Tragiczne zabójstwo na Targówku. Czy Radosław J. uniknie więzienia?

Wstrząsające wydarzenia rozegrały się 28 stycznia 2026 roku na warszawskim Targówku. Radosław J. jest podejrzany o zamordowanie swoich rodziców, Tadeusza i Wiesławy, oraz zabicie dwóch psów i kanarka w ich wspólnym domu. Po zbrodni zabarykadował się, co wymusiło interwencję oddziałów kontrterrorystycznych. Służby obezwładniły mężczyznę, a obecnie trwa śledztwo, które ma wyjaśnić motywy oraz stan poczytalności 49-latka, co może wpłynąć na jego dalszy los.

Szyba lub mokra powierzchnia znajduje się na pierwszym planie, pokryta drobnymi kroplami deszczu. Po prawej stronie wznosi się ciemna, teksturowana ściana, natomiast po lewej stronie widać odbicie innej, jasnej ściany z poziomym pasem. W tle, rozmyte żółte światło, przypominające lampę uliczną, odbija się w kałuży na pierwszym planie, tworząc pionowy, rozciągnięty blask. Całość utrzymana jest w chłodnych, ciemnych odcieniach szarości i błękitu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Szyba lub mokra powierzchnia znajduje się na pierwszym planie, pokryta drobnymi kroplami deszczu. Po prawej stronie wznosi się ciemna, teksturowana ściana, natomiast po lewej stronie widać odbicie innej, jasnej ściany z poziomym pasem. W tle, rozmyte żółte światło, przypominające lampę uliczną, odbija się w kałuży na pierwszym planie, tworząc pionowy, rozciągnięty blask. Całość utrzymana jest w chłodnych, ciemnych odcieniach szarości i błękitu.

Wstrząsające odkrycie na Targówku

W środę, 28 stycznia 2026 roku, około godziny 9:00, na ulicy Pszczyńskiej w warszawskiej dzielnicy Targówek doszło do makabrycznego odkrycia. Mężczyzna wynajmujący pomieszczenie w jednym z domów powiadomił służby o znalezieniu dwóch zwłok. Na miejsce natychmiast skierowano patrole policji oraz inne służby, które potwierdziły tragiczną wiadomość.

Ofiarami okazali się starsi mieszkańcy domu, małżeństwo Tadeusz i Wiesława, oboje w wieku około 80 lat. Ich ciała nosiły ślady licznych obrażeń, wskazujących na brutalne czyny. W budynku znajdował się również 49-letni syn pary, Radosław J., który na widok funkcjonariuszy uciekł na piętro i tam się zabarykadował, odmawiając jakiejkolwiek współpracy.

Akcja kontrterrorystów w Warszawie

Zabarykadowany Radosław J. był uzbrojony w przedmiot przypominający maczetę, którą wymachiwał. Z uwagi na jego agresywne zachowanie i odmowę poddania się, na miejsce wezwano specjalne oddziały kontrterrorystyczne. Funkcjonariusze musieli działać z najwyższą ostrożnością, zakładając, że mężczyzna może stanowić poważne zagrożenie.

Po nieudanych próbach negocjacji, służby podjęły decyzję o siłowym wejściu do budynku. Użyto łomów do wyważenia drzwi oraz granatów hukowych. Podczas szturmu, Radosław J. próbował stawiać opór, wymachując maczetą przez szczelinę w drzwiach, jednak kontrterroryści szybko i skutecznie go obezwładnili. Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł obrażeń w trakcie tej dynamicznej akcji.

"Mieszkam w Polsce od ośmiu lat, a w tej okolicy od pięciu. Nigdy w życiu nie widziałem takich scen, jakie się tu rozegrały nad ranem! Widziałem, jak antyterroryści wrzucają do środka granaty, potem był głośny huk" – relacjonował pan Aleksander.

"To miał być dzień jak każdy inny. Wyszedłem rano do sklepu po śmietanę, a nagle na ulicy zaczęły pojawiać się radiowozy, jeden po drugim. Samochodem pancernym staranowali ogrodzenie" – opisywał pan Władysław.

Co ujawniło nagranie policji?

Komenda Stołeczna Policji udostępniła nagranie z akcji, które przedstawia moment szturmu na dom. Materiał potwierdza, że Radosław J. wymachiwał maczetą podczas prób wyważenia drzwi. Oficjalne komunikaty potwierdziły profesjonalizm i skuteczność działań służb.

Po zatrzymaniu 49-latek trafił do aresztu. Jego zachowanie od początku śledztwa było podejrzane, co skłoniło prokuratorów i techników policyjnych do wielogodzinnych oględzin miejsca zdarzenia. Specjaliści w białych kombinezonach zabezpieczali ślady i zbierali materiały dowodowe.

