Spis treści
Setki śmiałków nad Zalewem Zemborzyckim
W niedzielę, nad brzegiem Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie, odbył się V "Bieg na Golasa". Wydarzenie zgromadziło blisko stu uczestników, którzy pomimo zimowej aury zdecydowali się pokonać wyznaczony dystans w roznegliżowanym stroju. Celem biegu było promowanie aktywności fizycznej oraz zdrowego stylu życia w każdych warunkach pogodowych. Organizatorem tegorocznej edycji był prężnie działający Lubelski Klub Morsa, znany z zamiłowania do zimowych kąpieli i sportów.
Uczestnicy mieli do pokonania jedną milę morską, co odpowiada dokładnie 1852 metrom. Trasa wiodła malowniczymi ścieżkami nad zalewem, oferując biegaczom unikalne doświadczenie. Zarówno doświadczeni sportowcy, jak i amatorzy aktywnie włączyli się w to nietypowe wydarzenie. Niska temperatura i opady śniegu tylko dodały bieganiu wyjątkowego charakteru.
"Biegamy po to, żeby promować aktywność fizyczną, bo to wychodzi nam na zdrowie" - zachęca Paweł Drozd, prezes działającego prężnie Lubelskiego Klubu Morsa.
Jaka pogoda panowała podczas biegu?
Pogoda podczas V "Biegu na Golasa" była wyjątkowo sprzyjająca dla morsów i miłośników zimowych aktywności. Temperatura powietrza oscylowała w granicach około pięciu stopni mrozu, a dodatkowo delikatnie prószący śnieg tworzył malowniczą scenerię. Te warunki idealnie wpisały się w ideę wydarzenia, podkreślając jego zimowy charakter i ułatwiając uczestnikom pokonywanie trasy.
Prezes Lubelskiego Klubu Morsa, Paweł Drozd, zwrócił uwagę na korzystne warunki pogodowe, szczególnie w kontekście poprzedniej edycji. W ubiegłym roku, ze względu na marną, zbyt ciepłą aurę, bieg nie mógł się odbyć. W tym roku organizatorzy odnotowali idealne warunki do przeprowadzenia imprezy, co spotkało się z dużym zadowoleniem uczestników.
"W tym zaś roku wszystko przebiegło idealnie!" - skomentował Paweł Drozd.
Kto wziął udział w wyjątkowym wydarzeniu?
Wśród blisko stu uczestników "Biegu na Golasa" znaleźli się zarówno zaprawieni w bojach biegacze, jak i osoby preferujące bardziej rekreacyjne podejście do sportu. Wydarzenie przyciągnęło różnorodne grono śmiałków, którzy chcieli sprawdzić swoje granice i doświadczyć czegoś niezwykłego. Liczni spacerowicze, obserwujący bieg, nie kryli zdumienia widokiem roznegliżowanego tłumu.
Co ciekawe, pięć osób, w tym trzy panie, podjęło decyzję o całkowitym zrzuceniu odzieży oraz obuwia, biegnąc boso. Ich postawa była wyrazem pełnego zanurzenia się w ideę "Biegu na Golasa", dodając wydarzeniu pikanterii. Pozostali uczestnicy również byli skąpo odziani, co było zgodne z duchem i nazwą imprezy, tworząc niezapomniany widok. Obecność seniorów, takich jak Henryk "Żelazny Heniu" Kowalski, świadczy o uniwersalności i otwartości wydarzenia na różne grupy wiekowe.
Kim jest Henryk Kowalski, nestor morsowania?
Jednym z najbardziej doświadczonych uczestników V "Biegu na Golasa" był Henryk "Żelazny Heniu" Kowalski, liczący 75 lat. Jest on uznawany za jednego z nestorów lubelskiego morsowania, aktywnie promującego zdrowy styl życia i hartowanie organizmu. Dla "Żelaznego Henia" był to drugi udział w tym nietypowym biegu, co podkreśla jego niezmienną pasję do aktywności fizycznej na świeżym powietrzu.
Mimo nazwy wydarzenia, Henryk Kowalski wyjaśnił, że jego udział w "Biegu na Golasa" miał charakter teoretyczny w kwestii pełnej nagości. Jest on wytrawnym biegaczem, który nie boi się maratonów i często biega bez koszulki, gdy sprzyja temu pogoda. Jego pseudonim "Żelazny Heniu" doskonale oddaje jego wytrzymałość i niezwykłe biegowe możliwości.
"Oczywiście tylko teoretycznie. Biegam bardzo dużo i jak jest tak pięknie jak dzisiaj chętnie zdejmuję koszulkę" - zapewnia wytrawny biegacz, któremu nie straszne maratony (swej formie i możliwościom biegowym zawdzięcza pseudonim) i jeden z nestorów lubelskiego morsowania.
Co działo się po zakończeniu biegu?
Po zakończeniu intensywnego biegu, większość uczestników postanowiła dopełnić zimowe doświadczenie, pluskając się w rześkich wodach Bystrzycy. Rzeka, która w niedzielę miała temperaturę około dwóch stopni Celsjusza, stała się naturalnym miejscem schłodzenia po wysiłku. To zimne orzeźwienie było dla wielu biegaczy swoistą nagrodą i integralną częścią wydarzenia.
Zanurzenie w lodowatej wodzie Bystrzycy zostało uznane przez wielu uczestników za "wisienkę na torcie" całej niedzielnej imprezy. Było to nie tylko uzupełnienie biegu, ale także tradycyjny element morsowania, który idealnie wpisał się w atmosferę V "Biegu na Golasa". Takie rytuały wzmacniają poczucie wspólnoty wśród morsów i zachęcają do dalszych aktywności w zimowych warunkach.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.