Wyrok za napaść w Częstochowie. Dlaczego sąd nie wierzył w spódniczkę?

2026-01-12 13:43

Sąd w Częstochowie wydał nieprawomocny wyrok w sprawie Adriana J., skazanego na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności za brutalny atak na tle narodowościowym. Do haniebnego zdarzenia doszło w centrum miasta, gdzie obywatel Bułgarii został pobity i znieważony. Najbardziej zaskakujące okazały się jednak próby obrony napastnika, które wymiar sprawiedliwości uznał za całkowicie niewiarygodne.

Na szarej, kafelkowanej podłodze rozciąga się długi, ciemny cień osoby, skierowany ku prawej stronie obrazu. W tle, po lewej stronie, lekko uchylone są drewniane, brązowe drzwi, z widocznym zawiasem. Część podłogi i dolnej ściany jest jasno oświetlona, kontrastując z ciemnymi obszarami.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na szarej, kafelkowanej podłodze rozciąga się długi, ciemny cień osoby, skierowany ku prawej stronie obrazu. W tle, po lewej stronie, lekko uchylone są drewniane, brązowe drzwi, z widocznym zawiasem. Część podłogi i dolnej ściany jest jasno oświetlona, kontrastując z ciemnymi obszarami.

Sądowy finał agresji na tle narodowościowym

Częstochowa ponownie na językach, a w tle bulwersująca sprawa, która właśnie znalazła swój nieprawomocny finał. Sąd Okręgowy w Częstochowie zdecydował o surowej karze dla Adriana J., skazując go na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności za napaść o podłożu narodowościowym. To mocny sygnał dla każdego, kto myśli, że akty agresji motywowane nienawiścią ujdą mu płazem. Oprócz odsiadki, sprawca ma zapłacić pokrzywdzonemu Bułgarowi 8 tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz pokryć ponad 3 tysiące złotych za naprawienie szkody.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, Tomasz Ozimek, wyraził zadowolenie z wydanego wyroku, podkreślając jego sprawiedliwy charakter. Prokuratura jasno zadeklarowała, że nie zamierza składać apelacji, co świadczy o przekonaniu co do słuszności orzeczenia. To ważny krok w walce z przestępstwami z nienawiści, które, niestety, wciąż są bolączką naszego społeczeństwa, a wymiar sprawiedliwości wydaje się stawiać im coraz odważniejszy opór.

Gdzie i kiedy doszło do napaści?

Trudno uwierzyć, że tak brutalne sceny mogły rozegrać się w samym sercu Częstochowy, na reprezentacyjnym Placu Biegańskiego. Był 29 czerwca ubiegłego roku, gdy obywatel Bułgarii spokojnie spędzał czas ze znajomą. Nagle pojawił się 28-letni Adrian J., którego zachowanie błyskawicznie eskalowało od wulgarnych wyzwisk pod adresem obcokrajowca, po fizyczną agresję. Nie minęła chwila, a pięść napastnika uderzyła w twarz ofiary, pozostawiając trwały ślad.

Skutki uderzenia były opłakane – pokrzywdzony Bułgar stracił dwa zęby, co jest bolesnym i długotrwałym następstwem. Na szczęście, świadkowie tego haniebnego zajścia nie pozostali obojętni. Ich szybka reakcja i wezwanie służb sprawiły, że agresor został ujęty na miejscu zdarzenia, zanim zdążył się oddalić. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ niezwłocznie zajęła się sprawą, kierując akt oskarżenia do sądu już w październiku 2023 roku, z zarzutami znieważenia i stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej.

Kuriozalne wyjaśnienia Adriana J.

Podczas śledztwa Adrian J. częściowo przyznał się do winy, jednak jego linia obrony w pewnym sensie przerosła najśmielsze oczekiwania. Mężczyzna próbował przekonać organy ścigania, że za całe zajście odpowiada... za krótka spódniczka koleżanki Bułgara. Twierdził, że zwrócił jej uwagę na "nieodpowiedni" strój, co miało sprowokować jej rzekomą agresję. To tłumaczenie brzmi jak żywcem wyjęte z innej epoki, a raczej z podręcznika "jak nie bronić się w sądzie".

Co więcej, według relacji oskarżonego, uderzył on obcokrajowca, ponieważ ten rzekomo również chciał go zaatakować w obronie swojej znajomej. Takie "argumenty" zazwyczaj budzą co najwyżej uśmiech politowania, ale w kontekście poważnego przestępstwa z nienawiści, są po prostu smutne. Nic dziwnego, że sąd uznał te tłumaczenia za całkowicie niewiarygodne, odrzucając je w całości. Wygląda na to, że sprawiedliwość ma swoje granice tolerancji dla absurdalnych teorii.

Recydywa czy przypadek?

Niepokojący obraz Adriana J. dopełnia fakt, że nie jest to jego pierwszy konflikt z prawem. Mężczyzna, zanim stanął przed sądem w Częstochowie, był już wcześniej wielokrotnie karany za przestępstwa z użyciem przemocy. To rzuca nowe światło na całą sytuację i sugeruje, że nie mamy do czynienia z jednorazowym "wybrykiem", lecz z pewnym wzorcem agresywnych zachowań. Po przedstawieniu zarzutów, został objęty dozorem policyjnym.

Otrzymał także prokuratorski zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego i kontaktowania z nim, co jest standardową procedurą w tego typu sprawach. Surowy, choć jeszcze nieprawomocny wyrok, ma zatem podwójne znaczenie. Jest nie tylko karą za konkretny akt agresji na tle narodowościowym, ale także jasnym sygnałem ze strony wymiaru sprawiedliwości, że recydywa i przemoc nie będą tolerowane, zwłaszcza gdy motywuje je nienawiść.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.