Wycinka drzew w Ogrodzie Saskim. Czy naprawdę nie było innego wyjścia?

2026-02-05 7:04

Drastyczna wycinka drzew w sercu Warszawy budzi kontrowersje. Aż 74 drzewa padły ofiarą pił drwali w rejonie Ogrodu Saskiego, przygotowując teren pod monumentalną odbudowę Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla i kamienic. Przedsięwzięcie, choć historyczne, pozostawia po sobie przygnębiający widok i wiele pytań o ekologiczne koszty. Spółka odpowiedzialna za projekt zapewnia, że żaden z wyciętych okazów nie nadawał się do przesadzenia.

Na pierwszym planie widoczne są cztery świeżo ścięte pnie drzew otoczone jasnym kopcem trocin, z licznymi gałęziami i mniejszymi kawałkami drewna rozrzuconymi po brązowej, ubitej ziemi. W tle rozciąga się obszar częściowo pokryty zieloną trawą, a za nim gęsty las z bezlistnymi drzewami o ciemnych pniach i gałęziach, co wskazuje na porę roku inną niż lato. Pochmurne, jasnoszare niebo dominuje w górnej części kadru, a w oddali, między drzewami, dostrzec można zarys kilku białych pojazdów.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczne są cztery świeżo ścięte pnie drzew otoczone jasnym kopcem trocin, z licznymi gałęziami i mniejszymi kawałkami drewna rozrzuconymi po brązowej, ubitej ziemi. W tle rozciąga się obszar częściowo pokryty zieloną trawą, a za nim gęsty las z bezlistnymi drzewami o ciemnych pniach i gałęziach, co wskazuje na porę roku inną niż lato. Pochmurne, jasnoszare niebo dominuje w górnej części kadru, a w oddali, między drzewami, dostrzec można zarys kilku białych pojazdów.

Wycinka drzew pod Pałac Saski

W centrum Warszawy rozegrał się scenariusz, który dla wielu mieszkańców jest powtórką z historii, gdzie rozwój miasta przychodzi kosztem jego zielonego serca. Mowa o bezprecedensowej wycince 74 drzew w rejonie Ogrodu Saskiego, mającej na celu przygotowanie gruntu pod ambitną odbudowę Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla oraz przyległych kamienic przy ulicy Królewskiej.

To, co dla inwestorów jest "milowym krokiem" w realizacji historycznego projektu, dla wielu warszawiaków jawi się jako "rzeź drzew". Oburzenie mieszkańców jest zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście miejskich wysp ciepła i rosnącej świadomości ekologicznej. Pytanie o ekologiczny bilans tego przedsięwzięcia pozostaje otwarte.

"To rzeź drzew!" - alarmowali mieszkańcy Śródmieścia.

Odpowiedź spółki Pałac Saski

Na zarzuty mieszkańców i mediów szybko odpowiedział Sławomir Kuliński, rzecznik spółki Pałac Saski, stanowczo zaprzeczając oskarżeniom o bezmyślną dewastację. Jak podkreślał, spółka nie jest "rzeźnikami" i podejmuje wszelkie starania, aby zminimalizować negatywne skutki wycinki drzew.

Według rzecznika, priorytetem jest zachowanie jak największej liczby roślin oraz zadośćuczynienie środowisku w miejscach, gdzie wycinka była nieunikniona. Podkreślono także, że duża część wyciętych okazów nie nadawała się do przesadzenia w inne, bezpieczne miejsce, co miało być podyktowane ich złym stanem zdrowotnym.

"Nie jesteśmy rzeźnikami" - odpowiada Sławomir Kuliński, rzecznik spółki Pałac Saski, odpowiedzialnej za te wycinki. - "Robimy wszystko, by zadośćuczynić wycięciu drzew i by zachować te, które się do tego nadawały" - dodaje.

Uratowane drzewa i sadzonki

W obronie swojej polityki spółka Pałac Saski przedstawiła konkretne działania mające na celu ochronę drzewostanu. Już w ubiegłym roku z obszaru Ogrodu Saskiego i jego okolic przesadzono sześć jabłoni, które dziś zdobią teren przy pomniku Nike. W planach jest również relokacja dwunastu dębów do innej części zabytkowego ogrodu.

Niestety, dla 74 drzew przeznaczonych do wycinki nie było ratunku, gdyż, jak argumentuje rzecznik, rosły one na terenie niewchodzącym w granice historycznego ogrodu i znajdowały się w kiepskiej kondycji. Przykładem ma być pusty pień jednego z drzew, z którego wypadła bryła lodu, czy grab zainfekowany grzybem. Dodatkowo, w ramach akcji promocyjnej na święcie Ogrodu Saskiego, mieszkańcom rozdano 5 tysięcy sadzonek, co ma symbolizować troskę o zieleń.

Zgoda na natychmiastową wycinkę

Decyzja o tak masowej wycince drzew nie zapadła bez podstawy prawnej. Spółka Pałac Saski uzyskała stosowną zgodę od wojewody Mariusza Frankowskiego. Zezwolenie to, wydane z rygorem natychmiastowej wykonalności pod "inwestycję celu publicznego", nie pozostawiało miejsca na zwłokę i umożliwiło szybkie przystąpienie do prac.

W efekcie, w ciągu zaledwie kilku dni, obszar ponad 8 tysięcy metrów kwadratowych śródmiejskiego parku został pozbawiony drzewostanu. Skala i tempo działań budzą refleksje nad procesami decyzyjnymi w tak wrażliwych ekologicznie obszarach miejskich, zwłaszcza w kontekście publicznych inwestycji.

Co dalej z odbudową pałaców?

Mimo kontrowersji, prace związane z odbudową Pałacu Saskiego i Pałacu Brühla postępują zgodnie z harmonogramem. Już w czwartek, 5 lutego, spółka planuje podpisać umowę z zespołem archeologów, którzy rozpoczną szczegółowe badania. Tereny dawnego Pałacu Brühla i Ogrodu Pniewskich zostaną poddane dokładnej eksploracji.

Zanim jednak archeolodzy wkroczą do akcji, obszar przyszłej budowy zostanie dokładnie sprawdzony przez saperów. Właściwe odkopywanie fundamentów zburzonego pałacu, pierwsze od czasów wojny, ma rozpocząć się już w marcu. Rzecznik Sławomir Kuliński optymistycznie deklaruje, że Pałac Saski i Pałac Brühla mają stanąć w pełnej krasie do 2030 roku, przywracając Warszawie jej przedwojenny splendor.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.