Sopot pod lupą prokuratury. Jak funkcjonariusze próbowali wrobić niewinną osobę?

2026-02-10 8:17

Afera w sopockiej policji wstrząsnęła opinią publiczną, gdy wyszło na jaw, że dwóch funkcjonariuszy kryminalnych próbowało wrobić niewinną osobę w poważne przestępstwo narkotykowe. Mieli współpracować z przestępcami, by podrzucić aż 70 gramów mefedronu. Na szczęście, dzięki zgromadzonym dowodom, plany te spaliły na panewce, a sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. To niechlubny przypadek, który budzi wiele pytań o granice odpowiedzialności.

Centralnym elementem obrazu jest prostokątny stół z dwoma identycznymi, prostymi krzesłami, ustawionymi naprzeciwko siebie. Cała scena rozgrywa się w pustym, szarym pomieszczeniu z ciemniejszymi ścianami i podłogą, która jaśnieje w centralnym punkcie pod światłem. Na suficie widać siatkę kratownicową, a w jej lewej części świeci jedna, duża, biała, prostokątna lampa, rzucająca intensywne światło na stół i krzesła.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Centralnym elementem obrazu jest prostokątny stół z dwoma identycznymi, prostymi krzesłami, ustawionymi naprzeciwko siebie. Cała scena rozgrywa się w pustym, szarym pomieszczeniu z ciemniejszymi ścianami i podłogą, która jaśnieje w centralnym punkcie pod światłem. Na suficie widać siatkę kratownicową, a w jej lewej części świeci jedna, duża, biała, prostokątna lampa, rzucająca intensywne światło na stół i krzesła.

Sopocki skandal z narkotykami w tle

Na przełomie 2025 i 2026 roku doszło do zdarzenia, które rzuca cień na reputację sopockiej policji. Jak ujawnił portal Onet, dwaj funkcjonariusze pionu kryminalnego mieli podjąć współpracę z przestępcami, aby wrobić niczego niepodejrzewającą osobę w poważne przestępstwo narkotykowe. Plan był diaboliczny – chodziło o podrzucenie aż 70 gramów mefedronu, co mogło skutkować surową karą dla niewinnego człowieka. Na szczęście, dzięki dowodom świadczącym o jej niewinności, próba ta zakończyła się fiaskiem, a poszkodowany uniknął dramatycznych konsekwencji.

Całą sprawą, która od początku budziła ogromne kontrowersje, zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, co samo w sobie świadczy o jej powadze. Śledztwo wszczęto 28 stycznia bieżącego roku, a zgromadzony materiał dowodowy pozwolił prokuraturze na postawienie zarzutów. Podejrzanymi są dwaj funkcjonariusze: Adrian M. oraz Michał D., których działania teraz są przedmiotem wnikliwej analizy organów ścigania.

Kto i za co usłyszał zarzuty?

Szczegóły prokuratorskich zarzutów rysują obraz poważnego nadużycia władzy. Michał D. został oskarżony o przekroczenie uprawnień oraz utrudnianie postępowania, za co grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności. Znacznie poważniejsze konsekwencje grożą Adrianowi M., któremu zarzucono między innymi przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści, tworzenie fałszywych dowodów, a nawet bezprawne pozbawienie wolności i groźby karalne. W jego przypadku wymiar sprawiedliwości może orzec karę nawet do dziesięciu lat więzienia, co podkreśla skalę zarzucanych mu czynów.

Obaj policjanci, choć stanęli w obliczu tak poważnych oskarżeń, konsekwentnie nie przyznają się do winy. Ich obrona będzie musiała zmierzyć się z obszernym materiałem dowodowym zebranym przez prokuraturę i Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. W międzyczasie, Komenda Miejska Policji w Sopocie szybko zareagowała na doniesienia, wszczynając wobec nich postępowanie dyscyplinarne i zawieszając w pełnieniu obowiązków służbowych, podkreślając tym samym brak tolerancji dla łamania prawa w szeregach.

"Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku na wniosek Komendanta Miejskiego Policji w Sopocie wszczął postępowanie administracyjne w sprawie zwolnienia funkcjonariuszy z uwagi na ważny interes służby. Podkreślamy, że policja nie godzi się na jakiekolwiek zachowania naruszające prawo lub etykę zawodową funkcjonariuszy. Każda informacja o możliwych nieprawidłowościach jest traktowana z najwyższą powagą, a dla łamiących prawo nie ma miejsca w formacji" - czytamy w oświadczeniu.

Co dalej z karierą funkcjonariuszy?

Mimo podobieństwa sprawy, środki zapobiegawcze wobec obu funkcjonariuszy różnią się znacząco. W przypadku Michała D. zastosowano dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami, co ma zapobiec mataczeniu w śledztwie. Sytuacja Adriana M. jest bardziej skomplikowana; prokurator wnioskował o trzymiesięczny areszt tymczasowy, jednak sąd nie uwzględnił tego wniosku, co pozwoliło mu odpowiadać z wolnej stopy. Decyzja ta wzbudziła sprzeciw prokuratury, która złożyła zażalenie, czekające obecnie na rozpatrzenie.

Niezależnie od sądowych rozstrzygnięć, przyszłość obu mężczyzn w policji wydaje się być przesądzona. Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku wszczął już postępowanie administracyjne w sprawie zwolnienia funkcjonariuszy, powołując się na "ważny interes służby". To jasny sygnał, że formacja nie zamierza tolerować zachowań naruszających prawo i etykę zawodową. Policja podkreśla, że dla łamiących prawo nie ma miejsca w jej szeregach, a każda informacja o nieprawidłowościach jest traktowana z najwyższą powagą, co ma budować zaufanie społeczne.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.