Spis treści
Fotoradar na Jerozolimskich czy koniec wojny?
Na warszawskie Al. Jerozolimskie powrócił właśnie najsłynniejszy, a zarazem najbardziej pechowy fotoradar w stolicy. Urządzenie, które raz za razem mierzy się z aktami wandalizmu, tym razem ma szansę na nieprzerwaną służbę. Przedstawiciele Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) ogłosili jego ponowny montaż, dodając, że tym razem obiekt będzie pod specjalnym nadzorem. Wygląda na to, że ktoś w końcu postanowił potraktować sprawę poważnie i chronić miejskie mienie.
To nie jest pierwszy raz, gdy maszyna próbuje zapanować nad warszawskimi piratami drogowymi, ale dwukrotne zniszczenie w tak krótkim czasie to wynik godny… kronik kryminalnych. W obliczu tej trudnej historii, decyzja o objęciu fotoradaru całodobowym monitoringiem wydaje się być jedynie logicznym krokiem, by zapobiec kolejnym szkodom. Nie da się ukryć, że skuteczność tego urządzenia spędza sen z powiek wielu kierowcom, co widać po ich frustracji.
"Fotoradar wraca na Al. Jerozolimskie" - ogłosili 23 grudnia w mediach społecznościowych przedstawiciele CANARD.
Monitoring fotoradaru jak to działa?
Fotoradar TraffiStar SR390, choć już dobrze znany warszawiakom, obecnie pracuje w trybie testowym. To standardowa procedura, która pozwala upewnić się, że wszystkie parametry techniczne i rejestracyjne działają bez zarzutu. Dopiero po pomyślnym przejściu testów urządzenie zostanie w pełni wdrożone do operacyjnego użytku. Wszystkie dane, które zarejestruje, są automatycznie przesyłane do systemu CANARD, gdzie podlegają szczegółowej analizie.
Takie rozwiązanie ma na celu nie tylko kontrolę prędkości, ale także minimalizację ryzyka powtórzenia się aktów wandalizmu. Monitoring ma być swoistą tarczą ochronną, która odstraszy potencjalnych niszczycieli publicznego mienia. Pozostaje pytanie, czy sama obecność kamer wystarczy, by raz na zawsze zakończyć wojnę z rekordzistą z Al. Jerozolimskich.
"Fotoradar TraffiStar SR390, zainstalowany na jednym z najbardziej obciążonych ruchem odcinków komunikacyjnych stolicy, obecnie pracuje w trybie testowym, co pozwala na sprawdzenie poprawności działania samego urządzenia, w tym jego parametrów technicznych i rejestracyjnych, przed pełnym wdrożeniem operacyjnym. Dane zarejestrowane przez fotoradar są automatycznie przesyłane do systemu CANARD i podlegają dalszej analizie" - czytamy w facebookowym wpisie.
Historia fotoradaru rekordzisty Warszawy
Historia tego fotoradaru to gotowy scenariusz na dramat, a może raczej czarną komedię. Pojawił się w Al. Jerozolimskich w połowie listopada 2024 roku i od razu pokazał, kto tu rządzi. W niecały miesiąc maszyna zarejestrowała aż 7840 wykroczeń, bijąc wszelkie rekordy skuteczności. Do końca 2024 roku liczba ta wzrosła do około 9 tysięcy, a do końca stycznia 2025 roku osiągnęła 12,5 tysiąca.
Taka skuteczność szybko uczyniła go medialną gwiazdą, ale też naraziła na gniew tych, którzy z przepisami mają na bakier. Nie minęło wiele czasu, a 14 lutego CANARD ogłosiło uszkodzenie i demontaż urządzenia. Później, 17 kwietnia, fotoradar powrócił, by… po zaledwie jednym dniu znów zostać zniszczonym. To historia, która pokazuje, jak bardzo niektórzy „cenią” sobie drogowe regulacje i publiczne inwestycje.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.