Stellantis Tychy zwalnia. Co dalej z 740 pracownikami fabryki?

2026-01-13 11:10

Fabryka Stellantis w Tychach ogłosiła likwidację trzeciej zmiany produkcyjnej od marca. Decyzja ta oznacza zwolnienie 740 pracowników. Koncern motoryzacyjny proponuje program dobrowolnych odejść, co wywołało reakcję związkowców z Solidarności. Negocjacje w sprawie warunków odpraw oraz gwarancji dobrowolności udziału w programie są w toku, wzbudzając obawy o przyszłość zatrudnionych.

Rząd srebrnych karoserii samochodowych, pozbawionych silników, wnętrz i kół, przesuwa się na taśmie produkcyjnej w rozległej, jasnej hali fabrycznej. Błyszcząca szara podłoga odbija światło z licznych, podłużnych lamp fluorescencyjnych zamontowanych na wysokim suficie, który pokrywa skomplikowana sieć metalowych belek i czerwonych rur. Elementy konstrukcyjne i rury sufitowe widoczne są w tle, zlewając się z oddali.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Rząd srebrnych karoserii samochodowych, pozbawionych silników, wnętrz i kół, przesuwa się na taśmie produkcyjnej w rozległej, jasnej hali fabrycznej. Błyszcząca szara podłoga odbija światło z licznych, podłużnych lamp fluorescencyjnych zamontowanych na wysokim suficie, który pokrywa skomplikowana sieć metalowych belek i czerwonych rur. Elementy konstrukcyjne i rury sufitowe widoczne są w tle, zlewając się z oddali.

Redukcja zatrudnienia w Stellantis Tychy

Koncern Stellantis, producent samochodów takich jak Jeep Avenger, Fiat 600 oraz Alfa Romeo Junior, ogłosił likwidację trzeciej zmiany w swojej fabryce w Tychach. Oficjalna informacja została przekazana związkom zawodowym 12 stycznia. Zmiana ta wejdzie w życie od marca bieżącego roku, prowadząc do znaczących przekształceń w strukturze zatrudnienia zakładu. Decyzja ma na celu dostosowanie produkcji do aktualnych potrzeb rynku motoryzacyjnego, ale jednocześnie wywołuje poważne konsekwencje społeczne dla regionu Śląska.

Programem dobrowolnych odejść ma zostać objętych 740 pracowników, co stanowi całą trzecią zmianę produkcyjną w tyskiej fabryce Stellantis. Wśród osób przewidzianych do zwolnień jest 140 pracowników zatrudnionych na czas nieokreślony, 300 z umowami na czas określony, a także 300 pracowników agencyjnych. Po zakończeniu tej redukcji, zatrudnienie w zakładzie spadnie z obecnych około 2300 osób do około 1600, co oznacza istotne zmniejszenie liczby etatów w jednym z największych pracodawców w regionie.

"740 pracowników, czyli cała trzecia zmiana, ma zostać objętych programem dobrowolnych odejść. Taką informację otrzymaliśmy dziś od dyrekcji" – poinformował Grzegorz Maślanka, przewodniczący „Solidarności” w tyskiej fabryce.

Jakie odprawy negocjują związkowcy?

Związkowcy z "Solidarności" rozpoczęli negocjacje z kierownictwem Stellantis Tychy w sprawie warunków programu dobrowolnych odejść. Ich głównym celem jest wynegocjowanie warunków nie gorszych niż te, które udało się uzyskać dwa lata temu dla załogi fabryki FCA Powertrain w Bielsku-Białej. "Solidarność" domaga się, aby odprawy dla zwalnianych pracowników nie były niższe niż 24-miesięczne, co stanowi istotny punkt w prowadzonych rozmowach.

Przewodniczący Grzegorz Maślanka podkreśla, że optymalnym rozwiązaniem byłoby uzyskanie odpraw w wysokości 36-miesięcznych wynagrodzeń. Tak wysokie świadczenia finansowe miałyby stanowić realne zabezpieczenie dla osób, które nagle stracą swoje dotychczasowe źródło utrzymania. Związkowcy argumentują, że odpowiednio wysokie odprawy są kluczowe dla zapewnienia stabilności finansowej i ułatwienia odnalezienia się na rynku pracy poszkodowanym pracownikom fabryki Stellantis.

"Chcemy, aby zapisy PDO w Tychach były analogiczne, do tych zawartych w PDO dla pracowników fabryki FCA Powertrain w Bielsku-Białej przed dwoma laty. W naszej ocenie odprawy nie mogą być niższe niż 24-miesięczne. Optymalne byłyby odprawy 36-miesięczne" – stwierdził przewodniczący „Solidarności”.

Dobrowolność programu odejść

Kwestia dobrowolności programu odejść stanowi jedną z największych obaw związkowców. Mimo że nazwa sugeruje swobodną decyzję pracownika, doświadczenia z przeszłości pokazują, że praktyka bywa inna. Związkowcy chcą uzyskać gwarancję, że żaden pracownik nie będzie poddawany presji ani przymusowi ze strony przełożonych w kontekście podjęcia decyzji o udziale w programie. Jest to kluczowy element negocjacji mający na celu ochronę praw pracowniczych.

Grzegorz Maślanka podkreśla, że związkowcy zapowiadają walkę o jednoznaczny zapis w porozumieniu, który zagwarantuje pełną dobrowolność. Problem jest szczególnie istotny dla pracowników w wieku przedemerytalnym, którzy mogą mieć trudności ze znalezieniem nowego zatrudnienia. Dla nich utrata pracy i otrzymanie jedynie krótkotrwałej odprawy może oznaczać brak środków do życia przez pozostałe lata do osiągnięcia wieku emerytalnego. Związkowcy dążą do zabezpieczenia tej grupy pracowników.

"Nasz zasadniczy postulat jest taki, aby pracodawca stosował reguły takie jak dotychczas. To znaczy, żeby pracownicy sami dobrowolnie decydowali o swojej przyszłości, tak jak nazwa tego programu mówi, a nie żeby to były jakieś przymuszenia" – podkreśla Maślanka.

"Może być tak, że część pracowników, mimo hojnych odpraw, będzie chciała w dalszym ciągu pracować, bo na przykład brakuje im 5 lat do emerytury i chcą dopracować do końca, a nie dostać teraz odprawy na 2 lata, a co z pozostałymi 3 latami?" – pyta retorycznie przewodniczący.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.