Wypadek na Grochowskiej bez aresztu. Co działo się podczas przesłuchań?

2026-01-21 13:19

Tragiczny wypadek na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej w Warszawie, w którym zginął 6-letni chłopiec, wciąż budzi ogromne emocje. Mimo poważnych zarzutów dla obojga kierujących, prokuratura podjęła zaskakującą decyzję o niezastosowaniu aresztu. Co ujawniono podczas przesłuchań? Sprawa z 19 stycznia 2026 roku stawia wiele pytań o sprawiedliwość i odpowiedzialność.

Ulica pokryta wodą odbija światła, tworząc rozmyte, pomarańczowo-żółte smugi wzdłuż środkowej części kadru. Krople deszczu są widoczne na mokrej powierzchni asfaltu, szczególnie w lewej, górnej części obrazu. Całość utrzymana jest w chłodnych odcieniach szarości i błękitu, z wyraźnym kontrastem rozświetlonych refleksów.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Ulica pokryta wodą odbija światła, tworząc rozmyte, pomarańczowo-żółte smugi wzdłuż środkowej części kadru. Krople deszczu są widoczne na mokrej powierzchni asfaltu, szczególnie w lewej, górnej części obrazu. Całość utrzymana jest w chłodnych odcieniach szarości i błękitu, z wyraźnym kontrastem rozświetlonych refleksów.

Tragiczny wypadek. Wolność mimo zarzutów

Tragiczny wypadek na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej, który wstrząsnął Warszawą 19 stycznia 2026 roku, zakończył się nie tylko śmiercią 6-letniego Tomka i obrażeniami u trzech kobiet, ale także zaskakującą decyzją prokuratury. Mimo przedstawienia obojgu kierującym poważnych zarzutów o spowodowanie wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym, żaden z nich nie trafił za kratki. Wielu obserwatorów zadaje sobie pytanie, czy tak łagodne potraktowanie sprawców zbiega się z powagą zarzutów i rozmiarami tragedii.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga nie ma wątpliwości, że naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez oboje kierujących przyczyniły się w podobnym stopniu do zderzenia. Czyny te zakwalifikowano z art. 177 § 1 i 2 k.k., co oznacza, że podejrzanym grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Tymczasem, zamiast szybkiego aresztowania, na horyzoncie pojawia się wolność, co budzi mieszane uczucia i rodzi pytania o standardy polskiego wymiaru sprawiedliwości.

„Naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez oboje kierujących pojazdami przyczyniły się w podobnym stopniu do zderzenia i skutku w postaci śmierci jednej osoby i obrażeń u trzech innych osób” – podkreśla prokurator.

Brak aresztu. Czy prokuratura miała wybór?

Decyzja o niezastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec kierowców z Grochowskiej, choć z pozoru szokująca, została uzasadniona przez prokuraturę brakiem przesłanek do zastosowania środków zapobiegawczych. Prok. Karolina Staros tłumaczy, że nie znaleziono podstaw wskazujących na ryzyko ucieczki podejrzanych, matactwa w sprawie lub popełnienia przez nich kolejnego przestępstwa. Ta argumentacja, choć zgodna z literą prawa, w kontekście śmierci dziecka i ciężkich obrażeń poszkodowanych, może wydawać się opinii publicznej niewystarczająca.

Śledztwo w sprawie wypadku na Grochowskiej intensywnie się toczy, a prokuratura gromadzi kolejne dowody. Dotychczasowe czynności obejmowały m.in. oględziny miejsca zdarzenia, zabezpieczenie monitoringu oraz przesłuchanie świadków. W dalszym toku postępowania kluczowe będą opinie biegłych, które mają rzucić światło na przebieg zdarzenia, stan techniczny pojazdów oraz dokładny charakter obrażeń.

Ujawnione zeznania. Kto się przyznał do winy?

Podczas przesłuchań kierowców, którzy są podejrzani o spowodowanie tragicznego wypadku, ich postawy znacząco się różniły. Mężczyzna kierujący Toyotą, zgodnie z informacjami prokuratury, nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Taka postawa, choć jego prawo, na pewno nie ułatwi szybkiego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego fatalnego zdarzenia.

Zupełnie inaczej zachowała się 28-letnia kobieta, która prowadziła Forda. Ona przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia, co może być kluczowe dla dalszego śledztwa. Treść jej zeznań nie została jednak publicznie ujawniona, co wciąż pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi i podsyca spekulacje na temat dokładnego przebiegu zdarzeń.

Płacz i żałoba po Tomku. Pamięć o 6-latku

Wypadek na Grochowskiej pozostawił w Warszawie głęboką ranę, a największym bólem dotknął rodzinę 6-letniego Tomka. Chłopiec, jak ustalił „Super Express”, uczęszczał do pobliskiego przedszkola, a jego śmierć poruszyła całą lokalną społeczność. Mieszkańcy gromadzą się w miejscu tragedii, by oddać hołd zmarłemu dziecku, składając znicze i kwiaty, tworząc symboliczny ołtarzyk pamięci.

Smutek i rozpacz ogarnęły również personel przedszkola, gdzie uczył się Tomek. Pracownice nie kryły łez, będąc zdruzgotane tragedią. Trzy kobiety, które również zostały poszkodowane w wypadku, wciąż dochodzą do siebie w szpitalu. Oboje kierowcy byli trzeźwi w chwili zdarzenia i zostali zatrzymani przez policję, a na miejscu pracował biegły z zakresu ruchu drogowego, zbierając kluczowe dowody.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.