Wyrok za zabójstwo w Ursusie. Sąd ujawnił wstrząsające kulisy zbrodni?

2026-02-13 10:25

Sąd w Warszawie wydał wyrok w sprawie makabrycznego zabójstwa w Ursusie, gdzie pod koniec marca 2024 roku znaleziono cztery ciała. Ihor L. został uznany za winnego współudziału w zbrodni, działając wspólnie z Zygmuntem M., który po zdarzeniu popełnił samobójstwo. Dramat rozegrał się przy ul. Koronacyjnej, gdy starsze małżeństwo wróciło do domu. Śledztwo ujawniło brutalny scenariusz ataku i wstrząsającą listę obrażeń ofiar.

Pusta, minimalistyczna przestrzeń architektoniczna zbudowana z szarego betonu. Prawa ściana, o jaśniejszym odcieniu, jest podzielona na panele, z widocznymi okrągłymi otworami i pionowymi smugami, sugerującymi ślady spływającej wody. Na podłodze widoczne są odbicia światła i cieni rzucane przez niewidoczne elementy, tworzące ciemniejsze plamy i nieregularne wzory. W lewym, ciemniejszym obszarze znajduje się otwarte skrzydło drzwi, zza którego wydobywa się jasne, rozproszone światło, tworząc intensywną poświatę na podłodze.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Pusta, minimalistyczna przestrzeń architektoniczna zbudowana z szarego betonu. Prawa ściana, o jaśniejszym odcieniu, jest podzielona na panele, z widocznymi okrągłymi otworami i pionowymi smugami, sugerującymi ślady spływającej wody. Na podłodze widoczne są odbicia światła i cieni rzucane przez niewidoczne elementy, tworzące ciemniejsze plamy i nieregularne wzory. W lewym, ciemniejszym obszarze znajduje się otwarte skrzydło drzwi, zza którego wydobywa się jasne, rozproszone światło, tworząc intensywną poświatę na podłodze.

Wyrok za makabryczną zbrodnię

Sąd wydał wyrok w sprawie głośnego zabójstwa w warszawskim Ursusie, gdzie pod koniec marca 2024 roku odkryto zwłoki czterech osób przy ul. Koronacyjnej. Oskarżony Ihor L. został uznany za winnego działania wspólnie i w porozumieniu z Zygmuntem M., który po wydarzeniach popełnił samobójstwo. Sprawa od początku budziła duże emocje społeczne. Proces sądowy trwał wiele miesięcy, analizując złożone dowody.

Prokuratura konsekwentnie utrzymywała, że zgromadzony materiał dowodowy tworzy spójną całość, wskazującą na współudział Ihora L. w zbrodni. Na ostatniej rozprawie, 12 lutego, oskarżyciel podkreślał, że dowody niezbicie potwierdziły zarówno winę, jak i sprawstwo oskarżonego. Kluczowe dla śledztwa okazały się logowania telefonów, nagrania monitoringu oraz ślady biologiczne znalezione na miejscu.

"Stoję na stanowisku, że materiał dowodowy (…) potwierdził zarówno winę, jak i sprawstwo oskarżonego" – podkreślała w mowie końcowej prokurator.

Szokujące szczegóły tragedii

Według ustaleń śledczych, Ihor L. miał pojawić się w mieszkaniu przy ul. Koronacyjnej w czasie, gdy teściowie Zygmunta M. wyszli do kościoła. Po powrocie starsze małżeństwo, Janina i Eliasz, zostało zaskoczone w przedpokoju. Prokuratura wskazywała, że ofiary zostały zaatakowane zaraz po wejściu do domu, nie mając szans na obronę.

Lista obrażeń była szczególnie wstrząsająca. Śledczy opisywali wielonarządowe rany zadane różnymi narzędziami, a także wątek tak zwanego „overkillingu”, czyli zadawania obrażeń nawet po śmierci. To wskazywało na wyjątkową brutalność sprawców, wykraczającą poza konieczność uśmiercenia.

"Obrażenia były także wielonarządowe w zakresie głowy i klatki piersiowej. Natomiast przyczyną zgonu było uduszenie gwałtowne, spowodowane zadławieniem sztuczną szczęką, którą wepchnięto jej do gardła" – opisywał prokurator.

Czy obrona zdołała podważyć dowody?

Prokuratura przedstawiała liczne dowody mające świadczyć o współudziale Ihora L. Mężczyźni mieli utrzymywać intensywny kontakt telefoniczny, odnotowano 68 połączeń, a telefon oskarżonego logował się w rejonie stacji BTS obejmującej ulicę Koronacyjną. Te dane telekomunikacyjne były istotnym elementem aktu oskarżenia, łącząc Ihora L. z miejscem zbrodni.

Obrona stanowczo odrzucała przedstawioną wersję wydarzeń, kwestionując jednoznaczność dowodów. Mecenas Piotr Mrowiński argumentował, że opinie biegłych nie przesądzały o konieczności udziału dwóch sprawców. Wskazywał na brak jednoznacznych śladów materialnych, które bezpośrednio przypisywałyby oskarżonemu udział w aktach zabójstwa.

"Pani prokurator twierdzi, że nie ma innej możliwości niż udział dwóch sprawców. Biegli sądzą inaczej" – mówił mecenas Piotr Mrowiński.

Uzasadnienie wyroku sądu

Sąd w uzasadnieniu wyroku szczegółowo odniósł się do konfliktów rodzinnych oraz złożonych relacji między wszystkimi uczestnikami zdarzeń. Sędzia Izabela Ledzion podkreśliła, że mimo braku bezpośrednich świadków, precyzyjna analiza danych telekomunikacyjnych oraz śladów biologicznych pozwoliła na ustalenie obecności oskarżonego na miejscu tragedii. Wskazano, że chociaż bezpośrednia rola Ihora L. w poszczególnych aktach zabójstwa nie była w pełni jasna, jego obecność była bezsporna.

Po wielomiesięcznym procesie sąd uznał Ihora L. za winnego działania wspólnie i w porozumieniu z Zygmuntem M. Sąd skazał go na karę 25 lat pozbawienia wolności za trzy zabójstwa. Na poczet orzeczonej kary zaliczono już okres wcześniejszego aresztowania, w którym oskarżony przebywał.

"Nie mamy bezpośrednich świadków zdarzenia. Nikt nam nie powie, jaka była jego rola (…) Wiemy, że tam był" – zaznaczyła sędzia Izabela Ledzion.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.