Spis treści
Tragiczny wypadek pod Rzeszowem
W sobotę, 29 listopada 2025 roku, na terenie Podkarpacia doszło do tragicznej katastrofy lotniczej. W gęstej mgle, w okolicach miejscowości Malawa, prywatny śmigłowiec runął na ziemię. Była to niewielka maszyna typu Robinson R44, której przeznaczeniem był lot prywatny. Huk i słup ognia z dymem były widoczne z daleka.
Akcja ratunkowa była utrudniona ze względu na złe warunki pogodowe i trudny teren. Na miejsce wypadku musiały dotrzeć quady strażackie, a karetkę pogotowia wyciągały Wojska Obrony Terytorialnej. W działaniach uczestniczyło około 50 strażaków z 15 zastępów, wspieranych przez Specjalistyczną Grupę Dronową z Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku. Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie 1 grudnia wszczęła śledztwo w sprawie wypadku śmigłowca Robinson R44.
Przebieg lotu i stan techniczny
Śledczy ustalili wstępny przebieg lotu tragicznego śmigłowca Robinson R44. Maszyna wystartowała z Krosna, a następnie wykonała międzylądowanie w miejscowości Zagorzyce. Zgodnie z planem lot miał być kontynuowany w kierunku Przeworska, jednak na wysokości miejscowości Malawa doszło do niewyjaśnionej zmiany kursu śmigłowca tuż przed katastrofą. Przyczyny nagłej zmiany trajektorii lotu są obecnie przedmiotem szczegółowego badania.
W toku dochodzenia na miejscu katastrofy odnaleziono dokumenty potwierdzające istotny fakt. Wynika z nich, że dzień przed zdarzeniem, feralny helikopter przeszedł pozytywnie pełny przegląd techniczny. Firma specjalizująca się w serwisowaniu maszyn lotniczych wydała pozytywną opinię, co pogłębia zagadkę przyczyn katastrofy. Komisja Badania Wypadków Lotniczych rozpoczęła własne postępowanie wyjaśniające.
Kim byli bracia Superson?
W katastrofie śmigłowca zginęli dwaj bracia: Mariusz Superson (44 lata) i Krzysztof Superson (41 lat). Byli oni znanymi przedsiębiorcami z Podkarpacia, właścicielami dobrze prosperującej firmy SupFol, specjalizującej się w produkcji opakowań foliowych. Ich śmierć jest ogromną stratą dla lokalnej społeczności oraz dla branży. Oboje nie mieli szans na przeżycie w wyniku uderzenia maszyny w ziemię.
Mariusz Superson był również aktywnym członkiem Aeroklubu Rzeszowskiego, co świadczyło o jego pasji do lotnictwa. Bracia Superson byli cenionymi mieszkańcami, o których mówiono, że wszystkiego dorobili się ciężką pracą. Ich przedsiębiorczość i zaangażowanie w rozwój firmy były powszechnie uznawane. Społeczność lokalna wspomina ich jako ludzi pełnych życzliwości i uczciwości.
"Odeszli młodzi, przedsiębiorczy ludzie, pozostawiając po sobie wiele dobra i życzliwości" – napisał w mediach społecznościowych starosta przeworski Dariusz Łapa.
Lokalna społeczność w żałobie
Mieszkańcy wsi Studzian, gdzie mieszkali bracia Superson, są pogrążeni w głębokiej żałobie po ich tragicznej śmierci. Sołtys Antoni Żyła w rozmowie z "Super Expressem" wyraził niedowierzanie i ogromny smutek. Cała wioska opłakuje straconych przedsiębiorców, którzy byli ważnymi postaciami dla lokalnej społeczności. Wspominani są jako ludzie niezwykle pomocni i prawi.
Bracia byli znani z hojności i wspierania lokalnych inicjatyw. Ufundowali między innymi witraże w miejscowym kościele, a także aktywnie sponsorowali lokalny klub piłkarski. Ich wkład w życie społeczności był znaczący, a ich odejście pozostawiło ogromną pustkę. Znajomi z Aeroklubu Rzeszowskiego również podkreślają, że byli wstrząśnięci śmiercią kolegów.
"Jesteśmy pogrążeni w żałobie i nie możemy uwierzyć w to, co się stało" - powiedział Super Expressowi sąsiad mężczyzn, a jednocześnie sołtys wsi Studzian - Antoni Żyła.
"Ufundowali witraże w kościele, sponsorowali lokalny klub piłkarski" - wylicza sołtys.
"Nigdy nie wywyższali się tym że są bogaci. Wszystkiego dorobili się ciężka pracą. Jesteśmy bardzo wstrząśnięci śmiercią chłopaków. To wielka strata dla naszej społeczności" - mówią o ofiarach katastrofy znajomi, którzy podzielali pasję braci do latania.
Przyszłość firmy SupFol
Śmierć Mariusza i Krzysztofa Supersonów stanowiła poważny cios dla ich rodzinnego biznesu, firmy SupFol. Jednakże, jak zapewnił Rafał Węcek, dyrektor handlowy przedsiębiorstwa, działalność jest kontynuowana. Mimo ogromnej straty i żałoby, pracownicy dążą do utrzymania stabilności i kontynuacji misji założonej przez braci. Przedsiębiorstwo ma nadal działać na rynku opakowań foliowych.
Pracownicy firmy SupFol są głęboko poruszeni śmiercią swoich szefów. W firmie panuje atmosfera smutku, jednak determinacja do dalszej pracy jest silna. Dyrektor Węcek podkreślił, że wszyscy w firmie są zdeterminowani, aby podtrzymać dziedzictwo braci Supersonów i ich ciężkiej pracy. Firma stawia czoła wyzwaniu, jakim jest zarządzanie po tak tragicznej stracie.
"- Kontynuujemy działalność mimo wszystko" - mówi Super Expressowi Rafał Węcek, dyrektor handlowy firmy SupFol.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.