Zabójstwo w Ząbkach. Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami?

2025-11-29 5:33

Zabójstwo Teresy w Ząbkach wstrząsnęło opinią publiczną, ujawniając mroczną historię przemocy domowej, która przez miesiące rozgrywała się za zamkniętymi drzwiami mokotowskiej kawalerki. 48-letnia Teresa, regularnie bita i upokarzana przez swojego partnera, Mariusza T. (53 l.), znalazła tragiczny koniec 8 lipca 2023 roku po nocnej libacji. Sprawa ukazuje bierność otoczenia i brutalność, która doprowadziła do śmierci kobiety.

Ciemna, częściowo błyszcząca powierzchnia stołu lub podłogi dominuje na pierwszym planie, z pionowym, ciemnym blokiem widocznym z lewej strony, który rozciąga się poza kadr. Na prawym planie, na wysokości tej powierzchni, stoi graficzny zarys białych linii tworzących prostokąt, symbolizujący drzwi, z prostą, poziomą kreską reprezentującą klamkę. Za tymi elementami rozciąga się rozmyte tło przedstawiające ulicę miejską z wysokimi budynkami po obu stronach i odległym, jasnym punktem światła w centrum. Całość jest utrzymana w ciemnych, stonowanych odcieniach szarości i granatu, z delikatnymi refleksami światła na płaskiej powierzchni.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Ciemna, częściowo błyszcząca powierzchnia stołu lub podłogi dominuje na pierwszym planie, z pionowym, ciemnym blokiem widocznym z lewej strony, który rozciąga się poza kadr. Na prawym planie, na wysokości tej powierzchni, stoi graficzny zarys białych linii tworzących prostokąt, symbolizujący drzwi, z prostą, poziomą kreską reprezentującą klamkę. Za tymi elementami rozciąga się rozmyte tło przedstawiające ulicę miejską z wysokimi budynkami po obu stronach i odległym, jasnym punktem światła w centrum. Całość jest utrzymana w ciemnych, stonowanych odcieniach szarości i granatu, z delikatnymi refleksami światła na płaskiej powierzchni.

Początek miłości, koniec koszmaru?

Tragiczna historia Teresy i Mariusza T. rozpoczęła się jak wiele innych – od nadziei na nowy start. Ileż to razy słyszeliśmy podobne opowieści o związkach, które na zewnątrz wydają się idealne, a w środku kryją piekło? Po rozwodzie, mając dorosłe dzieci, 48-letnia Teresa szukała szczęścia, które zdawało się oferować znajomość z 51-letnim Mariuszem. Początkowe zdjęcia z ich wspólnych chwil rysowały obraz zakochanej pary, budzącej życzliwość znajomych i otoczenia, które nie miało pojęcia o nadciągającej katastrofie, tak często ignorowanej przez społeczeństwo.

Niewielu wiedziało, że nowy partner Teresy miał już za sobą przeszłość kryminalną, w tym wyrok za rozbój, co wkrótce miało rzucić cień na ich wspólne życie. Zamieszkali razem w jego kawalerce na Mokotowie, a to, co działo się za jej zamkniętymi drzwiami, stopniowo przeradzało się w piekło na ziemi dla Teresy, która, jak się później okazało, „cierpiała w milczeniu”.

"Mówił, że kocha, ale tłukł ją jak worek treningowy. Nierzadko kopał i wyzywał, nawet przy świadkach" − opisywał świadek cytowany przez portal gazeta.pl.

Narastająca spirala przemocy w związku

Przemoc w związku Mariusza i Teresy eskalowała z każdym kolejnym miesiącem, stając się ich bolesną codziennością, która wykraczała poza cztery ściany mieszkania. Mariusz T. nie tylko bił Teresę w odosobnieniu, ale również dopuszczał się brutalnych ataków na nią w obecności znajomych, co podkreślało jego bezkarność i totalną dominację nad ofiarą, często cechującą oprawców w tego typu dramatach. Brak reakcji ze strony świadków tylko pogłębiał poczucie beznadziei i świadczył o przerażającej obojętności otoczenia.

Kobieta, zraniona fizycznie i psychicznie, nikomu się nie zwierzała i nie zgłaszała napaści na policję, żyjąc w ciągłym strachu przed kolejnymi ciosami. 8 lipca 2023 roku dramatyczna awantura o rzekomą „rozwiązłość seksualną” doprowadziła do apogeum, gdy Mariusz kazał Teresie pisać deklaracje wierności na ścianie, co było zapowiedzią nadchodzącej tragedii w Ząbkach.

