Ukrainka spaliła ewangeliarz w Nowym Tomyślu. Co stało za jej szokującym czynem?

2026-01-30 15:55

W Nowym Tomyślu doszło do bulwersującego zdarzenia. 41-letnia Ukrainka ukradła cenny ewangeliarz z kościoła, a następnie go spaliła. Policja szybko ujęła sprawczynię, której reakcja po zatrzymaniu i zaskakujące tłumaczenia rzucają nowe światło na nietypowy akt wandalizmu, budząc pytania o granice osobistych przekonań w przestrzeni publicznej.

Na pierwszym planie leży poziomo zamknięta książka o ciemnej okładce i jasnobrązowych brzegach kartek. Jej górna powierzchnia jest silnie oświetlona ciepłym, złotym światłem, a lewy górny róg okładki jest lekko odgięty, ukazując ciemniejszą, czarną wewnętrzną stronę. Książka spoczywa na szorstkiej, szarej powierzchni, prawdopodobnie chodniku, której faktura jest wyraźnie widoczna, zwłaszcza na pierwszym planie. Tło jest rozmyte, ale w górnej części widać pasmo jaśniejszego, cieplejszego światła.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie leży poziomo zamknięta książka o ciemnej okładce i jasnobrązowych brzegach kartek. Jej górna powierzchnia jest silnie oświetlona ciepłym, złotym światłem, a lewy górny róg okładki jest lekko odgięty, ukazując ciemniejszą, czarną wewnętrzną stronę. Książka spoczywa na szorstkiej, szarej powierzchni, prawdopodobnie chodniku, której faktura jest wyraźnie widoczna, zwłaszcza na pierwszym planie. Tło jest rozmyte, ale w górnej części widać pasmo jaśniejszego, cieplejszego światła.

Bulwersujące wydarzenie w Nowym Tomyślu

Pewne zdarzenia odbijają się szerszym echem, a inne pozostają w cieniu, by nagle wybuchnąć z podwójną siłą. Tak było w przypadku bulwersującej kradzieży, która miała miejsce 14 stycznia w Nowym Tomyślu, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nie chodziło o cenne wota czy drogocenne sprzęty, lecz o ewangeliarz – księgę o symbolicznej i liturgicznej wartości, która zniknęła z ołtarza w biały dzień.

Przez ponad dwa tygodnie od zdarzenia sprawa wydawała się być jedynie drobną kradzieżą, a jedynym konkretnym śladem pozostawał niewyraźny zapis z monitoringu. Uwiecznił on tajemniczą kobietę, która niespiesznie weszła do świątyni i po chwili opuściła ją, trzymając w ręku skradzioną księgę. Nikt wówczas nie przypuszczał, że ten z pozoru błahy incydent nabierze znacznie poważniejszego i szokującego wymiaru.

Jak szybko namierzono sprawczynię?

Gdy na jaw wyszło, że ewangeliarz nie tylko został wyniesiony ze świątyni, ale również spłonął, sprawa nabrała zupełnie nowego kontekstu. Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Tomyślu stanęli przed niełatwym zadaniem. Na szczęście, w takich sytuacjach niezawodna okazuje się lokalna społeczność, której czujność i obywatelska postawa są nieocenione w ściganiu sprawców.

To właśnie dzięki informacjom przekazanym przez mieszkańców Nowego Tomyśla udało się ekspresowo ustalić tożsamość podejrzanej. Okazała się nią być 41-letnia obywatelka Ukrainy, na stałe mieszkająca w powiecie nowotomyskim. Kryminalni szybko dotarli do jej miejsca zamieszkania i dokonali zatrzymania, rozpoczynając tym samym rozwikłanie zagadki motywów, które pchnęły ją do tak kontrowersyjnego czynu.

Podczas czynności procesowych kobieta przyznała się do popełnienia czynu. Jak przekazują policjanci, zachowywała się spokojnie, bez emocji i bez okazania skruchy. Tłumaczyła swoje działanie negatywnymi odczuciami wobec księgi, podkreślając, że wierzy w Boga „po swojemu” i nie ma uprzedzeń religijnych.

Dziwne tłumaczenia Ukrainki

Spokój i brak skruchy zatrzymanej 41-latki podczas przesłuchania zszokowały nawet doświadczonych funkcjonariuszy. Jej tłumaczenia, choć z pozoru proste, wzbudziły wiele pytań, zwłaszcza dotyczące deklaracji „wiary po swojemu” i braku „uprzedzeń religijnych”. Można by rzec, że to paradoks, by niszczyć symbol czyjejś wiary, jednocześnie twierdząc, że własne przekonania nie mają podłoża wrogości wobec religii.

Policja jasno jednak podkreśla, że niezależnie od osobistych przekonań, poglądów czy nawet głębokich emocji, prawo stoi ponad subiektywnymi interpretacjami wiary. Kradzież, a w dodatku zniszczenie cudzej własności, a zwłaszcza przedmiotu kultu religijnego, stanowi poważne przestępstwo i nie może być usprawiedliwiane żadnymi osobistymi motywami. Takie zdarzenia często budzą społeczne oburzenie i wymagają stanowczej reakcji organów ścigania.

Jaka kara grozi za spalenie ewangeliarza?

W obliczu przedstawionych zarzutów kradzieży oraz zniszczenia mienia, 41-letnia obywatelka Ukrainy musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. Zgodnie z polskim kodeksem karnym, za tego typu przestępstwa grozi jej kara pozbawienia wolności do 5 lat. Wyrok w tej sprawie ma zapaść po zakończeniu postępowania sądowego, które rozstrzygnie o dalszym losie sprawczyni i ostatecznie oceni wagę jej czynu.

Incydent w Nowym Tomyślu to nie tylko lokalna sprawa, ale również przypomnienie o potrzebie wzajemnego szacunku dla symboli i miejsc kultu, niezależnie od wyznawanej religii czy osobistych przekonań. Podobne zdarzenia, niestety, pojawiają się sporadycznie, zawsze wywołując dyskusje o wolności wyznania, granicach tolerancji i odpowiedzialności za swoje czyny w przestrzeni publicznej. Sąd będzie miał za zadanie wyważyć wszystkie okoliczności, by wydać sprawiedliwy wyrok.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.