Spis treści
Odkrycie, które wstrząsnęło Podhalem
Kiedy w lutowy poranek 2026 roku sąsiad jednej z mieszkanek Starego Bystrego natrafił na makabryczne znalezisko, nikt nie przypuszczał, że wieś stanie się świadkiem tak brutalnej tragedii. W rejonie zabudowań gospodarczych leżały zwłoki 75-letniej kobiety, noszące rozległe obrażenia głowy, które nie pozostawiały złudzeń co do charakteru zdarzenia. Natychmiastowe wezwanie policji i prokuratora zapoczątkowało śledztwo, które miało odsłonić mroczne sekrety rodziny.
Miejsce zbrodni stało się centrum działań służb, gdzie technicy kryminalistyki pedantycznie zabezpieczali każdy ślad. Wśród nich znalazł się przedmiot, który, jak podejrzewano, posłużył jako narzędzie mordu. Błyskawiczna reakcja śledczych doprowadziła do zatrzymania 39-letniego Andrzeja G., pasierba zamordowanej kobiety, jeszcze tego samego dnia. Jego obecność na miejscu zdarzenia od początku budziła najpoważniejsze podejrzenia.
Powrót pasierba i szokujące zeznania
W obliczu dowodów i determinacji śledczych, Andrzej G. ostatecznie przyznał się do zabójstwa 75-latki, rzucając nowe światło na całą sprawę. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu potwierdziła, że to właśnie on stoi za brutalnym czynem. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, rodzinny konflikt, tlący się pod powierzchnią, eskalował do niewyobrażalnych rozmiarów, prowadząc do tragicznego finału.
Motyw zbrodni okazał się być niestety typowy dla wielu rodzinnych dramatów: wzajemne pretensje na tle majątkowym. Sąsiedzkie spory o dziedzictwo czy kłótnie o metr ziemi to smutna norma, lecz rzadko kończą się tak drastycznie. Te nieporozumienia, niczym tykająca bomba, czekały tylko na iskrę, by wybuchnąć z całą mocą, co niestety miało miejsce w Starym Bystrem.
"39-latek wrócił do ojca i jego żony po dłuższym pobycie poza granicami Polski" – informuje prokurator Justyna Rataj-Mykietyn.
Wniosek o areszt. Co czeka sprawcę?
Po skompletowaniu niezbędnych czynności procesowych, prokurator podjął stanowczą decyzję o złożeniu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Andrzej G. spędzi najbliższe trzy miesiące za kratami, czekając na dalszy rozwój śledztwa i proces sądowy. To standardowa procedura w tak poważnych sprawach, mająca na celu zabezpieczenie dowodów i uniemożliwienie matactwa.
Za zabójstwo pasierbowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności – najsurowszy wymiar sprawiedliwości, zarezerwowany dla najcięższych zbrodni. Sprawa Andrzeja G. jest kolejnym przypomnieniem, jak destrukcyjne mogą być niezałatwione spory rodzinne, zwłaszcza gdy do gry wchodzi majątek. Ile jeszcze takich tragedii musi się wydarzyć, zanim społeczeństwo zrozumie wagę dialogu i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.