Włamanie do zabytku w Warszawie. Za potrzebą czy z premedytacją?

2025-12-29 8:28

W Warszawie doszło do bulwersującego incydentu, gdzie dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych po dewastacji zabytkowego budynku przy ul. Grochowskiej na Pradze-Południe. Zaskakujące jest ich tłumaczenie: mieli wybić dziurę w ścianie i wyrwać metalową kratę tylko po to, by „załatwić potrzebę”. Historia budzi pytania o prawdziwe intencje intruzów, zwłaszcza wobec znalezionych przy nich narzędzi i przedmiotów.

Przedstawione są otwarte drewniane drzwi z widocznym mechanizmem zamka. Dominują odcienie brązu drewna z wyraźnym, pionowym usłojeniem. Po lewej stronie znajduje się mosiężna, ozdobna plakietka zamka z klamką skierowaną w lewo i otworem na klucz poniżej. Pomiędzy dwoma skrzydłami drzwi widoczna jest wąska, czarna szczelina, a w niej fragment srebrnego rygla.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Przedstawione są otwarte drewniane drzwi z widocznym mechanizmem zamka. Dominują odcienie brązu drewna z wyraźnym, pionowym usłojeniem. Po lewej stronie znajduje się mosiężna, ozdobna plakietka zamka z klamką skierowaną w lewo i otworem na klucz poniżej. Pomiędzy dwoma skrzydłami drzwi widoczna jest wąska, czarna szczelina, a w niej fragment srebrnego rygla.

Włamanie do warszawskiego zabytku

W sercu warszawskiej Pragi-Południe, przy zbiegu ulic Grochowskiej i Lubelskiej, rozgrywa się scenariusz godny komedii absurdu, choć w rzeczywistości to poważne przestępstwo. Dzień 20 grudnia zapisał się w kronikach stołecznych jako data, kiedy to dwóch mężczyzn postanowiło potraktować opuszczony, ale cenną historią naznaczony budynek jako publiczną toaletę, a przynajmniej tak twierdzili. Nieruchomość, niegdyś tętniąca życiem jako fabryka gilz papierosowych, a później mieszcząca sklepy i restauracje, dziś stoi pusta, pod pieczą miasta.

Sielska aura świątecznego oczekiwania w Warszawie została brutalnie przerwana, gdy strażnicy miejscy zauważyli podejrzane ruchy wokół zabytkowej posesji. Nieproszeni goście, najwyraźniej „bobrujący” teren, wzbudzili natychmiastowe zaniepokojenie. Czyżby szukali schronienia, czy może mieli inne, mniej niewinne zamiary, które miały wkrótce ujrzeć światło dzienne? Szybka interwencja mundurowych miała rozwiać wszelkie wątpliwości.

Szalony motyw czy sprytna przykrywka?

Gdy strażnicy miejscy podeszli bliżej, ich oczom ukazał się widok, który wprawiłby w osłupienie niejednego weterana służby. Dwóch mężczyzn, wyraźnie otrzepujących się z pyłu, stało tuż obok wyrwanej metalowej kraty i świeżo wybitej dziury w ścianie zabytku. Co gorsza, wewnątrz budynku wciąż znajdowały się przedmioty pozostawione przez byłych lokatorów, co stawiało pod znakiem zapytania ich deklarowany motyw. Ten obrazek aż prosił się o wyjaśnienia, które jednak okazały się równie karkołomne, co sama metoda wejścia.

Zapytani o cel swojego "desantu", włamywacze mieli przedstawić wyjaśnienie, które przeszło do historii miejskich legend. Twierdzili, że jedynym powodem ich inwazji na chroniony obiekt było nagłe wezwanie natury. Chcieli jedynie „załatwić potrzebę” – cytat, który w kontekście dewastacji zabytku brzmi jak wyrafinowany żart lub próba manipulacji. Trudno uwierzyć, że tak skomplikowana operacja miała służyć tak prozaicznemu celowi, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co znaleziono przy jednym z nich.

„U jednego z nich znaleziono brzeszczoty, kombinerki, śrubokręty oraz dwie mosiężne klamki z szyldami i inne podejrzane przedmioty” – przekazali strażnicy.

Konsekwencje dla wandali z Grochowskiej

Znalezisko to, z pewnością nieprzypadkowe, całkowicie podważyło wiarygodność "potrzebnej" historii. Patrol policji, natychmiast zawiadomiony o zdarzeniu, przejął sprawę, zabezpieczając miejsce włamania i czekając na przyjazd techników. Dwaj mężczyźni, w wieku 38 i 50 lat, zostali przewiezieni do komendy, gdzie rozpoczęły się dalsze czynności służbowe, mające na celu ustalenie pełnego zakresu ich działań. Historia o pilnej potrzebie fizjologicznej raczej nie przekona śledczych.

Niewiele wskazuje na to, by ich kuriozalne tłumaczenia znalazły zrozumienie w oczach wymiaru sprawiedliwości. Za zniszczenie mienia i włamanie do zabytkowego obiektu, mężczyznom grozi kara pozbawienia wolności. To jasny sygnał, że niszczenie dziedzictwa, nawet pod najbardziej absurdalnym pretekstem, nie ujdzie płazem. Bezpowrotne uszkodzenie historycznej substancji miejskiej to cena, którą zapłacą za swój „desant za potrzebą”.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.