca, gdy dowiedział się o śmierci 11-letniego chłopca. Biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie przeprowadzili sekcję zwłok i orzekli, że bezpośrednią przyczyną zgonu Nikodema Mareckiego było masywne pęknięcie wątroby. Te ustalenia są kluczowe dla dalszego przebiegu postępowania prokuratorskiego, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tej tragedii.

Obiecująca kariera przerwana przedwcześnie

Śmierć Nikodema Mareckiego to znacząca strata dla polskiej kinematografii. Mimo młodego wieku, chłopiec miał już na swoim koncie role w kilku popularnych produkcjach filmowych. Wystąpił między innymi w filmach „Zołza” oraz „Szpital św. Anny”, gdzie pokazał swój talent aktorski i zdobył uznanie.

Nikodem zagrał również w wysoko ocenionym przez krytyków filmie „Biała Odwaga”, co świadczyło o jego rosnącej pozycji w branży. Jego obiecująca kariera, pełna potencjału i przyszłych sukcesów, została brutalnie przerwana przez tragiczny wypadek drogowy. Pamięć o młodym aktorze pozostanie w sercach jego bliskich i fanów, a jego role będą świadectwem jego talentu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.