Spis treści
Warmińsko-Mazurska Zima zaskoczyła służby?
Kolejny atak zimy na Warmii i Mazurach ponownie wystawił na próbę cierpliwość mieszkańców i efektywność lokalnych władz. Gdy kalendarz wskazuje na środek stycznia, a słupki rtęci spadają poniżej zera, zamykanie szkół z powodu zbyt niskich temperatur wydaje się być co najmniej anachroniczne. W Olsztynie V Liceum musiało przejść na tryb zdalny na cały tydzień, bo sale lekcyjne zamarzły, osiągając mniej niż regulaminowe 18 stopni Celsjusza. To nie tylko utrudnienie dla uczniów i rodziców, ale też sygnał o potencjalnych problemach w zarządzaniu infrastrukturą.
Sytuacja dotknęła nie tylko stolicę regionu. W Bystrem pod Giżyckiem lokalna szkoła została całkowicie zamknięta z powodu poważnej awarii sieci ciepłowniczej, co pokazuje, że problem ma szerszy zasięg. Chociaż kurator oświaty Jolanta Krzywczańska stara się uspokajać nastroje, wskazując, że większość placówek funkcjonuje normalnie, pojedyncze przypadki mówią same za siebie. Takie incydenty w środku zimy nie powinny mieć miejsca w XXI wieku, zwłaszcza gdy prognozy pogody są dostępne z wyprzedzeniem.
"Sytuacja w tej chwili w szkołach naszego województwa wygląda całkiem dobrze. Jedna szkoła w Olsztynie jest na nauczaniu zdalnym od dzisiaj do piątku z powodu niskich temperatur w salach, poniżej 18 stopni. I jedna szkoła dzisiaj jest nieczynna w Bystrem, która zamknięta jest z powodu awarii sieci ciepłowniczej. Jeżeli ta awaria zostanie dzisiaj usunięta, to jutro dzieci wrócą do szkoły" – przekazała Jolanta Krzywczańska, warmińsko-mazurski kurator oświaty.
Powrót do normalności po zeszłotygodniowych problemach?
Pamięć o zeszłotygodniowych perturbacjach w powiecie nidzickim, gdzie dyrektorzy placówek również decydowali o zawieszeniu zajęć lub przejściu na tryb zdalny i hybrydowy z powodu kłopotów z dowozem uczniów, wciąż jest żywa. Choć kurator oświaty zapewnia, że tamte szkoły już normalnie pracują, obecne wydarzenia budzą wątpliwości, czy wyciągnięto odpowiednie wnioski. Dynamiczna sytuacja pogodowa to fakt, jednak powtarzające się problemy wskazują na systemowe niedociągnięcia, które wymagają natychmiastowej uwagi.
Trudności nie ograniczają się do budynków szkolnych. Choć służby chwalą się odśnieżeniem głównych dróg, dotarcie do mniejszych miejscowości wciąż stanowi wyzwanie. Burmistrz Olsztynka, Robert Waraksa, bez ogródek przyznał, że "komunikacja nie dociera do zaledwie kilku małych wsi", co dla ich mieszkańców oznacza izolację. To pokazuje, że mimo optymistycznych deklaracji, pełne opanowanie zimowego żywiołu jest wciąż odległe.
"Te szkoły, które w tamtym tygodniu były na zdalnym lub na hybrydowym lub były zamknięte, to już pracują dzisiaj" – poinformowała kurator oświaty.
"W naszej gminie komunikacja nie dociera do zaledwie kilku małych wsi. Są to wsie leżące w oddaleniu od głównych tras. Do nich jeszcze drogi są zasypane" – przy priznał w rozmowie z PAP burmistrz Olsztynka Robert Waraksa.
Czy samorządy mają narzędzia do walki ze śniegiem?
Starosta nidzicki, Paweł Przybyłek, rzucił więcej światła na dramatyczną walkę z żywiołem, która toczy się poza głównymi trasami. Zmagania z oblodzeniem i wysokimi zaspami wymagają sprzętu, którego, jak się okazuje, po prostu brakuje. Zwykłe maszyny do odśnieżania nie radzą sobie z twardym śniegiem i lodem, co zmusza do poszukiwania cięższych rozwiązań – nawet wśród wojska, które jednak również okazało się bezradne. To jest wymowny obraz braku przygotowania na ekstremalne warunki pogodowe, które przecież w Polsce nie są niczym nowym.
Co więcej, powiat nidzicki już teraz wyczerpał budżet przeznaczony na zimowe utrzymanie dróg, co stawia pod znakiem zapytania efektywność zarządzania finansami. Konieczność dokonywania przesunięć budżetowych w połowie sezonu zimowego to sygnał, że plany były zbyt optymistyczne, lub po prostu niedoszacowane. Mimo zapewnień o "opanowanej sytuacji", rzeczywistość zdaje się być bardziej skomplikowana, a niska temperatura sięgająca minus 10 stopni Celsjusza dodatkowo komplikuje sytuację.
"Potrzebujemy ciężkiego sprzętu, bo jest śnieg i lód, zwykłe maszyny sobie nie radzą. Takiego ciężkiego sprzętu nie ma za wiele. Prosiłem nawet o pomoc nasze nidzickie wojsko, ale oni również nie mają tego typu pojazdów" – przyznał starosta nidzicki.
"Najważniejsze jest to, że sytuację mamy opanowaną" – dodał starosta nidzicki.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.