Spis treści
Zniknięcie szanowanej dyrektorki
To był 11 grudnia 2016 roku, gdy Danuta W. ostatni raz widziana była publicznie, odwiedzając córkę w radomskim szpitalu. Chwilę po godzinie 17:00 jej telefon logował się w okolicach Urzędu Miasta, by niedługo potem wrócić do domu na Zamłyniu. Ten pozornie zwykły dzień stał się punktem zwrotnym w historii, która wstrząsnęła całą lokalną społecznością. Nikt nie spodziewał się, że kobieta nigdy nie dotrze na umówione spotkanie.
Zaniepokojenie rosło z każdą mijającą godziną, kiedy Danuta W. nie odbierała telefonu i nie pojawiła się u koleżanki. Wieczorna cisza przerodziła się w dramatyczny znak zapytania dla rodziny. Jej syn, szukając wyjaśnień, pytał ojca, Piotra W., o los matki, jednak ten, jak donosiły media, miał jedynie wzruszyć ramionami. Relacje między małżonkami od dawna były bowiem chłodne i skomplikowane.
„Żadnych śladów walki, żadnych poprzestawianych mebli, nic. Dom sprawdzono lampą UV i nic nie wykryto. Nic też nie zginęło.”
Wzbudzające wątpliwości poszukiwania
Zaginięcie Danuty W. wywołało natychmiastową i niespotykaną mobilizację. Tereny wokół jej domu przeszukiwano z zaangażowaniem setek osób, psów tropiących, zaawansowanego sprzętu, w tym sonarów i helikopterów. Początkowe ustalenia były jednak niepokojące – w domu nie znaleziono żadnych śladów walki, włamania czy krwi, co podważało tradycyjne scenariusze. Brak jednoznacznych poszlak sprawiał, że śledczy działali po omacku.
Po kilku dniach nastąpiły zaskakujące, wręcz kuriozalne odkrycia, które budziły coraz większe podejrzenia. 14 grudnia odnaleziono torebkę i portfel Danuty na mokradłach, niedaleko domu, co ciekawe, na terenie, który policja już wcześniej sprawdzała. Dzień później znaleziono telefon komórkowy kobiety, pozbawiony baterii i karty SIM. Tego typu zdarzenia często wskazują na celowe działania, mające na celu zacieranie śladów.
Kim była ofiara tragedii?
Danuta W. była postacią o niezwykłym wpływie na radomskie środowisko edukacyjne. Przez lata uczyła biologii i przyrody, zdobywając serca uczniów i rodziców. Aktywnie uczestniczyła w życiu społecznym, angażując się w lokalne inicjatywy. Jej kariera zawodowa kwitła – w 2006 roku objęła stanowisko dyrektora szkoły w Woli Taczowskiej, a dwa lata później zdobyła prestiżowy tytuł „Belfra Roku”, będąc wielokrotnie nominowaną w plebiscycie. Była wzorem profesjonalizmu i oddania.
Jednakże, mimo spektakularnych sukcesów zawodowych, jej życie prywatne było naznaczone dramatem. Małżeństwo z Piotrem W. od lat było fikcją; mąż opuścił ją, przenosząc się do piwnicy wspólnego domu i komunikując się z rodziną za pośrednictwem krótkich notatek, jak podawał Onet.pl. Sytuacja stała się na tyle nieznośna, że Danuta W. wniosła pozew rozwodowy, a pierwsza rozprawa miała odbyć się właśnie zimą 2016 roku. To był gorzki zbieg okoliczności, którego nie dożyła.
Ciało odnalezione w Pilicy?
Dramatyczna saga poszukiwań Danuty W. trwała cztery długie miesiące, by wreszcie znaleźć makabryczne rozwiązanie 2 kwietnia 2017 roku. Przypadkowy przechodzień, spacerując nad Pilicą, natknął się na unoszące się na wodzie ciało, co natychmiast wywołało alarm. Płetwonurkowie, po przybyciu na miejsce, dokonali przerażającego odkrycia: zwłoki kobiety były obciążone betonowym bloczkiem. Prawda okazała się brutalniejsza niż przypuszczano.
Przeprowadzona sekcja zwłok nie pozostawiła złudzeń: Danuta W. została zamordowana. Ofiara zginęła wskutek wielokrotnych uderzeń tępym narzędziem w głowę. Miejsce odnalezienia zwłok, kilkadziesiąt kilometrów od jej domu, rodziło pytania o okoliczności transportu i ukrycia ciała. Było to ewidentne dowód na zaplanowane i brutalne działanie sprawcy.
„Zwłoki wyłowione z Pilicy to ciało zaginione. To tam planowaliśmy w pierwszym tygodniu kwietnia rozpocząć poszukiwania, mieliśmy przygotowaną łódź i ekipę nurków. Stało się tak, że w pierwszym tygodniu kwietnia ciało wypłynęło. Z nieoficjalnych informacji wynika, że było rozczłonkowane, wypłynęły nogi, natomiast pozostała część ciała leżała na dnie rzeki obciążona kamieniem.”
Czy mąż był zabójcą?
Wkrótce po odnalezieniu zwłok, jak to często bywa w podobnych historiach, podejrzenia naturalnie skierowały się na najbliższą osobę – męża ofiary, Piotra W. Mężczyzna został natychmiast zatrzymany, a prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa. Śledczy byli przekonani, że to on wielokrotnie uderzył Danutę W. w tył głowy tępym narzędziem, a następnie, by ukryć zbrodnię, wrzucił obciążone betonem ciało do Pilicy. Dowody poszlakowe zaczęły układać się w spójną całość.
Radomska prokuratura szybko potwierdziła tożsamość ofiary, ogłaszając publicznie wyniki badań genetycznych. „W toku śledztwa związanego z zaginięciem w dniu 11 grudnia 2016 roku Danuty W. przeprowadzono badania genetyczne zwłok kobiety ujawnionych w rzece Pilicy. Wynik badań otrzymany w dniu 5 kwietnia 2017 roku potwierdził ich tożsamość. Bez wątpienia jest to ciało Danuty W. W związku ze sprawą zatrzymano Piotra W.” – informowano, rozwiewając wszelkie wątpliwości. Zatrzymanie Piotra W. było kluczowym momentem w śledztwie.
Surowy wyrok dla Piotra W.
Sprawa morderstwa Danuty W. znalazła swój finał w sądzie, budząc ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Piotr W. konsekwentnie nie przyznawał się do winy, a jego obrona argumentowała, że cała sprawa opiera się jedynie na poszlakach, bez bezpośrednich dowodów. Mimo to, w październiku 2018 roku zapadł wyrok: sąd skazał mężczyznę na 25 lat pozbawienia wolności, a dzieci Danuty W. otrzymały łącznie 600 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Sprawiedliwości stało się zadość, choć ból pozostaje.
Sędzia referent, uzasadniając wyrok, podkreślił, że „łańcuch poszlak w niniejszej sprawie został zamknięty. Każda z nich została ustalona w sposób niebudzący wątpliwości. Zespół tych poszlak prowadzi do stwierdzenia tylko jednej wersji zdarzenia, z której wynika, że to oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu.” Obrona próbowała jeszcze odwołać się od wyroku w lutym 2019 roku, jednak Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał pierwotne orzeczenie w całości. Tragedia Danuty W. na długo pozostanie w pamięci jako mroczny rozdział w historii radomskiej kryminalistyki.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.