Spis treści
Dramatyczne zdarzenie w grudniu. Co się wydarzyło?
Grudzień ubiegłego roku zapisał się w kronikach policyjnych Przemyśla jako miesiąc makabrycznego wydarzenia, które cudem nie zakończyło się śmiercią. 74-letni Jan R. oddał dwa strzały w kierunku kobiety siedzącej w samochodzie, używając do tego przerobionej broni gazowej. Kobieta, będąca jego znajomą, została ranna w głowę i ramię.
Prokuratura, analizując zebrane dowody, nie ma wątpliwości – mężczyzna planował pozbawić ofiarę życia. Tylko zbieg okoliczności, a mianowicie zacięcie się broni oraz heroiczna postawa przechodniów, zapobiegły tragedii. Świadkowie zdarzenia natychmiastowo zareagowali, obezwładniając napastnika i ratując kobietę przed dalszym atakiem.
"Jan R. odpowie nie tylko za usiłowanie zabójstwa, ale także za prowadzenie pojazdu w dniu zdarzenia w stanie nietrzeźwości oraz za posiadanie bez zezwolenia pistoletu oraz za groźby pozbawienia życia kierowane do pokrzywdzonej i do osób udzielających pomocy zaatakowanej kobiecie. Tymi osobami była prokurator Prokuratury Rejonowej w Przemyślu oraz jej syn" - mówi nam prokurator Marta Pętkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu
Seryjne nękanie ofiary przed atakiem. Czy był to przypadek?
Zanim doszło do dramatu na jednej z przemyskich ulic, kobieta przeżywała prawdziwy koszmar, będąc ofiarą uporczywego nękania. Śledczy ustalili, że Jan R. wielokrotnie dzwonił do swojej znajomej i wysłał jej kilkaset wiadomości, budując atmosferę strachu i zagrożenia. To pokazuje, że wydarzenia z grudnia nie były spontanicznym aktem agresji, lecz kulminacją długotrwałego prześladowania.
Obecność tak wielu zarzutów, od usiłowania zabójstwa po jazdę pod wpływem i nielegalne posiadanie broni, w połączeniu z groźbami kierowanymi nie tylko do ofiary, ale i do interweniujących świadków – prokurator i jej syna – maluje obraz człowieka bezwzględnego. Cały kontekst sprawy sugeruje premedytację i brak poszanowania dla prawa oraz ludzkiego życia.
Kiedy rozpocznie się proces?
Sąd Okręgowy w Przemyślu już wyznaczył terminy, które rozstrzygną o losach 74-latka. Proces rozpocznie się 3 listopada 2025 roku, a kolejne posiedzenia zaplanowano na 4 i 17 listopada 2025 roku. Stawka jest wysoka, bowiem Janowi R. grozi nawet kara dożywocia.
To przypomnienie, że choć sprawa mogła skończyć się tragiczniej, wymiar sprawiedliwości ma szansę na wymierzenie surowej kary. Ostateczny wyrok będzie miał kluczowe znaczenie nie tylko dla ofiary i jej bliskich, ale także jako sygnał dla społeczeństwa, że takie czyny nie pozostaną bezkarnie. Sprawa z pewnością będzie śledzona z dużym zainteresowaniem opinii publicznej w regionie.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.