Wybierają najbrzydszą choinkę. Co ich skłoniło do tak nietypowej decyzji?

2025-12-23 16:34

Przedświąteczny szał zakupów choinkowych często wiąże się z poszukiwaniem idealnego drzewka. Większość Polaków wybiera równe i gęste egzemplarze. Rodzina Kaźniców z Gdańska postępuje jednak inaczej. Co roku ratują najbardziej "pokraczne" choinki, a tegoroczny wybór zaskoczył nawet ich samych. Ich historia pokazuje, że święta to czas wyjątkowych gestów.

W centrum ujęcia znajduje się zielone drzewko iglaste, ozdobione sznurem małych, ciepłych białych lampek. Na gałęziach wiszą również drewniane lub gliniane ozdoby w kształcie gwiazdki, choinki i stylizowanego dzwonka. Tło rozmyte, widoczny jest fragment wnętrza pomieszczenia z beżową zasłoną po lewej stronie i żółtawym abażurem lampy po prawej, emitującym ciepłe światło.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI W centrum ujęcia znajduje się zielone drzewko iglaste, ozdobione sznurem małych, ciepłych białych lampek. Na gałęziach wiszą również drewniane lub gliniane ozdoby w kształcie gwiazdki, choinki i stylizowanego dzwonka. Tło rozmyte, widoczny jest fragment wnętrza pomieszczenia z beżową zasłoną po lewej stronie i żółtawym abażurem lampy po prawej, emitującym ciepłe światło.

Jak zaczęła się rodzinna tradycja?

Tradycja ratowania najbardziej niechcianych drzewek świątecznych rozpoczęła się kilka lat temu w Gdańsku. Piotr Kaźnica wspomina, że wszystko zaczęło się od jego córki, Poli, która podczas spaceru po choinkę poczuła smutek na widok brzydkiego drzewka. Dziewczynce zrobiło się żal, że nikt go nie kupi, co skłoniło rodziców do podjęcia nietypowej decyzji.

Piotr i Agnieszka Kaźnicowie zgodzili się na prośbę córki i przyjęli do domu to, z pozoru, nieatrakcyjne drzewko. Od tego momentu co roku konsekwentnie kontynuują swoją wyjątkową tradycję, wybierając choinkę według zupełnie innych kryteriów niż większość kupujących. Priorytetem stało się ratowanie egzemplarzy o nietypowym kształcie.

"Gdzieś zobaczyła brzydką choinkę i zrobiło się jej żal, że nikt tego drzewka na pewno nie kupi. Zapytała, czy możemy ją wziąć" – opowiada w rozmowie z „Super Expressem”.

"Od tego czasu co roku kierujemy się tym przy wyborze choinki. Wybieramy zawsze jakieś bardziej krzywe, może trochę bardziej pokraczne" – przyznaje Kaźnica.

Jaką choinkę wybrano w tym roku?

W obecnym roku rodzina Kaźniców z Gdańska podniosła poprzeczkę znacznie wyżej, a właściwie – obniżyła ją do rekordowego poziomu. Wybrali drzewko, które z pewnością nie było przeznaczone do sprzedaży, a jedynie do utylizacji. Nietypowy egzemplarz znajdował się na przyczepie samochodu.

Początkowo rodzina posiadała już „normalną” choinkę, jednak Pola, córka Piotra i Agnieszki, była wyraźnie niezadowolona z tego wyboru. Tłumaczenia rodziców o braku innych, bardziej „nieidealnych” drzewek nie przekonały dziewczynki. Wspominała o "kikucie" leżącym na przyczepie, który wydawał się nikomu niepotrzebny.

"Wybraliśmy już taką, która w zasadzie nie była nawet przeznaczona do sprzedaży, tylko odłożona gdzieś na przyczepę samochodu" – mówi wprost.

"Chodziła niepocieszona, skwaszona i mówiła, że w tym roku wybraliśmy za ładną" – relacjonuje w rozmowie z „Super Expressem”.

"Zawsze tam na przyczepie leży taki kikut. Chyba ktoś go po prostu używał do odcinania gałązek na stroiki" – dodał.

Jak reagowało otoczenie?

Sprzedawca choinek, zaskoczony prośbą o to konkretne drzewko, ostatecznie zgodził się je oddać rodzinie Kaźniców. Piotr Kaźnica żartobliwie stwierdza, że rodzina posiada obecnie dwie choinki. Co więcej, najbardziej „kontrowersyjna” z nich została im podarowana bezpłatnie, jako świąteczny prezent.

Reakcje otoczenia na nietypowy wybór choinki były często bezlitosne i pełne zdziwienia. Najczęściej pojawiały się pytania o pochodzenie drzewka, sugerujące, że mogło być ono znalezione na śmietniku lub być z poprzedniego sezonu. Córka Pola zawsze broniła swojego wyboru, podkreślając uczucia choinki.

"Wzięliśmy ją. Mamy teraz w domu dwie choinki" – śmieje się Kaźnica.

"W tym roku tę choinkę dostaliśmy w prezencie, gratis" – mówi dalej.

"Najczęściej padały pytania, czy wzięliśmy ją ze śmietnika albo czy to zeszłoroczna" – zdradza bohater historii.

"Nie! Dlaczego jesteście tacy niemili? Przecież choinka też może mieć uczucia. Dlaczego miałaby tam stać taka samotna, kiedy są święta?" – opowiada tata dziewczynki.

Popularność w mediach społecznościowych

Post Piotra Kaźnicy w mediach społecznościowych, opisujący tegoroczną przygodę z wyborem choinki, szybko zdobył ogromną popularność. W dniu publikacji artykułu, wpis odnotował ponad 18 tysięcy reakcji. Zaskoczenie skalą zasięgu było ogromne dla samego autora, który nie spodziewał się takiego odzewu.

Tegoroczna choinka w domu Piotra, Agnieszki oraz ich dzieci – Poli, Alicji i Tymona – stała się symbolem świąt pełnych humoru i serdeczności. Rodzinna tradycja ratowania „brzydkich” drzewek pokazuje, że święta nie muszą oznaczać dążenia do perfekcji, a prawdziwe wartości leżą gdzie indziej.

"Dla mnie to też było spore zaskoczenie. Odłożyłem telefon, a późnym wieczorem biorę go do ręki i aż zrobiłem wielkie oczy. „Co tu się dzieje?”" – mówi.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.