Sondaż prezydencki 2025. Kto dziś rządziłby Polską pół roku po wyborach?

2025-11-28 13:04

Pół roku po burzliwych wyborach prezydenckich 2025, Instytut Badań Pollster ponownie sprawdził nastroje Polaków. Gdyby druga tura z Karolem Nawrockim i Rafałem Trzaskowskim odbyła się dziś, wyniki okazałyby się niemal identyczne z czerwcowym rozstrzygnięciem. Ten najnowszy sondaż prezydencki ujawnia trwałość głębokich podziałów w społeczeństwie, co politolodzy interpretują jako kontynuację politycznego paraliżu, który zdaje się trwać w najlepsze.

Na pierwszym planie, z prawej strony, stoi szara urna z prostokątnym otworem na górze i owalnym wycięciem z przodu. W otwór na górze wrzucana jest biała kartka z czarnymi liniami i kratkami, a wewnątrz urny widać kilka podobnych, złożonych kartek. Urna stoi na białym blacie ze złotym obramowaniem. Tło jest rozmyte, przedstawiając jasne okna i niewyraźne, ciemne kształty mebli w szarym pomieszczeniu.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, z prawej strony, stoi szara urna z prostokątnym otworem na górze i owalnym wycięciem z przodu. W otwór na górze wrzucana jest biała kartka z czarnymi liniami i kratkami, a wewnątrz urny widać kilka podobnych, złożonych kartek. Urna stoi na białym blacie ze złotym obramowaniem. Tło jest rozmyte, przedstawiając jasne okna i niewyraźne, ciemne kształty mebli w szarym pomieszczeniu.

Wyniki wyborów prezydenckich co się wydarzyło?

Punktem wyjścia dla najnowszego sondażu są fakty z 1 czerwca 2025 roku, kiedy to w drugiej turze wyborów prezydenckich triumfował Karol Nawrocki, zdobywając 50,89% głosów. Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej, musiał uznać wyższość rywala z wynikiem 49,11%. Warto pamiętać, że tamtejsze rozstrzygnięcie budziło niemałe kontrowersje, zwłaszcza w obliczu przedwyborczych sondaży wskazujących na przewagę prezydenta Warszawy.

Co więcej, Prokuratura Krajowa potwierdziła wówczas rozbieżności w protokołach niektórych komisji obwodowych, opiewające na około 1,5 tysiąca głosów. Choć te nie wpłynęły na ostateczny rezultat – Karol Nawrocki utrzymał przewagę i 6 sierpnia objął najwyższy urząd w państwie – cień wątpliwości pozostał. Teraz Instytut Badań Pollster zapytał Polaków, na kogo zagłosowaliby dzisiaj, a odpowiedź jest niemal lustrzanym odbiciem czerwcowej batalii.

Sondaż prezydencki 2025 powtórka z rozrywki?

Okazuje się, że pół roku po zaprzysiężeniu prezydenta Nawrockiego, polska scena polityczna wciąż stoi w miejscu. Najnowsze badanie Pollster, przeprowadzone dla „Super Expressu”, pokazuje, że na Karola Nawrockiego zagłosowałoby 50,06% ankietowanych. Rafał Trzaskowski uzyskałby poparcie na poziomie 49,94%, co daje różnicę zaledwie 0,12 punktu procentowego. To wynik, który trudno nazwać odświeżającym; raczej potwierdza on trwałość głębokich podziałów, z jakimi boryka się nasz kraj od lat.

Te dane to zimny prysznic dla wszystkich, którzy liczyli na szybkie zmiany nastrojów społecznych. Zamiast tego mamy do czynienia z niemal idealną repliką wyborów, która zwiastuje kontynuację politycznego impasu. Politolog, profesor Kazimierz Kik, bez ogródek komentuje ten stan rzeczy, widząc w nim obraz aktualnej, niestety niepokojącej, sytuacji politycznej w kraju.

