Zabójstwo w butiku Ultimo. Niewinna kobieta spędziła 18 lat w więzieniu?

2025-12-08 17:03

Sprawa zabójstwa w butiku Ultimo przy Nowym Świecie, jedna z najbardziej kontrowersyjnych zbrodni lat 90., ponownie trafiła do Prokuratury Krajowej. Po niemal trzech dekadach od tragicznych wydarzeń z grudnia 1997 roku, śledczy analizują akta, które doprowadziły do skazania Beaty Pasik na 25 lat pozbawienia wolności. Kobieta od lat konsekwentnie utrzymuje, że jest niewinna, domagając się oczyszczenia.

Na pierwszym planie widoczna jest mokra, błyszcząca powierzchnia podłogi, składająca się z ciemnych płytek z subtelnymi fugami, odbijająca światło. W centrum obrazu pojawia się jasne, rozmyte źródło światła, które rozświetla odległą część korytarza. Po bokach i w górnej części obrazu dominują ciemne, rozmyte cienie, tworzące kontrast z jasnym punktem. Całość tworzy głębię perspektywiczną, prowadząc wzrok ku centralnemu światłu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczna jest mokra, błyszcząca powierzchnia podłogi, składająca się z ciemnych płytek z subtelnymi fugami, odbijająca światło. W centrum obrazu pojawia się jasne, rozmyte źródło światła, które rozświetla odległą część korytarza. Po bokach i w górnej części obrazu dominują ciemne, rozmyte cienie, tworzące kontrast z jasnym punktem. Całość tworzy głębię perspektywiczną, prowadząc wzrok ku centralnemu światłu.

Zbrodnia w butiku Ultimo

Morderstwo w butiku Ultimo przy ulicy Nowy Świat w Warszawie wstrząsnęło Polską, stając się jedną z najbardziej głośnych spraw kryminalnych dekady. 16 grudnia 1997 roku w sklepie padły strzały, w wyniku których zginął Daniel J., a jego żona Anna, pełniąca funkcję kierowniczki butiku, została ciężko ranna. Kobieta przez dwa dni walczyła o życie w szpitalu, zanim odzyskała przytomność i wskazała na Beatę Pasik jako sprawczynię tragicznego zdarzenia.

Policja natychmiast zatrzymała Beatę Pasik, która spędziła 18 miesięcy w areszcie tymczasowym. Proces sądowy był skomplikowany, a sądy pierwszej i drugiej instancji początkowo uznały ją za niewinną. Przełom nastąpił w Sądzie Apelacyjnym, który zmienił ten werdykt, uznając Beatę Pasik za winną zabójstwa Daniela J. i zranienia jego żony, a następnie wymierzył jej karę 25 lat pozbawienia wolności.

"Ja chcę po prostu prawdy. To co będzie dalej, to czas pokaże. Na ten dzień mogę powiedzieć, że chcę prawdy, chcę oczyszczenia. Chciałabym się dowiedzieć, co się wydarzyło tego dnia i myślę, że to jest jak najbardziej możliwe. Może po pewnym czasie spotkamy się jeszcze raz, już na innym etapie i o czymś innym porozmawiamy" – mówiła "Super Expressowi" trzy lata temu Beata Pasik w wywiadzie, udzielonym po wyjściu z więzienia, a dzisiaj dodaje: "zostawiam wszystko prokuraturze".

Wątpliwości w sprawie Pasik

Sprawa od początku budziła liczne wątpliwości i kontrowersje, zwłaszcza wśród opinii publicznej i prawników. Biegli, którzy analizowali profil psychologiczny Beaty Pasik, wskazywali, że kobieta nie posiadała cech charakterystycznych dla osoby zdolnej do popełnienia tak brutalnej zbrodni. Te ekspertyzy stały w jawnej sprzeczności z ostatecznym wyrokiem sądowym i budziły pytania o rzetelność postępowania.

Brak fizycznych dowodów łączących Pasik z miejscem zbrodni stanowił kluczowy argument obrony i źródło wątpliwości. Na jej ubraniach nie znaleziono żadnych śladów prochu ani krwi ofiar, co jest nietypowe w przypadku strzelaniny z bliskiej odległości. Jedynym dowodem obciążającym, który doprowadził do jej skazania, były zeznania rannej Anny J., co podnosiło pytania o ich pełną wiarygodność.

Prokuratura wznawia śledztwo

Sprawa zabójstwa w butiku Ultimo, po niemal trzech dekadach, ponownie nabiera tempa i wraca do uwagi organów ścigania. Prokuratura Krajowa potwierdziła "Super Expressowi", że akta tej głośnej sprawy zostały wypożyczone. To oznacza oficjalne wznowienie analizy materiałów dowodowych zgromadzonych w sprawie skazanej Beaty Pasik, co jest znaczącym krokiem w kierunku potencjalnego wyjaśnienia niewyjaśnionych dotąd okoliczności.

Akta sprawy trafiły do prokuratury w drugiej połowie zeszłego roku, co zainicjowało nowe działania śledcze. Obecnie prowadzone są intensywne działania, których szczegóły nie zostały jeszcze publicznie ujawnione ze względu na dobro śledztwa. Niemniej jednak, rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, zaznaczył, że w ciągu najbliższych dni może pojawić się oficjalny komunikat w tej sprawie, co sugeruje zbliżający się przełom.

"Sprawa wróciła do prokuratury. Mogę na tym etapie jedynie potwierdzić, że akta sprawy zostały wypożyczone w drugiej połowie zeszłego roku. Na razie nie informujemy o szczegółach prowadzonych działań. Niewykluczone jednak, że w ciągu kilku kolejnych dni ukaże się komunikat w tej sprawie" – powiedział "Super Expressowi" prok. Przemysław Nowak z biura prasowego Prokuratury Krajowej.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.