Spis treści
Przebieg tragedii w Ustce
W mieszkaniu przy ulicy Bałtyckiej 3 w Ustce rozegrał się rodzinny dramat, który zakończył się zarzutami zabójstwa dla 44-letniego majora Służby Ochrony Państwa, Piotra K. Z ustaleń prokuratury wynika, że feralnego wieczoru rodzina spędzała czas na wspólnej grze w karty, w popularnego "tysiąca". Ten moment wydawał się być początkiem spokojnego wieczoru, lecz nagle przerodził się w serię przerażających wydarzeń.
Kiedy gra dobiegła końca, Piotr K. wstał od stołu i udał się do kuchni. Tam sięgnął po jeden z najdłuższych noży kuchennych, a następnie niespodziewanie zaatakował swoich bliskich. Jego ofiarami stała się jego czteroletnia córka Aniela, pięcioletni syn, żona oraz teściowie, co doprowadziło do chaosu i krzyków w całym bloku.
"Wszyscy byliśmy wstrząśnięci tą sprawą: od prokuratora, po sekretariat" – tak śledczy opisują to, co wydarzyło się w mieszkaniu przy Bałtyckiej 3 w Ustce.
Interwencja sąsiada i policji
Krzyki dochodzące z mieszkania Piotra K. zaalarmowały sąsiadów, co skłoniło jednego z nich do podjęcia próby interwencji. Mężczyzna wbiegł do mieszkania i próbował obezwładnić napastnika, jednak jego wysiłki okazały się bezskuteczne. Piotr K. zdołał się od niego uwolnić i zabarykadować w jednym z pokoi, co utrudniło dalsze działania.
Sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji służb. Dopiero funkcjonariusze policji, którzy szybko przybyli na miejsce zdarzenia, siłą wyciągnęli majora SOP z ukrycia. W mieszkaniu pozostawił po sobie kałuże krwi oraz przerażonych domowników, którzy wciąż walczyli o życie, świadcząc o brutalności ataku.
Co zeznał Piotr K.?
Piotr K. przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku, co zajęło blisko dwie godziny. Mimo obszernego opisu przebiegu dramatu, major SOP nie odpowiedział na pytania prokuratora dotyczące motywów swojego działania. To stanowi kluczowy element śledztwa, który nadal pozostaje niewyjaśniony.
Patryk Werner, szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku, podkreślał, że nie może ujawnić szczegółów dotyczących treści ani przyczyn wyjaśnień sprawcy. Jednocześnie potwierdził, że Piotr K. był świadomy swoich słów, a jego relacja była spójna i logiczna. Mieszkańcy Ustki nadal palą znicze pod blokiem, próbując zrozumieć tę niewyobrażalną tragedię.
„– Ze względu na okoliczności i potrzebę weryfikacji nie będę wyjawiał treści ani przyczyn jego wyjaśnień –” – podkreślał Patryk Werner, szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
Dalsze losy majora SOP
Prokuratura Okręgowa w Słupsku złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Piotra K. ze względu na wagę zarzutów i obawę matactwa. Za zarzucane mu czyny grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności, co jest najwyższą możliwą sankcją w polskim prawie karnym.
Sprawa ta wstrząsnęła nie tylko rodziną i świadkami, ale również samymi śledczymi. Mimo upływu czasu, mieszkańcy Ustki wciąż patrzą w okna pierwszego piętra, nie potrafiąc pojąć skali horroru, który rozegrał się w rodzinie oficera elitarnej formacji Służby Ochrony Państwa. Sprawa pozostaje w centrum uwagi opinii publicznej.
„- Byliśmy wstrząśnięci tą sprawą: od prokuratora, po sekretariat –” – powtarzają śledczy, podkreślając skalę wydarzeń.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.