"Polska jest podzielona na dwie połowy. Nie ma równowagi, tylko układ dwóch sił. Wybór jest tylko: Koalicja Obywatelska albo Prawo i Sprawiedliwość, dwa wrogie obozy. Polska jest zatem w pewnym politycznym paraliżu. Najgorsze jest to, że liderzy tych dwóch ugrupowań nie dostrzegają, czym jest racja stanu Polski" - powiedział politolog, prof. Kazimierz Kik.

Polska głęboko podzielona czy brak konsensusu?

Słowa profesora Kika brzmią jak diagnoza pacjenta w stanie śpiączki – stabilnego, ale bez perspektyw na szybką poprawę. „Polska jest podzielona na dwie połowy”, a w tej walce nie ma miejsca na szukanie kompromisu czy budowanie ponadpartyjnego porozumienia. Wybór sprowadza się do dwóch wrogich obozów: Koalicji Obywatelskiej albo Prawa i Sprawiedliwości, które zdają się zapominać o tym, czym jest wspólny interes państwa.

Taki stan rzeczy prowadzi do swoistego „politycznego paraliżu”, w którym najważniejsze decyzje są torpedowane przez partykularne interesy, a nie przez realną troskę o dobro Polski. Krytyczne spojrzenie politologa na brak dostrzegania racji stanu przez liderów obu ugrupowań jest tu szczególnie gorzkie i niestety wydaje się bardzo trafne w obliczu utrzymujących się, niemalże idealnie równych podziałów.

Czy Solidarność to zapomniana lekcja?

Profesor Kik z goryczą przypomina o korzeniach tych dwóch zwaśnionych sił. „Szkoda tylko jednego – że ten układ sił opiera się na ugrupowaniach, które wyrosły z Solidarności, a przecież Solidarność była nadzieją dla Polski, przyniosła pozytywny nurt” – zauważa ekspert. To brutalna ironia historii, że ruch, który jednoczył Polaków, stał się kolebką dla frakcji tak zaciekle walczących ze sobą. Marzenie o zgodzie i współpracy, które legło u podstaw transformacji, dziś wydaje się być jedynie odległym echem.

Politolog nie ma nic przeciwko podziałom, pod warunkiem, że towarzyszyłoby im poczucie odpowiedzialności za Polskę, a nie tylko za interesy partyjne. Jak podkreśla, nawet w polityce zagranicznej widać tę schizmę: PiS chce współpracować z USA, a KO z Unią Europejską. Brak wspólnego frontu, nawet w sprawach kluczowych dla międzynarodowej pozycji kraju, tylko pogłębia ten polityczny impas.

"Mamy zatem obraz Polski wewnętrznie skłóconej, partyjnej. I szkoda tylko jednego – że ten układ sił opiera się na ugrupowaniach, które wyrosły z Solidarności, a przecież Solidarność była nadzieją dla Polski, przyniosła pozytywny nurt. Nie miałbym nic przeciwko takiemu wynikowi badania, gdyby obie partie miały poczucie odpowiedzialności za Polskę, a nie za interesy partyjne. Niech się dzielą na pół, tylko niech współpracują. A tymczasem nawet w polityce zagranicznej – PiS chce współpracować z USA, a KO z Unią Europejską" – zauważa prof. Kik.

Polityczny impas czy to koniec podziałów?

Niestety, zdaniem profesora Kika, z tego głębokiego politycznego impasu Polska nie wyjdzie szybko. Perspektywa trwałego podziału i braku realnej współpracy między najważniejszymi siłami politycznymi rysuje niezbyt optymistyczny obraz przyszłości. Wzajemna niechęć i ciągła walka na każdym froncie zdają się dominować nad próbami budowania konsensusu na rzecz wspólnego dobra.

Warto nadmienić, że opisane badanie Instytutu Badań Pollster zostało zrealizowane w dniach 15-17 listopada metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na reprezentatywnej próbie 1003 dorosłych Polaków. To daje solidne podstawy do twierdzenia, że przedstawiony obraz polskiej sceny politycznej jest aktualny i odzwierciedla nastroje w społeczeństwie, które po prostu nie chce, lub nie potrafi, się zjednoczyć.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.