Tragedia w krakowskim szpitalu. Czy winni śmierci Basi zostaną ponownie uniewinnieni?

2026-02-17 20:17

Po dekadzie od wstrząsającej śmierci trzymiesięcznej Basi w Szpitalu Miejskim im. Żeromskiego w Krakowie, sprawa powraca przed sąd apelacyjny, budząc liczne pytania o odpowiedzialność. Dziewczynka zmarła w lipcu 2016 roku z powodu błędu medycznego: podano jej śmiertelną dawkę chlorku potasu zamiast roztworu chlorku sodu. Ten tragiczny incydent raz jeszcze przypomina o druzgocących konsekwencjach zaniedbań w służbie zdrowia.

Ujęcie przedstawia długi korytarz z rzędem pionowych filarów lub ścian, z perspektywy niskiego kąta. Podłoga korytarza jest w paski, naprzemiennie ciemnoniebieskie i jasne, odbijając światło w głąb kadru. Po prawej stronie widać wyraźną, białą ścianę, natomiast lewa strona korytarza jest ciemniejsza i mniej wyraźna, sugerując cień. Na końcu korytarza znajduje się jasny obszar, prawdopodobnie okno lub otwór, kontrastujący z ciemniejszymi partiami obrazu.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Ujęcie przedstawia długi korytarz z rzędem pionowych filarów lub ścian, z perspektywy niskiego kąta. Podłoga korytarza jest w paski, naprzemiennie ciemnoniebieskie i jasne, odbijając światło w głąb kadru. Po prawej stronie widać wyraźną, białą ścianę, natomiast lewa strona korytarza jest ciemniejsza i mniej wyraźna, sugerując cień. Na końcu korytarza znajduje się jasny obszar, prawdopodobnie okno lub otwór, kontrastujący z ciemniejszymi partiami obrazu.

Tragiczny finał rutynowego leczenia

Sprawa śmierci trzymiesięcznej Basi, która dziesięć lat temu wstrząsnęła opinią publiczną, ponownie znalazła się na sądowej wokandzie. Tym razem rozstrzygnąć ma ją sąd apelacyjny, a przed obliczem sprawiedliwości stanęły trzy kobiety oskarżone o nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Jest to kolejna odsłona dramatu, który rozpoczął się 8 lipca 2016 roku w Szpitalu Miejskim im. Żeromskiego w Krakowie, gdzie maleńka pacjentka zmarła w wyniku niewyobrażalnego błędu medycznego.

Pamięć o tym wydarzeniu wciąż jest żywa, zwłaszcza że okoliczności śmierci niemowlęcia były szokujące. Basia trafiła do szpitala z powodu biegunki i odwodnienia, czyli typowych, zazwyczaj niegroźnych schorzeń wieku niemowlęcego. Leczenie szpitalne powinno gwarantować bezpieczeństwo, a jednak stało się inaczej. Zamiast roztworu chlorku sodu, dziewczynka otrzymała kroplówkę z chlorkiem potasu, co okazało się dla niej śmiertelną dawką.

Co wydarzyło się na oddziale pediatrycznym?

To, co nastąpiło 8 lipca na oddziale pediatrycznym, było ciągiem tragicznych pomyłek, które nie miały prawa się wydarzyć. Mimo że Basia niemal natychmiast otrzymała pomoc, a reanimacja została podjęta błyskawicznie, było już za późno na uratowanie jej życia. Ten fatalny błąd medyczny postawił pod znakiem zapytania procedury bezpieczeństwa i nadzór nad personelem medycznym w szpitalu.

Prokuratorzy szybko ustalili, że odpowiedzialność spoczywa na pielęgniarce Aleksandrze P., oskarżonej o nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Kobieta zeznała, że działała na ustne polecenie lekarki, co już samo w sobie budzi wątpliwości co do przestrzegania procedur. Co więcej, pielęgniarka przyznała, że nie opisała preparatu, który dodała do kroplówki, co jest rażącym naruszeniem szpitalnych protokołów.

Kto ponosi odpowiedzialność za śmierć Basi?

Wraz z pielęgniarką, zarzuty usłyszały także dwie lekarki, które pełniły dyżur w tym tragicznym dniu. Prokuratura oskarżyła je o narażenie dziecka na bezpośrednie ryzyko utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jedna z lekarek dodatkowo stanęła przed zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci Basi. Wszystkie oskarżone kobiety konsekwentnie nie przyznały się do winy, co tylko pogłębiło poczucie bezradności i frustracji rodziny zmarłej dziewczynki.

W pierwszej instancji sąd uznał pielęgniarkę Aleksandrę P. za jedyną winną tragedii. Argumenty Aleksandry P., która obarczała odpowiedzialnością lekarki, nie przekonały sędziów. Sąd skazał ją na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz nakazał zapłatę łącznie 400 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzicom Basi. Co ciekawe i kontrowersyjne, lekarki zostały uniewinnione od wszystkich postawionych im zarzutów, co wywołało falę komentarzy i pytań o sprawiedliwość.

Dlaczego wyrok apelacyjny wciąż nie zapadł?

Decyzja sądu I instancji spotkała się z natychmiastowym odwołaniem. Zarówno prokuratura, pełnomocnik rodziców Basi, jak i sama skazana pielęgniarka Aleksandra P., złożyli apelacje, każdy z nich kwestionując wyrok w innym zakresie. Prokuratura i rodzice dążą do ponownego rozpatrzenia sprawy, licząc na surowsze kary lub rozszerzenie odpowiedzialności. Pielęgniarka z kolei wciąż walczy o swoje uniewinnienie.

Proces odwoławczy rozpoczął się 17 lutego, jednak mimo upływu czasu, wyrok w tej sprawie wciąż nie zapadł. Długa batalia sądowa, trwająca już dekadę, świadczy o złożoności sprawy i trudności w jednoznacznym przypisaniu odpowiedzialności. Rodzice Basi wciąż czekają na ostateczne rozstrzygnięcie, które choć w pewnym stopniu mogłoby przynieść im ulgę po tej niewyobrażalnej tragedii. Cała Polska z uwagą śledzi przebieg tego bolesnego procesu, mając nadzieję na sprawiedliwy finał.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.