Czy można było zapobiec tragedii?

Fatalnego dnia para, w towarzystwie znajomego Darka, udała się do Ząbek, gdzie w mieszkaniu Bartka miało dojść do zwykłego spotkania. Alkohol i narkotyki szybko zmieniły towarzyskie spotkanie w scenę niewyobrażalnego horroru, gdy Mariusz T., pod wpływem mefedronu, coraz bardziej nakręcał się, obrzucając Teresę wyzwiskami i groźbami.

Krzyki „Zabiję cię, suko!” były jedynie wstępem do makabrycznych wydarzeń, które rozegrały się na oczach świadków, pogrążonych w bierności. Mariusz, z chorobliwym uśmiechem, wbił nóż w udo Teresy, chełpiąc się, że "umie tak dźgać, że nawet krew nie leci", co stanowiło zimny i wyrachowany akt przemocy, trudny do pojęcia dla przeciętnego człowieka.

"Wtedy kazał mi szukać kolejnych noży, żeby za każdego kochanka wbijać jeden" − zeznał jeden ze świadków.

Zmuszona do zacierania śladów krwi

Przerażająca eskalacja przemocy osiągnęła swój szczyt, gdy Mariusz T. ponownie sięgnął po ostrza, a krew Teresy zalała podłogę. Kobieta, po ataku, została zmuszona do posprzątania śladów własnej krwi, co było aktem niewyobrażalnego upokorzenia i sadyzmu ze strony oprawcy, który po chwili próbował „pogodzić się” z ofiarą, zaklejając jej rany plastrami.

Po zakończonej libacji, podczas której nikt nie udzielił Teresie fachowej pomocy medycznej, kobieta położyła się spać, nie wiedząc, że to jej ostatnia noc. 48-latka nie dożyła ranka, a Mariusz T. znalazł ją martwą, co wywołało u niego szok, jednak nie skłoniło do natychmiastowego wezwania służb.

Ucieczka przed odpowiedzialnością. Czy plan się powiódł?

Mariusz T., zamiast wezwać pomoc, pogrążył się w panice, płacząc i krzycząc „co to będzie?!”, podczas gdy pozostali mężczyźni w mieszkaniu rozważali makabryczną opcję zakopania ciała w lesie. Dopiero interwencja rodziny i groźba wezwania policji skłoniły go do desperackiej ucieczki.

„Darek, spi*****amy! Mamy dwie minuty, zanim przyjedzie policja” – te słowa rzucone w pośpiechu zapoczątkowały ich próbę ucieczki do Łodzi, w nadziei, że uda im się zrzucić winę na właściciela mieszkania. Jednak policja szybko zareagowała i zatrzymała wszystkich podejrzanych jeszcze tego samego dnia, krzyżując ich desperackie plany.

Co ujawniła sekcja zwłok?

Sekcja zwłok Teresy przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej była wstrząsającym dowodem długotrwałej i brutalnej przemocy, jakiej doświadczyła kobieta. Liczne krwiaki w różnych stadiach gojenia pod skórą świadczyły o regularnym i okrutnym biciu, które trwało przez wiele miesięcy, zanim doszło do tragicznego finału.

Śledczy, zszokowani rozmiarami obrażeń, relacjonowali: „Nie miała zębów, z jej włosów, które widzieliśmy na zdjęciach, też niewiele zostało. Widać było, że ostatnie miesiące dosłownie ją zniszczyły”, co malowało obraz totalnego wyniszczenia ofiary. Nawet doświadczeni eksperci przyznawali, że rzadko widzieli coś podobnego.

Jaki wyrok usłyszał oprawca Teresy?

Prokuratura, po zgromadzeniu dowodów, postawiła zarzuty trzem mężczyznom: Mariusz T. został oskarżony o zabójstwo w warunkach recydywy, natomiast dwaj pozostali odpowiadali za nieudzielenie pomocy i niezawiadomienie organów ścigania. Wszyscy podejrzani zostali tymczasowo aresztowani, czekając na sprawiedliwość.

19 grudnia 2024 roku Mariusz T. usłyszał wyrok 10 lat pozbawienia wolności, jednak sprawa nie jest jeszcze prawomocna. Została przekazana do Sądu Apelacyjnego w Warszawie w związku z apelacją, gdzie „oczekuje na wyznaczenie terminu rozprawy”, jak potwierdziły Joanna Adamowicz z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga i Justyna Chojnacka-Kurak z Sądu Apelacyjnego.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.