Toksyczne odpady pod Kałuszynem. Co tak naprawdę odkryto w Ryczołku?

2026-01-12 15:00

Tysiące ton toksycznych odpadów pod Kałuszynem, w miejscowości Ryczołek, stanowią poważne zagrożenie dla środowiska i mieszkańców Mazowsza. Już od lutego 2022 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska informował o 6500 tonach niebezpiecznych substancji w beczkach i mauserach. Mimo upływu czasu, problem pozostaje nierozwiązany, budząc rosnący niepokój wśród lokalnej społeczności i samorządowców.

W centrum obrazu stoi postać mężczyzny w czarnym ubraniu, oświetlona silnym, białym światłem zza pleców, pochodzącym z czterech prostokątnych okien u góry. Mężczyzna rzuca długi, czarny cień na piaszczystą podłogę, pokrytą drobnymi kamykami i śladami. Po prawej stronie widać fragment metalowych, zardzewiałych drzwi z masywnym ryglem i kłódką. Pomieszczenie, w którym znajduje się mężczyzna, jest ciemne, z pojedynczymi metalowymi słupami i beczkami widocznymi w oddali, również pogrążonymi w cieniu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI W centrum obrazu stoi postać mężczyzny w czarnym ubraniu, oświetlona silnym, białym światłem zza pleców, pochodzącym z czterech prostokątnych okien u góry. Mężczyzna rzuca długi, czarny cień na piaszczystą podłogę, pokrytą drobnymi kamykami i śladami. Po prawej stronie widać fragment metalowych, zardzewiałych drzwi z masywnym ryglem i kłódką. Pomieszczenie, w którym znajduje się mężczyzna, jest ciemne, z pojedynczymi metalowymi słupami i beczkami widocznymi w oddali, również pogrążonymi w cieniu.

Tysiące toksycznych pojemników w Ryczołku

Na zadrzewionej i zarośniętej posesji w miejscowości Ryczołek, położonej w gminie Kałuszyn, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) ujawnił tysiące pojemników zawierających nieokreślone, niebezpieczne substancje. Pierwsze informacje o składowisku pojawiły się 11 lutego 2022 roku, kiedy WIOŚ zgłosił obecność dwóch hal namiotowych wypełnionych mauserami i 220-litrowymi beczkami. Łączna liczba pojemników szacowana jest na około 6500.

Mimo początkowej szczelności pojemników, problem nie został rozwiązany do dziś. Mieszkańcy alarmują, że czas na reakcję minął. Twierdzą, że substancje od kilkunastu miesięcy przedostają się do wody i gruntu, stanowiąc realne zagrożenie. Lokalna społeczność uważa, że żyje na tykającej bombie ekologicznej.

To nie jest tak, że to może się wylać do wody. To od kilkunastu miesięcy to już się wlewa nam do wody i do gruntu. Żyjemy na tykającej bombie − mówi nam 24-letni Piotr Grabarek.

Jakie odpady zagrażają rzece Witówce?

Na protest przed Urzędem Wojewódzkim w Warszawie przybyli nie tylko mieszkańcy Ryczołka, ale także przedstawiciele samorządu. Radny Dariusz Mroczkowski z Kałuszyna podkreśla skalę zagrożenia. Wskazuje, że składowane odpady prawdopodobnie pochodzą z fabryk produkujących farby i lakiery. Mogą zawierać węglowodory aromatyczne, które są związkami rakotwórczymi.

Mroczkowski zwraca uwagę na niebezpieczne położenie składowiska. Teren znajduje się na lokalnym wzniesieniu, a zbocza prowadzą bezpośrednio w kierunku rzeki Witówki. Istnieje zatem ryzyko skażenia wody i gleby na bardzo szeroką skalę.

Starosta Miński ostrzega przed skalą zagrożenia

Starosta miński, Remigiusz Górniak, otwarcie przyznaje, że sytuacja jest dramatyczna i ocenia ją jako akt bezsilności ze strony samorządu. Określa składowisko jako „bombę o ogromnym zasięgu rażenia”. Według jego słów, jest to jedno z największych tego typu miejsc składowania odpadów niebezpiecznych nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Podkreśla, że składowanych jest 6500 ton skrajnie toksycznych substancji.

Górniak ostrzega przed potencjalnymi konsekwencjami w przypadku wycieku chemikaliów. Zagrożone mogłyby być setki tysięcy mieszkańców regionu. Protestujący domagają się natychmiastowych działań, wskazując na bezczynność władz. Petycja w tej sprawie została skierowana do wojewody.

To jest, można powiedzieć, akt bezsilności z naszej strony. To bomba o ogromnym zasięgu rażenia. Jedno z największych tego typu składowisk nie tylko w Polsce, ale również w Europie − mówił do tłumu.

Kiedy nastąpi usunięcie toksycznych odpadów?

Mieszkańcy i samorządowcy wyraźnie zaznaczają, że nie oczekują już kolejnych obietnic. Starosta Górniak stanowczo stwierdził, że chcą widzieć na miejscu specjalistyczny sprzęt, który usunie zgromadzone odpady. Koszt utylizacji tych substancji szacowany jest na ponad 70 milionów złotych, jednak do tej pory nie podjęto formalnych decyzji w tej sprawie.

Wicewojewoda mazowiecki, Robert Sitnik, potwierdza znajomość sprawy i zapewnia o monitorowaniu wysypiska przez służby. Wskazuje jednak, że kluczową kwestią jest wydanie decyzji administracyjnej w sprawie działki przez burmistrza. Bez tej decyzji, władze wojewódzkie nie mają podstaw prawnych do przeznaczenia środków na utylizację odpadów. Czas oczekiwania na takie rozstrzygnięcie pozostaje nieznany.

Znamy sprawę doskonale, służby monitorują kwestię tego wysypiska. Burmistrz musi wydać decyzję administracyjną w sprawie tej działki, a wtedy zrobimy wszystko, żeby znaleźć te pieniądze. Dzisiaj nie mamy podstawy, żeby wydać te pieniądze – twierdzi wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.