Zabezpieczono podpisy Hołowni. Czy to celowy atak na marszałka Sejmu?

2025-11-14 13:54

Prokuratura Krajowa zleciła zabezpieczenie dokumentów z podpisami Szymona Hołowni w urzędzie miejskim w Otwocku, co natychmiast wywołało falę spekulacji. Cała sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym kontrowersyjnej uczelni Collegium Humanum, na której marszałek Sejmu rzekomo nigdy nie studiował. Politycy ostro komentują działania służb, wskazując na ich polityczny charakter i celowe próby zdyskredytowania Hołowni. Czy to zbieg okoliczności, czy precyzyjny plan?

Na pierwszym planie widoczne są trzy stosy białych kartek papieru, ułożone jeden na drugim. Każdy stos jest zaciśnięty czarnym, metalowym klipsem biurowym, utrzymującym razem poszczególne kartki. Brzegi papieru są lekko nierówne, co nadaje im teksturę i wrażenie naturalnego zużycia. Tło jest rozmazane, przechodząc od ciemnoszarego po lewej stronie do jasnoszarego po prawej.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczne są trzy stosy białych kartek papieru, ułożone jeden na drugim. Każdy stos jest zaciśnięty czarnym, metalowym klipsem biurowym, utrzymującym razem poszczególne kartki. Brzegi papieru są lekko nierówne, co nadaje im teksturę i wrażenie naturalnego zużycia. Tło jest rozmazane, przechodząc od ciemnoszarego po lewej stronie do jasnoszarego po prawej.

Prokuratorskie manewry w Otwocku

Funkcjonariusze służb na zlecenie Prokuratury Krajowej wkroczyli do urzędu miejskiego w Otwocku, aby zabezpieczyć dokumenty zawierające oryginalne podpisy Szymona Hołowni. Działania te są częścią szeroko zakrojonego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości na uczelni Collegium Humanum, która od pewnego czasu znajduje się w centrum uwagi mediów. Marszałek Sejmu, który na co dzień mieszka w gminie Otwock, wcześniej kategorycznie oświadczył, że nigdy nie studiował na wspomnianej uczelni, a jego nazwisko mogło zostać użyte bez jego wiedzy. Śledczy zamierzają porównać zebrane w Otwocku podpisy z tymi, które mają znajdować się w aktach sprawy Collegium Humanum.

Politycy Polski 2050 nie kryją zaskoczenia i oburzenia z powodu prowadzonych działań prokuratury, sugerując ich medialny i polityczny charakter. Poseł Sławomir Ćwik w rozmowie z „Super Expressem” wyraził swoje zdziwienie, że funkcjonariusze fatygują się do Otwocka, skoro podpisy marszałka są dostępne w Kancelarii Sejmu. Ćwik podkreśla, że marszałek Hołownia ma w śledztwie dotyczącym Collegium Humanum status osoby pokrzywdzonej, co dodatkowo rodzi pytania o zasadność tak spektakularnych działań.

„Śmieszy mnie, że funkcjonariusze wchodzą do urzędu miasta w Otwocku, aby zabrać dokumenty z podpisem marszałka Hołowni. Jeżeli jest im potrzebny podpis do weryfikacji, mogli po prostu poprosić o złożenie podpisu, nie mówiąc o tym, że w Kancelarii Sejmu jest wiele dostępnych dokumentów z jego podpisem. Myślę, że odwiedziny w urzędzie miejskim miały jeden cel – chodziło o to, aby było o tym głośno” – komentuje poseł Ćwik.

Dziwna zbieżność wydarzeń?

Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, nie szczędzi ostrych słów, wskazując na polityczny aspekt całej sprawy. Sugeruje on, że „zbieżność wydarzeń wskazuje, że ktoś uznał, że można teraz marszałka Sejmu zaatakować”. Zdaniem Kuźmiuka, dziwne jest wznowienie śledztwa w sprawie Collegium Humanum właśnie teraz, w kontekście rezygnacji Szymona Hołowni z funkcji marszałka Sejmu i zbliżającej się zmiany na tym stanowisku. Rodzi to pytania o potencjalne manipulacje i wykorzystywanie organów ścigania do celów politycznych.

Kamil Wnuk, kolejny poseł Polski 2050, również podziela opinię o niezwykłej zbieżności czasowej. Zauważa, że Hołownia złożył w Sejmie wiele dokumentów, więc wizyta funkcjonariuszy w miejscu zamieszkania marszałka wydaje się zbędna i celowa. Wnuk przypomina, że Szymon Hołownia wielokrotnie oświadczał, że nie studiował na Collegium Humanum, jedynie złożył tam dokumenty, ale nie uczestniczył w zajęciach ani nie przystępował do egzaminów. Polityk wierzy w wyjaśnienia marszałka, uważając, że sprawa została już wystarczająco wytłumaczona.

„Dziwne, że funkcjonariusze muszą się fatygować do miejsca zamieszkania marszałka. I dziwnym trafem dzieje się to teraz, gdy ma się odbyć zmiana na marszałka z Lewicy, a od posłów Polski 2050 zależy, czy nowy marszałek zostanie wybrany” – mówi Kamil Wnuk w rozmowie z „Super Expressem”.

Kto zyskuje na aferze?

Wśród politycznych komentatorów panuje zgodność co do tego, że sprawa Collegium Humanum wymaga dogłębnego wyjaśnienia. Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, choć nie zna wszystkich szczegółów, wyraża przekonanie, że istnieje polityczna motywacja do „chwycenia marszałka za gardło”. Sytuacja ta budzi skojarzenia z innymi politycznymi rozliczeniami, gdzie czas i kontekst działań służb często bywały kluczowe. Pytanie, kto ostatecznie zyska na przedłużającej się niepewności wokół Szymona Hołowni, pozostaje otwarte.

Natomiast poseł Koalicji Obywatelskiej, Witold Zembaczyński, ocenia kontynuację śledztwa jako pozytywne zjawisko, wbrew oskarżeniom o polityczny atak. Twierdzi, że wyjaśnienie afery „do białej kości” leży w interesie wszystkich stron – zarówno osób, które uczciwie zdobyły dyplomy, jak i samych uczelni prywatnych. Uważa, że tylko pełne rozliczenie pozwoli na oczyszczenie wizerunku wszystkich dyplomów i przywrócenie zaufania do systemu edukacji, w tym także wizerunku marszałka Hołowni.

„To jest w interesie wszystkich prywatnych uczelni i ich studentów i w interesie samego marszałka Hołowni, aby tę sprawę wyjaśnić do końca” – podkreśla Zembaczyński.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.