Spis treści
Zuchwałość czy pijaństwo? Scena z Kościanie
Kościan, koniec grudnia – miasto zazwyczaj spokojne, stało się świadkiem zdarzenia, które z powodzeniem mogłoby posłużyć za scenariusz do kina akcji. Pewien mieszkaniec, rutynowo wjeżdżający na parking, przeżył chwile prawdziwego szoku, gdy zorientował się, że jego drugi samochód zniknął. To nie była jednak zwykła pomyłka parkingowa, ale początek dramatycznego pościgu za złodziejem, który okazał się wyjątkowo pechowy, ale i zuchwały.
Zaniepokojony właściciel szybko wysiadł ze swojego pojazdu i natychmiast dostrzegł swój samochód w ruchu, kilkadziesiąt metrów dalej. Za kierownicą, ku jego zdziwieniu, siedział nieznajomy mężczyzna. Widok ten uruchomił w nim instynkt, który zmienił go z typowego obywatela w bohatera niemalże sensacyjnej opowieści o szybkiej reakcji i determinacji.
"Mieszkaniec, który wjeżdżał na parking zauważył, że brakuje jego drugiego pojazdu. Zaniepokojony wysiadł z auta i wyszedł na ulicę, gdzie dostrzegł swój samochód w ruchu. Za kierownicą siedział nieznany mu mężczyzna" - mówi Jarosław Lemański, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kościanie.
Kradzież samochodu Pościg i jego finał
Los bywa przewrotny, zwłaszcza dla pechowych przestępców. Renault o wartości 3,5 tysiąca złotych, choć mogłoby posłużyć do szybkiej ucieczki, odmówiło posłuszeństwa zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca kradzieży. Zgasło, co natychmiast dało właścicielowi realną szansę na odzyskanie mienia i wymierzenie swoistego sprawiedliwości w akcie obywatelskiego zatrzymania.
Gdy właściciel auta podbiegł do unieruchomionego samochodu i próbował otworzyć drzwi od strony kierowcy, te okazały się zablokowane. Sprawca, widząc rozwój sytuacji, nie zamierzał się poddać bez walki i niczym spłoszona zwierzyna, wydostał się drzwiami pasażera, rozpoczynając ucieczkę na pieszo. Nie przewidział jednak, że poszkodowany wykaże się taką determinacją.
Obywatelskie zatrzymanie pijanego złodzieja czy wystarczyło?
Złodziej biegł, ale właściciel był szybszy. Determinacja w odzyskaniu skradzionego mienia okazała się potężniejsza niż strach czy obawa. Dogonił uciekiniera i, używając siły perswazji, a pewnie i fizycznej, skutecznie obezwładnił go, czekając na przybycie wezwanej już policji. Takie spontaniczne akty odwagi nie są codziennością, ale pokazują, że niektórzy nie godzą się na bezprawie.
Pojawienie się funkcjonariuszy szybko wyjaśniło, dlaczego złodziej okazał się tak mało skuteczny. Jak się okazało, 25-letni obywatel Ukrainy miał na sumieniu nie tylko kradzież pojazdu, ale również był pod znacznym wpływem alkoholu, co z pewnością wpłynęło na jego "profesjonalizm". Badanie trzeźwości wykazało w jego organizmie aż 1,85 promila.
"Po przybyciu policjantów okazało się, że sprawcą jest 25-letni obywatel Ukrainy, a kradzież to nie jedyne co miał na sumieniu. Od mężczyzny wyczuwalna była silna woń alkoholu. Przeprowadzone badanie trzeźwości wykazało aż 1,85 promila alkoholu w organizmie" - informuje J. Lemański.
Co grozi za kradzież i jazdę po pijanemu?
Teraz 25-letni obywatel Ukrainy będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami swoich brawurowych, a przede wszystkim nieodpowiedzialnych czynów. Usłyszał zarzuty kradzieży pojazdu oraz kierowania nim w stanie nietrzeźwości. Obie te kwestie to poważne przestępstwa, które w polskim prawie są surowo karane, co powinno stanowić przestrogę dla innych potencjalnych amatorów cudzej własności i miłośników jazdy "na podwójnym gazie".
O jego dalszym losie zadecyduje sąd, który weźmie pod uwagę wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym fakt, że był pod wpływem niemal dwóch promili alkoholu. Ta sytuacja to klasyczny przykład tego, jak nierozważne decyzje, podjęte często pod wpływem używek, mogą prowadzić do poważnych problemów z prawem i zrujnować przyszłość.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.