Wychłodzony mężczyzna w Warszawie. Cudem odzyskał funkcje życiowe?

2026-01-15 13:02

W mroźną styczniową noc w warszawskim Wawrze rozegrał się prawdziwy dramat. Strażnicy miejscy i ratownicy medyczni stoczyli wyścig z czasem, reanimując mężczyznę, którego ciało osiągnęło zaledwie 26,5 stopnia Celsjusza. Znaleziony bezwładnie, bez oddechu i pulsu, był o krok od śmierci. To była heroiczna walka o życie, która na szczęście przyniosła efekty.

Na pierwszym planie, po prawej stronie kadru, znajduje się ciemna ławka pokryta grubą warstwą szronu. Szron nadaje jej lekko białawy, ziarnisty wygląd, zwłaszcza na płaskich powierzchniach siedziska i oparcia, a także na zaokrąglonych metalowych nogach. Pod ławką i wokół niej widać fragmenty ciemnej ziemi i zaschniętej trawy wystające spod warstwy śniegu. Cały teren wokół ławki pokryty jest białym, puszystym śniegiem, który rozciąga się w stronę horyzontu. W tle, częściowo zamglone i rozmazane, widoczne są pnie drzew o ciemnych, grubych konarach, również oprószonych śniegiem lub szronem, co nadaje im srebrzysty odcień. Po lewej stronie, w oddali, stoi ciemna latarnia uliczna, a za drzewami migoczą niewyraźne, pomarańczowe punkty świetlne.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, po prawej stronie kadru, znajduje się ciemna ławka pokryta grubą warstwą szronu. Szron nadaje jej lekko białawy, ziarnisty wygląd, zwłaszcza na płaskich powierzchniach siedziska i oparcia, a także na zaokrąglonych metalowych nogach. Pod ławką i wokół niej widać fragmenty ciemnej ziemi i zaschniętej trawy wystające spod warstwy śniegu. Cały teren wokół ławki pokryty jest białym, puszystym śniegiem, który rozciąga się w stronę horyzontu. W tle, częściowo zamglone i rozmazane, widoczne są pnie drzew o ciemnych, grubych konarach, również oprószonych śniegiem lub szronem, co nadaje im srebrzysty odcień. Po lewej stronie, w oddali, stoi ciemna latarnia uliczna, a za drzewami migoczą niewyraźne, pomarańczowe punkty świetlne.

Wawerski dramat na mroźnej ulicy

Styczeń w Warszawie potrafi pokazać swoje mroczne oblicze, a jedna z tych nocy niemal okazała się śmiertelna dla pewnego czterdziestolatka w dzielnicy Wawer. Tuż przed godziną 21, zaniepokojony przechodzień natknął się na leżącego przy ulicy mężczyznę, który nie dawał żadnych oznak życia. Sceneria była wręcz apokaliptyczna, a zimowa aura tylko potęgowała dramatyzm sytuacji, stawiając służby ratunkowe przed niezwykle trudnym wyzwaniem.

Kiedy strażnicy miejscy dotarli na miejsce zdarzenia, widok, jaki zastali, był przerażający. Mężczyzna, na oko około 40-letni, zwisał bezwładnie z plastikowej skrzyni wypełnionej piaskiem, z głową opadającą w dół. Jego ciało było lodowate, nie wyczuwalno oddechu ani pulsu, co wskazywało na głębokie wychłodzenie. Temperatura jego ciała dramatycznie spadła, co zagrażało jego życiu w każdej minucie.

"Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne” - powiedział mundurowy.

Wyścig z czasem: minuty walki o życie

W obliczu tak krytycznego stanu, funkcjonariusze nie wahali się ani chwili. Natychmiast przystąpili do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, świadomi, że w przypadku głębokiej hipotermii każda sekunda ma znaczenie. Każda sekunda miała wagę złota, a doświadczenie i szybka reakcja strażników okazały się kluczowe w walce o odzyskanie choćby minimalnych funkcji życiowych. Były to minuty prawdziwej walki z zegarem.

Po kilkunastu minutach intensywnych działań na miejsce dotarła karetka pogotowia, której załoga przejęła reanimację. Strażnicy pomogli w przetransportowaniu mężczyzny do ambulansu, gdzie podłączono go do profesjonalnej aparatury diagnostycznej i kontynuowano dramatyczną walkę. Bezcenna współpraca funkcjonariuszy i medyków pozwoliła na skuteczne zastosowanie zaawansowanych technik ratunkowych, co dawało nadzieję na pozytywny finał.

"To były minuty, a wydawały się wiecznością" - relacjonował jego partner.

Temperatura ciała 26,5 stopnia Co to oznacza?

Badania w karetce ujawniły szokującą prawdę: poszkodowany znajdował się w stanie głębokiej hipotermii, a temperatura jego ciała wynosiła zaledwie 26,5 stopnia Celsjusza. To jest graniczna wartość, z którą organizm walczy o przetrwanie, a utrzymanie funkcji życiowych w takich warunkach jest cudem. Mężczyzna otarł się o śmierć w wyniku skrajnego wychłodzenia organizmu, co jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia, zwłaszcza w okresie zimowym.

Po kilkudziesięciu minutach heroicznej reanimacji, około 40-letni mężczyzna został zabrany do szpitala, nadal w bardzo ciężkim stanie, ale żywy. Cała sprawa została przekazana policjantom, którzy będą teraz wyjaśniać wszelkie okoliczności zdarzenia. Dzięki heroicznej postawie udało się uratować życie, ale pytania o to, jak znalazł się w tak dramatycznej sytuacji, wciąż pozostają bez odpowiedzi. Oby to była lekcja dla wszystkich, by w zimie zwracać uwagę na potrzebujących.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.