Spis treści
Wstrząsające odkrycie na Targówku
W środę, 28 stycznia 2026 roku, około godziny 9:00, na ulicy Pszczyńskiej w warszawskiej dzielnicy Targówek doszło do makabrycznego odkrycia. Mężczyzna wynajmujący pomieszczenie w jednym z domów powiadomił służby o znalezieniu dwóch zwłok. Na miejsce natychmiast skierowano patrole policji oraz inne służby, które potwierdziły tragiczną wiadomość.
Ofiarami okazali się starsi mieszkańcy domu, małżeństwo Tadeusz i Wiesława, oboje w wieku około 80 lat. Ich ciała nosiły ślady licznych obrażeń, wskazujących na brutalne czyny. W budynku znajdował się również 49-letni syn pary, Radosław J., który na widok funkcjonariuszy uciekł na piętro i tam się zabarykadował, odmawiając jakiejkolwiek współpracy.
Akcja kontrterrorystów w Warszawie
Zabarykadowany Radosław J. był uzbrojony w przedmiot przypominający maczetę, którą wymachiwał. Z uwagi na jego agresywne zachowanie i odmowę poddania się, na miejsce wezwano specjalne oddziały kontrterrorystyczne. Funkcjonariusze musieli działać z najwyższą ostrożnością, zakładając, że mężczyzna może stanowić poważne zagrożenie.
Po nieudanych próbach negocjacji, służby podjęły decyzję o siłowym wejściu do budynku. Użyto łomów do wyważenia drzwi oraz granatów hukowych. Podczas szturmu, Radosław J. próbował stawiać opór, wymachując maczetą przez szczelinę w drzwiach, jednak kontrterroryści szybko i skutecznie go obezwładnili. Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł obrażeń w trakcie tej dynamicznej akcji.
"Mieszkam w Polsce od ośmiu lat, a w tej okolicy od pięciu. Nigdy w życiu nie widziałem takich scen, jakie się tu rozegrały nad ranem! Widziałem, jak antyterroryści wrzucają do środka granaty, potem był głośny huk" – relacjonował pan Aleksander.
"To miał być dzień jak każdy inny. Wyszedłem rano do sklepu po śmietanę, a nagle na ulicy zaczęły pojawiać się radiowozy, jeden po drugim. Samochodem pancernym staranowali ogrodzenie" – opisywał pan Władysław.
Co ujawniło nagranie policji?
Komenda Stołeczna Policji udostępniła nagranie z akcji, które przedstawia moment szturmu na dom. Materiał potwierdza, że Radosław J. wymachiwał maczetą podczas prób wyważenia drzwi. Oficjalne komunikaty potwierdziły profesjonalizm i skuteczność działań służb.
Po zatrzymaniu 49-latek trafił do aresztu. Jego zachowanie od początku śledztwa było podejrzane, co skłoniło prokuratorów i techników policyjnych do wielogodzinnych oględzin miejsca zdarzenia. Specjaliści w białych kombinezonach zabezpieczali ślady i zbierali materiały dowodowe.
"Pomimo podejmowanych przez negocjatorów prób namówienia mężczyzny do opuszczenia pomieszczenia, ten nie reagował na polecenia. Do akcji wkroczyli więc warszawscy kontrterroryści. Po dynamicznym wejściu do środka, obezwładnili i zatrzymali podejrzanego. Nikt nie odniósł obrażeń" – potwierdzili oficjalnie przedstawiciele Komendy Stołecznej Policji.
Kim byli małżonkowie Tadeusz i Wiesława?
Zmarli małżonkowie, Tadeusz i Wiesława, byli znani w okolicy Targówka, gdyż przez lata prowadzili sklep spożywczy, który zamknęli po przejściu na emeryturę. Mieszkańcy osiedla opisywali ich jako bardzo porządnych i szanowanych ludzi. Oboje mieli po około 80 lat i byli częścią lokalnej społeczności.
Radosław J. mieszkał z rodzicami, jednak relacje między nimi były trudne. Syn miał w przeszłości problemy z prawem, a z ojcem pozostawał w konflikcie. Świadczy o tym fakt, że wybudował osobne wejście i schody na piętro, aby ograniczyć kontakt z rodzicami.
Teorie spiskowe i uzależnienia Radosława J.?
Nieoficjalne doniesienia wskazują, że Radosław J. mógł tworzyć teorie spiskowe dotyczące rodziców. Pojawiły się sugestie, że oskarżał matkę o chęć otrucia go, a ojca o zamiar zastrzelenia. Twierdził również, że ojciec miał doprowadzić do upadku jego firmy i spowodować problemy finansowe.
Dodatkowe zeznania, przytoczone nieoficjalnie przez portal Onet, wspominają o możliwym uzależnieniu Radosława J. od środków psychotropowych i odurzających. Śledczy na tym etapie nie potwierdzają tych informacji, zachowując daleko idącą ostrożność w komunikowaniu szczegółów. Sąsiedzi opisują, że mężczyzna stworzył sobie "fortecę" i rzadko opuszczał dom.
"Radek zbudował sobie fortecę. Prawie nie wychodził z domu. Rodzice wszystko mu dawali, a on nic nie robił" – mówiła jedna z sąsiadek rodziny.
Zarzuty prokuratorskie dla 49-latka
Radosław J. usłyszał zarzuty dotyczące podwójnego morderstwa oraz zabicia trzech zwierząt: dwóch psów i kanarka, które również znaleziono na posesji. Prokurator Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, potwierdziła, że czynu dokonano ostrym narzędziem, prawdopodobnie nożem lub maczetą.
Podejrzany nie przyznał się do winy podczas przesłuchania. Odmówił składania wyjaśnień i nie odpowiadał na pytania śledczych. Jego postawa w trakcie przesłuchania charakteryzowała się milczeniem i kamiennym wyrazem twarzy.
"Radosław J. usłyszał zarzuty dotyczące morderstwa dwóch osób, a także zabicia trzech zwierząt: dwóch psów i kanarka, znalezionych na terenie posesji i w domu" – przekazała prokurator Karolina Staros.
Obserwacja psychiatryczna i potencjalna kara
Na wniosek prokuratury, sąd tymczasowo aresztował Radosława J. na trzy miesiące. Okres ten będzie prawdopodobnie przedłużany w miarę postępu śledztwa. Kluczowe dla dalszego postępowania będą badania biegłych psychiatrów, którzy ocenią stan poczytalności mężczyzny.
Jeżeli eksperci uznają 49-latka za poczytalnego i zdolnego do odpowiadania przed sądem, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. W przypadku stwierdzenia niepoczytalności, Radosław J. może trafić do zamkniętego zakładu leczniczego.
"Badania wykazały, że 49-latek był trzeźwy. Dodatkowo zabezpieczono jego krew do badań toksykologicznych" – przekazała rzeczniczka prasowa prokuratury.
Brak motywu i czysta kartoteka
Śledczy na obecnym etapie oszczędnie dzielą się informacjami, jednak nie ukrywają, że motywy działania Radosława J. pozostają nieznane. Badania toksykologiczne wykazały, że 49-latek był trzeźwy w momencie zdarzenia, a jego krew została zabezpieczona do dalszych analiz. Wbrew początkowym doniesieniom medialnym, Radosław J. nie był wcześniej karany.
Decyzja o ewentualnej obserwacji psychiatrycznej w ośrodku zamkniętym zapadnie po rozmowie z lekarzem, który ma przeprowadzić ambulatoryjne badanie podejrzanego. Ostateczny werdykt w sprawie jego poczytalności i dalszego losu zostanie ogłoszony za kilka miesięcy, po zakończeniu trwającego śledztwa.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.