Ulica Henryka Kinastowskiego w Kaliszu. Czy zasługi dziadka prezydenta wystarczą, by ominąć ustawę dekomunizacyjną?

2025-11-28 11:59

W Kaliszu trwa gorąca debata wokół nadania jednej z ulic imienia Henryka Kinastowskiego, dziadka obecnego prezydenta miasta. Sprawa, która budzi ogromne emocje i wywołuje sprzeciw radnych Koalicji Obywatelskiej, ma teraz trafić do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, co otwiera nowy rozdział w długotrwałym sporze. Instytut Pamięci Narodowej już dwukrotnie wskazał na niezgodność uchwały z ustawą dekomunizacyjną, stawiając pod znakiem zapytania zasadność decyzji kaliskich samorządowców.

Na pierwszym planie po prawej stronie znajduje się kremowa ściana budynku z brązowym pasem u dołu i pustą, białą tabliczką z zielonkawą obwódką. Lewa część zdjęcia jest rozmyta, przedstawiając chodnik z czarnymi słupkami i lampami ulicznymi wzdłuż ulicy. W oddali widoczne są zaparkowane samochody oraz niewyraźne sylwetki ludzi idących chodnikiem, a za nimi drzewa o jesiennych liściach w odcieniach żółci i pomarańczu pod jasnym, zachmurzonym niebem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie po prawej stronie znajduje się kremowa ściana budynku z brązowym pasem u dołu i pustą, białą tabliczką z zielonkawą obwódką. Lewa część zdjęcia jest rozmyta, przedstawiając chodnik z czarnymi słupkami i lampami ulicznymi wzdłuż ulicy. W oddali widoczne są zaparkowane samochody oraz niewyraźne sylwetki ludzi idących chodnikiem, a za nimi drzewa o jesiennych liściach w odcieniach żółci i pomarańczu pod jasnym, zachmurzonym niebem.

Kaliska polityka historyczna czy rodzinna?

W Kaliszu, mieście z bogatą historią i niejednym skomplikowanym dziedzictwem, po raz kolejny rozgorzała dyskusja o tożsamości przestrzeni publicznej. Tym razem epicentrum sporu stała się kwestia nadania jednej z ulic imienia Henryka Kinastowskiego, postaci niewątpliwie związanej z miastem, ale i... dziadka obecnego prezydenta. Ta z pozoru lokalna decyzja Rady Miasta Kalisza, podjęta w październiku ubiegłego roku, szybko przekształciła się w prawniczą batalię, która swój finał znajdzie najpewniej w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym.

Emocje wokół ulicy Henryka Kinastowskiego są tak intensywne, że można by nimi obdzielić kilka innych samorządowych debat. Radni, forsując uchwałę, wskazywali na niezaprzeczalne zasługi patrona dla rozwoju Kalisza oraz jego walkę o niepodległość w mrocznych latach II wojny światowej. Brzmi szlachetnie, prawda? Problem w tym, że w tle majaczy widmo tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej, która od lat sieje ferment w kwestiach nazewnictwa, nierzadko zderzając lokalne sentymenty z ogólnokrajową polityką historyczną, tworząc prawdziwy węzeł gordyjski do rozplątania.

Dlaczego IPN dwukrotnie negatywnie zaopiniował?

Krytyka ze strony radnych Koalicji Obywatelskiej była natychmiastowa i stanowcza. Nie poprzestali oni na słownych utarczkach, lecz podjęli konkretne działania, składając wniosek o opinię do Instytutu Pamięci Narodowej. Odpowiedź IPN była jednoznaczna już za pierwszym razem: uchwała jest sprzeczna z ustawą dekomunizacyjną. To orzeczenie, zamiast uspokoić sytuację, jedynie podgrzało atmosferę, pokazując, że Kalisz zmaga się z problemem o znacznie szerszym kontekście niż tylko lokalna polityka.

Wojewoda, widząc impas i powagę sytuacji, zwrócił się do IPN z prośbą o ponowne rozpatrzenie sprawy. Ku zaskoczeniu niektórych, a przewidywalnie dla innych, druga opinia IPN nie tylko podtrzymała wcześniejsze stanowisko, ale wręcz je jeszcze bardziej podkreśliła. Instytut Pamięci Narodowej z całą mocą zaakcentował niezgodność z przepisami, co w praktyce oznaczało, że decyzja kaliskich radnych wisi na włosku, a jej prawomocność została poważnie zakwestionowana, stawiając pod znakiem zapytania całą procedurę.

"Wojewoda skieruje sprawę do WSA" - powiedziała Magdalena Sekura-Nowicka, radna Koalicji Obywatelskiej.

Jak długo potrwa spór o ulicę?

Działania wojewody, który zgodnie z przewidywaniami radnych Koalicji Obywatelskiej zdecydował o przekazaniu sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, stanowią kolejny, lecz nie ostatni etap tej sądowej sagi. Radni opozycji nie kryją zadowolenia z takiego obrotu sprawy, co świadczy o ich determinacji w dążeniu do unieważnienia kontrowersyjnej uchwały. Wygląda na to, że ich walka o przestrzeganie ustawy dekomunizacyjnej przynosi namacalne efekty, przenosząc ciężar rozstrzygnięcia na barki niezawisłego sądu, gdzie argumenty prawne będą musiały zderzyć się z lokalnymi ambicjami.

Przeniesienie sprawy na wokandę sądową oznacza, że ostateczne rozwiązanie sporu o ulicę Henryka Kinastowskiego może zająć wiele miesięcy, a nawet lata. Szacuje się, że cały proces w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym może trwać nawet dwa lata. To długi czas, w którym emocje z pewnością nie opadną, a mieszkańcy Kalisza będą musieli z cierpliwością obserwować, jak prawnicy rozstrzygają kwestię nazwy ulicy – niby drobnostki, ale dla niektórych symbolu ważnych wartości i historycznych rozliczeń, wpływających na codzienność i tożsamość miasta.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.