Spis treści
Uniwersus Warszawa. Gdzie brutalizm spotyka historię?
Przy ulicy Belwederskiej 20-22 w Warszawie, niczym monolityczny pomnik minionej epoki, wznosi się budynek Uniwersus. Jego powstanie to efekt pracy zespołu projektowego pod kierownictwem Leszka Sołonowicza, wspieranego przez Ryszarda Lisiewicza i Arkadiusza Starskiego. Prace nad tym, co miało stać się jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli brutalistycznych w stolicy, trwały w latach 1974-1976, a kamień węgielny pod przyszłą legendę położono w Miejskim Biurze Projektów PROGRIM. Dziś, patrząc na jego charakterystyczną bryłę, trudno uwierzyć, że obiekt ten miał tak burzliwą przeszłość i tak niepewną przyszłość.
Gmach Uniwersus wyróżnia się na tle otoczenia swoją asymetryczną i rozczłonkowaną formą, którą dopełnia wyraźne podcienie na dole oraz cofnięty parter. Elewacje, wyłożone szlachetnym białym marmurem i sjenitem, nadają mu surowy, lecz zarazem elegancki charakter, typowy dla nurtu brutalizmu. Całość dopełnia stolarka wykonana z eloksyzowanego aluminium, a wnętrza zaskakują obłożeniem ścian kamieniem i drewnem, co świadczy o dbałości o detale w tamtych czasach. Uniwersus to prawdziwy architektoniczny manifest, który przez dekady budził skrajne emocje, od zachwytu po głębokie niezrozumienie.
Czy Mister Warszawy 1980 zyskał wieczną ochronę?
Co ciekawe, ten architektoniczny fenomen nie tylko przetrwał dekady, ale został również doceniony w czasach swojej świetności, honorując go prestiżowym tytułem Mistera Warszawy 1980. Z perspektywy czasu to wyróżnienie nabiera szczególnego znaczenia, gdyż Uniwersus bywa nazywany ostatnim laureatem tego plebiscytu, zamykającym pewną erę w polskiej architekturze. Jego obecność na międzynarodowej liście SOSbrutalism, obok innych ocalałych pereł tego stylu, tylko potwierdza jego wyjątkowość i globalne znaczenie w kontekście brutalistycznego dziedzictwa.
Jednak prawdziwym triumfem dla Uniwersusa jest decyzja Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, która od 9 lipca 2025 roku oficjalnie uznaje go za chroniony zabytek. Jest to akt prawny, który przypieczętowuje jego status i chroni przed ewentualnymi, przyszłymi zakusami deweloperów. Po latach zagrożeń i niepewności, brutalistyczny gigant w końcu znalazł swoje bezpieczne miejsce w panteonie warszawskich pomników, co stanowi ważny sygnał dla obrońców powojennego modernizmu.
Japoński brutalizm w sercu stolicy – inspiracje?
Uniwersus nie jest jedynie reliktem przeszłości; to jedna z najciekawszych i najbardziej wyrazistych realizacji późnego powojennego modernizmu w stolicy. Jego forma i detale wpisują się w klasyczne rozwiązania stylistyczne epoki, stanowiąc doskonały przykład brutalizmu, który w Polsce, podobnie jak na świecie, ma zarówno swoich zagorzałych fanów, jak i nieprzejednanych przeciwników. Mówi się nawet, że twórcy czerpali inspirację z japońskiego nurtu brutalizmu oraz prac samego Jamesa Stirlinga, co dodaje mu międzynarodowego sznytu.
Ta inspiracja przejawia się w unikatowej konstrukcji: górna partia bryły, przypominająca „koszyk”, osadzona została na solidnym stalowym trzonie o wymiarach osiemnastu na osiemnaście metrów. Jest to typ kontenerowca, często kojarzony z tak zwaną „drugą estetyką maszyny” – nurtem, który celebrował funkcjonalność i surowość materiałów. Całość zaprojektowano tak, aby budynek Uniwersus wyraźnie dominował i odcinał się od monotonnej, często bezbarwnej, sąsiedniej zabudowy, stając się punktem orientacyjnym i wyrazistym akcentem w krajobrazie miasta.
Od rosyjskiego pawilonu do największej księgarni PRL
Historia przeznaczenia Uniwersusa to opowieść o zmiennych wiatrach epoki. Pierwotnie planowany jako pawilon wystawowy rosyjskiej myśli technicznej, ostatecznie zyskał zupełnie inną funkcję, stając się Domem Książki. To właśnie jako Centralny Dom Handlowy „Universus”, ulokowany u zbiegu ulic Belwederskiej i Gagarina, przeszedł do historii jako największa księgarnia w Polsce Ludowej. Był to prawdziwy przybytek wiedzy i kultury, który przez lata gromadził tłumy poszukiwaczy literackich nowości i klasyki, będąc świadkiem intelektualnego życia stolicy.
Jednak dynamiczne zmiany po 1989 roku nie ominęły i tej ikony PRL-u. Funkcja księgarni, która wydawała się wieczna, odeszła w niebyt w latach 90. XX wieku, ustępując miejsca nowym sposobom użytkowania. Co gorsza, w 2013 roku budynek Uniwersus został wykreślony z gminnej ewidencji zabytków, a jego ówczesny właściciel snuł plany wyburzenia, by w jego miejscu postawić pięćdziesięciopięciometrowy wieżowiec. Na szczęście, po trzech latach walki i zabiegów, w 2016 roku, Uniwersus ponownie trafił do ewidencji, a brutalistyczny duch Warszawy odetchnął z ulgą.
Dlaczego brutalizm wraca do łask?
Mimo wcześniejszych zakusów deweloperów i wiszącej nad nim groźby rozbiórki, gmach Uniwersusa stoi do dziś, dumnie prezentując swoją monumentalną bryłę. Jego przetrwanie to nie tylko osobisty sukces dla obrońców dziedzictwa, ale także symboliczny moment w szerszej perspektywie architektonicznej. Zbiega się to bowiem z renesansem brutalizmu, który po latach pogardy i niezrozumienia, ponownie wraca do łask krytyków i miłośników awangardowej architektury.
Dziś Uniwersus, z jego ochronnym statusem zabytku, staje się przykładem na to, że nawet najbardziej kontrowersyjne dzieła modernizmu zasługują na drugą szansę i uznanie. Jego historia to przypomnienie, że prawdziwa wartość architektoniczna często ujawnia się dopiero z perspektywy czasu, a to, co kiedyś było uznawane za szare i nieestetyczne, dziś celebrowane jest jako odważne i wizjonerskie świadectwo minionych epok, w tym architektonicznej myśli PRL-u.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.