Zabrze: Makabra w kamienicy na 3 Maja. Co kryło się za wyważonymi drzwiami łazienki?

2026-01-09 10:07

Wstrząsająca tragedia rozegrała się w jednej z zabrzańskich kamienic przy ulicy 3 Maja, gdzie 33-letni Dawid D. w ataku furii zaatakował nożem swoją partnerkę, 37-letnią Joannę. Kobieta desperacko próbowała znaleźć ratunek, zamykając się w łazience, lecz to tylko eskalowało morderczą wściekłość napastnika. Makabrycznego odkrycia dokonał ojciec ofiary, ujawniając przerażającą prawdę o tym, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami. Dziś śledczy próbują ustalić motywy brutalnego zabójstwa.

W centrum kadru widać częściowo otwarte drzwi, obramowane po bokach drewnianymi futrynami o łuszczącej się farbie. Pomiędzy nimi, w tle ciemnego pomieszczenia, widoczne są trzy rozmyte, okrągłe plamy światła: duża, purpurowa w centrum, częściowo zakrywająca czerwoną po prawej i mniejszą niebieską po lewej. Podłoga w przejściu jest oświetlona, co kontrastuje z ciemnymi ścianami i podłogą w pomieszczeniu przed drzwiami oraz dalszym korytarzem za nimi.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI W centrum kadru widać częściowo otwarte drzwi, obramowane po bokach drewnianymi futrynami o łuszczącej się farbie. Pomiędzy nimi, w tle ciemnego pomieszczenia, widoczne są trzy rozmyte, okrągłe plamy światła: duża, purpurowa w centrum, częściowo zakrywająca czerwoną po prawej i mniejszą niebieską po lewej. Podłoga w przejściu jest oświetlona, co kontrastuje z ciemnymi ścianami i podłogą w pomieszczeniu przed drzwiami oraz dalszym korytarzem za nimi.

Morderczy atak w Zabrzu

Spokojna zazwyczaj kamienica przy ulicy 3 Maja w Zabrzu po raz kolejny stała się świadkiem dramatycznej, karczemnej awantury. Nikt jednak nie przypuszczał, że ta, pozornie kolejna kłótnia, zakończy się tak niewyobrażalną tragedią. W morderczym amoku 33-letni Dawid D. rzucił się z nożem na swoją 37-letnią partnerkę, Joannę, inicjując przerażającą sekwencję wydarzeń, która wstrząsnęła lokalną społecznością. Ofiara, próbując desperacko ratować życie, zabarykadowała się w łazience, co niestety tylko sprowokowało jeszcze większą furię napastnika.

Mężczyzna, ogarnięty niczym nieskrępowaną agresją, zdołał wyważyć drzwi do łazienki, gdzie bezlitośnie dokonał okrutnej egzekucji. Zadając błagającej o litość Joannie serię ciosów nożem, był tak zapamiętały w swoim szale, że jeden z użytych noży złamał się pod wpływem brutalnej siły. Gdy bezbronna kobieta upadła na kafelki, Dawid D. dokończył dzieła zniszczenia, wbijając jej drugi nóż w plecy. Joanna skonała w kałuży krwi, a sprawca nie podjął żadnych prób, by uratować jej życie.

Wstrząsające zeznania bliskich

O makabrycznej sprawie przypomina "Super Express", który dotarł do rodziców zamordowanej kobiety. Ich zeznania rzucają nowe światło na wydarzenia i relacje w rodzinie. Joanna T. i Dawid D. zamieszkali razem zaledwie kilka miesięcy przed tragicznym finałem ich związku. Kobieta, która samotnie wychowywała córeczkę Michasię po śmierci męża, pragnęła zapewnić dziecku obecność ojca, co skłoniło ją do związania się z Dawidem.

Od samego początku rodzina Joanny nie darzyła Dawida D. sympatią. Coś w jego postawie, zachowaniu czy charakterze budziło niepokój i nieufność bliskich kobiety. To kolejne, tragiczne potwierdzenie, że czasem wewnętrzne przeczucia dotyczące nowej osoby w rodzinie okazują się być brutalnie prawdziwe. W mieszkaniu pary, mimo mrocznego finału, wciąż wszystko przypomina o małej Michasi, która była oczkiem w głowie mamy. Pełno tam jej zabawek i gier, a na ścianie wisi nawet okładka gazety ze zdjęciem uśmiechniętej dziewczynki, która kiedyś wygrała konkurs "Świąteczne Gwiazdeczki Dziennika Zachodniego".

Jak doszło do odkrycia?

Dramat wyszedł na jaw 7 grudnia, dzień po popularnych Mikołajkach, gdy do mieszkania przyjechał ojciec Joanny wraz z żoną i wnuczką Michasią. Planowali wspólnie spędzić czas na mieście, celebrując mikołajkowy prezent dla dziewczynki. Na szczęście, dzięki temu zbiegowi okoliczności, mała Michasia nie była świadkiem makabrycznej sceny, ponieważ wcześniej przebywała u dziadków.

Joanna, na co dzień utrzymująca regularny kontakt z rodzicami, tego dnia nie odpowiadała na telefony. Brak jakiejkolwiek informacji od córki szybko wzbudził niepokój. Kiedy ojciec zapukał do drzwi mieszkania, stało się coś niewyobrażalnego, co na zawsze zmieniło życie jego rodziny i rzuciło cień na całe Zabrze. Dawid D. został zatrzymany i aresztowany pod zarzutem zabójstwa. Grozi mu za to dożywocie. W chwili zatrzymania nie był pijany, ale śledczy wciąż czekają na wyniki badań toksykologicznych. Ojciec Joanny, bezradnie rozkładając ręce, szuka odpowiedzi na nurtujące pytanie: „Nie wiem, nie mam pojęcia, dlaczego to się stało”.

Gwałtowne zatrzymanie sprawcy

W momencie, gdy ojciec Joanny dotarł do drzwi mieszkania, Dawid D. otworzył je. Świadomość, że mężczyzna wpuścił do środka członka rodziny, zważywszy na to, co wydarzyło się w środku, budzi dodatkowy dreszcz grozy. To on przekazał informację o tragicznym stanie córki, choć szczegóły jego słów nie są do końca jasne. Policja szybko wkroczyła do akcji, zatrzymując Dawida D. w związku z podejrzeniem popełnienia zbrodni.

Zarzuty są poważne, a kara za tego typu przestępstwo może być bardzo surowa, sięgająca nawet dożywocia. Podejrzany trafił do aresztu, a śledczy intensywnie pracują nad zebraniem wszelkich dowodów i ustaleniem pełnego obrazu zdarzeń. Badania toksykologiczne mają pomóc wyjaśnić, czy w momencie popełniania zbrodni sprawca znajdował się pod wpływem substancji odurzających. Tragiczna śmierć Joanny w Zabrzu to kolejny przypadek, który przypomina o potrzebie zwiększonej czujności w relacjach międzyludzkich i szybkiej reakcji na wszelkie sygnały ostrzegawcze.

"Wpuścił mnie do środka. Córka leżała w łazience"

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.