Zabytkowe domy robotnicze w Białymstoku zniknęły. Kto pozwolił na to barbarzyństwo?

2025-10-22 14:40

Zabytkowe domy robotnicze z XIX wieku w Białymstoku, będące świadkami historii Dojlid, nagle zniknęły, budząc społeczne oburzenie i lawinę pytań. Czy demontaż tych cennych obiektów był naprawdę konieczny ze względów bezpieczeństwa, czy może kryją się za nim niejasne decyzje? Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wszczęło już postępowanie wyjaśniające. Sprawdź, co ujawniają kulisy tej bulwersującej sprawy.

Na pierwszym planie widoczne są pozostałości fundamentów lub niższych części konstrukcji wykonanych z cegieł w odcieniach czerwieni i brązu, tworzących sieć prostokątnych kształtów na piaszczystym, nierównym podłożu. W kilku miejscach leżą stosy porozrzucanych cegieł. Tło, rozmyte, ukazuje plac budowy z dwoma żółtymi koparkami i kilkoma innymi pojazdami oraz kontenerami, wszystko pod szarym, zachmurzonym niebem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczne są pozostałości fundamentów lub niższych części konstrukcji wykonanych z cegieł w odcieniach czerwieni i brązu, tworzących sieć prostokątnych kształtów na piaszczystym, nierównym podłożu. W kilku miejscach leżą stosy porozrzucanych cegieł. Tło, rozmyte, ukazuje plac budowy z dwoma żółtymi koparkami i kilkoma innymi pojazdami oraz kontenerami, wszystko pod szarym, zachmurzonym niebem.

Zabytkowe domy Dojlid zniknęły

W białostockich Dojlidach rozegrał się dramat dziedzictwa. Dwa zabytkowe domy robotnicze z XIX wieku, będące integralną częścią historycznego kompleksu Hasbachów, zostały zrównane z ziemią. Zamiast obiecanej przebudowy, która miała tchnąć w nie nowe życie, zobaczyliśmy jedynie gruz. To wydarzenie wywołało prawdziwe oburzenie wśród mieszkańców oraz społeczników, którzy z niedowierzaniem obserwowali postępujący proces destrukcji. Cała sprawa szybko przyciągnęła uwagę wojewódzkiego konserwatora zabytków oraz samego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które wszczęło postępowanie wyjaśniające.

Władze miasta usiłują tłumaczyć demontaż budynków ich fatalnym stanem technicznym, powołując się na obecność grzyba, owadów oraz uszkodzenia konstrukcji. Argumentują, że rozbiórka była absolutnie konieczna ze względów bezpieczeństwa, a zdrowe elementy zostaną pieczołowicie zachowane i wykorzystane w procesie rekonstrukcji. Ma ona przywrócić obiekty do stanu zbliżonego do niedawno odnowionych sąsiednich domów, lecz w opinii publicznej trudno znaleźć zrozumienie dla tak drastycznych działań, gdy mowa o zabytkach rejestrowych.

Dlaczego zburzono zabytki rejestrowe?

Zburzenie tych cennych obiektów przy ulicy Suchowolca w białostockich Dojlidach wywołało nie tylko falę społecznego oburzenia, ale także skłoniło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego do wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Sprawa ta, bez cienia wątpliwości, budzi coraz więcej pytań, zwłaszcza że mowa o budynkach wpisanych do rejestru zabytków. Rozbiórka tak chronionych obiektów, zgodnie z polskim prawem, wymaga zgody ministra kultury, a nie jedynie lokalnego urzędnika. Czy ten fundamentalny wymóg został spełniony?

Do resortu kultury, za pośrednictwem wojewódzkiego konserwatora zabytków Adama Musiuka, trafiły już wstępne wyjaśnienia Miejskiego Konserwatora Zabytków. Sam Musiuk, który wcześniej otwarcie wyrażał swój „szok” z powodu zniknięcia tych bezcennych świadków historii, na razie powstrzymuje się od komentowania treści przesłanych dokumentów. Jego dyskretne milczenie tylko podsyca spekulacje i zwiększa napięcie wokół całej sytuacji, czekając na konkretne rozstrzygnięcia.

Tablica informacyjna kontra fakty

Domy z lat 80. XIX wieku, które przez dekady stanowiły nierozerwalną część krajobrazu Dojlid i były namacalnym świadectwem minionych epok, zostały bezpowrotnie zniszczone na początku października. O bulwersującej sprawie jako pierwsi poinformowali społecznicy z ruchu „Ręce precz od Dojlid”, publikując wstrząsające zdjęcia zniszczeń na swoim profilu na Facebooku. Dziś, po zabytkowych budynkach, które powinny być chronione dla przyszłych pokoleń, pozostała jedynie smutna, oczyszczona działka, czekająca na nowe przeznaczenie, które nigdy nie zastąpi utraconej historii.

Szczególne kontrowersje wzbudza fakt, że tablica informacyjna umieszczona na miejscu inwestycji nie zawierała ani słowa o planowanej rozbiórce. Zamiast tego, informowała o remoncie, co w świetle zaistniałych faktów jawi się jako celowe wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Obiekty były chronione jako zabytki rejestrowe, co oznaczało, że ich wykreślenie z rejestru, a tym samym legalna rozbiórka, leżały wyłącznie w kompetencjach Ministerstwa Kultury. Rodzi się pytanie, czy ktoś świadomie zignorował te regulacje.

"Jestem zszokowany tym, że po dwóch zabytkach rejestrowych nie ma śladu" – mówił wcześniej Musiuk. – "Postępowanie w tej sprawie prowadził Miejski Konserwator Zabytków, dlatego poprosiłem o wyjaśnienia dotyczące prac przy ulicy księdza Stanisława Suchowolca. A jeśli zgoda na rozbiórkę została wydana, to na podstawie jakich przepisów?"

Kto odpowie za zniszczenie zabytków?

Wojewódzki konserwator zabytków, Adam Musiuk, wyraźnie poddał w wątpliwość prawidłowość działań podjętych przez Miejskiego Konserwatora Zabytków. Zapowiedział już, że poprawność wszystkich działań tej instytucji zostanie poddana szczegółowej kontroli, podobnie jak to ma miejsce w przypadku innych miejskich podmiotów. To zapowiedź gruntownego audytu, który ma wyjaśnić, czy wszystkie procedury zostały dochowane, czy też doszło do rażących zaniedbań, które doprowadziły do tej historycznej straty.

Teraz wszystkie oczy zwrócone są na Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Po dokładnym zapoznaniu się z wyjaśnieniami przesłanymi przez Miejskiego Konserwatora Zabytków, resort będzie musiał podjąć kluczowe decyzje dotyczące dalszych kroków. Czy sprawa zakończy się jedynie na biurokratycznych kontrolach i wyjaśnieniach, czy też – jak coraz głośniej postulują społecznicy – doczeka się wreszcie interwencji ze strony organów ścigania? Los zburzonych zabytków i kwestia odpowiedzialności za ich bezpowrotne zniknięcie pozostają na razie otwartym, palącym pytaniem, które domaga się jasnej i satysfakcjonującej odpowiedzi.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.