"Pomimo podejmowanych przez negocjatorów prób namówienia mężczyzny do opuszczenia pomieszczenia, ten nie reagował na polecenia. Do akcji wkroczyli więc warszawscy kontrterroryści. Po dynamicznym wejściu do środka, obezwładnili i zatrzymali podejrzanego. Nikt nie odniósł obrażeń" – potwierdzili oficjalnie przedstawiciele Komendy Stołecznej Policji.

Kim byli małżonkowie Tadeusz i Wiesława?

Zmarli małżonkowie, Tadeusz i Wiesława, byli znani w okolicy Targówka, gdyż przez lata prowadzili sklep spożywczy, który zamknęli po przejściu na emeryturę. Mieszkańcy osiedla opisywali ich jako bardzo porządnych i szanowanych ludzi. Oboje mieli po około 80 lat i byli częścią lokalnej społeczności.

Radosław J. mieszkał z rodzicami, jednak relacje między nimi były trudne. Syn miał w przeszłości problemy z prawem, a z ojcem pozostawał w konflikcie. Świadczy o tym fakt, że wybudował osobne wejście i schody na piętro, aby ograniczyć kontakt z rodzicami.

Teorie spiskowe i uzależnienia Radosława J.?

Nieoficjalne doniesienia wskazują, że Radosław J. mógł tworzyć teorie spiskowe dotyczące rodziców. Pojawiły się sugestie, że oskarżał matkę o chęć otrucia go, a ojca o zamiar zastrzelenia. Twierdził również, że ojciec miał doprowadzić do upadku jego firmy i spowodować problemy finansowe.

Dodatkowe zeznania, przytoczone nieoficjalnie przez portal Onet, wspominają o możliwym uzależnieniu Radosława J. od środków psychotropowych i odurzających. Śledczy na tym etapie nie potwierdzają tych informacji, zachowując daleko idącą ostrożność w komunikowaniu szczegółów. Sąsiedzi opisują, że mężczyzna stworzył sobie "fortecę" i rzadko opuszczał dom.

"Radek zbudował sobie fortecę. Prawie nie wychodził z domu. Rodzice wszystko mu dawali, a on nic nie robił" – mówiła jedna z sąsiadek rodziny.

Zarzuty prokuratorskie dla 49-latka

Radosław J. usłyszał zarzuty dotyczące podwójnego morderstwa oraz zabicia trzech zwierząt: dwóch psów i kanarka, które również znaleziono na posesji. Prokurator Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, potwierdziła, że czynu dokonano ostrym narzędziem, prawdopodobnie nożem lub maczetą.

Podejrzany nie przyznał się do winy podczas przesłuchania. Odmówił składania wyjaśnień i nie odpowiadał na pytania śledczych. Jego postawa w trakcie przesłuchania charakteryzowała się milczeniem i kamiennym wyrazem twarzy.

"Radosław J. usłyszał zarzuty dotyczące morderstwa dwóch osób, a także zabicia trzech zwierząt: dwóch psów i kanarka, znalezionych na terenie posesji i w domu" – przekazała prokurator Karolina Staros.

Obserwacja psychiatryczna i potencjalna kara

Na wniosek prokuratury, sąd tymczasowo aresztował Radosława J. na trzy miesiące. Okres ten będzie prawdopodobnie przedłużany w miarę postępu śledztwa. Kluczowe dla dalszego postępowania będą badania biegłych psychiatrów, którzy ocenią stan poczytalności mężczyzny.

Jeżeli eksperci uznają 49-latka za poczytalnego i zdolnego do odpowiadania przed sądem, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. W przypadku stwierdzenia niepoczytalności, Radosław J. może trafić do zamkniętego zakładu leczniczego.

"Badania wykazały, że 49-latek był trzeźwy. Dodatkowo zabezpieczono jego krew do badań toksykologicznych" – przekazała rzeczniczka prasowa prokuratury.

Brak motywu i czysta kartoteka

Śledczy na obecnym etapie oszczędnie dzielą się informacjami, jednak nie ukrywają, że motywy działania Radosława J. pozostają nieznane. Badania toksykologiczne wykazały, że 49-latek był trzeźwy w momencie zdarzenia, a jego krew została zabezpieczona do dalszych analiz. Wbrew początkowym doniesieniom medialnym, Radosław J. nie był wcześniej karany.

Decyzja o ewentualnej obserwacji psychiatrycznej w ośrodku zamkniętym zapadnie po rozmowie z lekarzem, który ma przeprowadzić ambulatoryjne badanie podejrzanego. Ostateczny werdykt w sprawie jego poczytalności i dalszego losu zostanie ogłoszony za kilka miesięcy, po zakończeniu trwającego śledztwa.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.