Zaginięcie naukowca Politechniki. Trwa dramatyczna walka z rzeką, która bywa kapryśna

2026-03-18 10:29

Od blisko miesiąca trwa dramatyczna akcja poszukiwawcza 71-letniego Sylwestra Gładysia, wybitnego naukowca związanego z Politechniką Warszawską. Mężczyzna, cierpiący na chorobę Parkinsona, zaginął 24 lutego, a rodzina nie ustaje w wysiłkach, przeczesując Wisłę z łodziami wyposażonymi w sonary. Córka zaginionego wystosowała poruszający apel, prosząc rzekę o oddanie ojca.

Powierzchnia wody, o głębokim, szarozielonym odcieniu, zajmuje większą część kadru. Na niej widoczne są drobne fale, a przez środek biegnie jasna, rozmyta smuga świetlna, rozciągająca się od dolnej części obrazu ku horyzontowi, gdzie łączy się z równie rozmytym, jasnym punktem. Horyzont tworzy rozmytą linię, dzielącą wodę od jaśniejszego, zamglonego nieba. Na tle nieba, po obu stronach smugi światła, widać ciemne, niewyraźne sylwetki obiektów, prawdopodobnie drzew lub budynków, wtapiające się w tło.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Powierzchnia wody, o głębokim, szarozielonym odcieniu, zajmuje większą część kadru. Na niej widoczne są drobne fale, a przez środek biegnie jasna, rozmyta smuga świetlna, rozciągająca się od dolnej części obrazu ku horyzontowi, gdzie łączy się z równie rozmytym, jasnym punktem. Horyzont tworzy rozmytą linię, dzielącą wodę od jaśniejszego, zamglonego nieba. Na tle nieba, po obu stronach smugi światła, widać ciemne, niewyraźne sylwetki obiektów, prawdopodobnie drzew lub budynków, wtapiające się w tło.

Gdzie jest Sylwester Gładyś?

Mijają kolejne tygodnie, a los 71-letniego Sylwestra Gładysia, cenionego naukowca Politechniki Warszawskiej, wciąż pozostaje nieznany. Od 24 lutego, kiedy to zaginął w Warszawie, śledztwo i poszukiwania nie przyniosły przełomu, co potęguje desperację rodziny i zaangażowanych służb. Bliscy obawiają się najgorszego, mając na uwadze ostatnie miejsce jego widzenia oraz nieubłagany nurt Wisły.

Zaginięcie seniora, który zmaga się z chorobą Parkinsona, od razu wzbudziło poważne obawy, zwłaszcza że jego stan zdrowia może wpływać na dezorientację i samodzielne funkcjonowanie. To sprawia, że każda minuta jest na wagę złota, a nadzieje na odnalezienie go żywym maleją z każdym dniem. Podobne przypadki z przeszłości, gdy rzeki pochłaniały ludzi bez śladu, niestety podsycają te czarne scenariusze.

„Woda powoli się ociepla i wiemy, że w takich warunkach rzeka czasem oddaje to, co zabrała. Bardzo chcemy odnaleźć Tatę i móc godnie Go pożegnać” - pisze córka. I dodaje: „Wisło, oddaj nam Tatę”.

Dramatyczny apel rodziny

Rodzina zaginionego doktora Gładysia nie poddaje się i zorganizowała szereg akcji poszukiwawczych, w tym te z wykorzystaniem łodzi z sonarami, które we wtorek przeczesywały koryto Wisły. To pokazuje determinację bliskich, którzy w obliczu bezradności chwytają się każdej, nawet najbardziej gorzkiej nadziei na wyjaśnienie losu zaginionego ojca. Wyzwanie jest jednak ogromne, biorąc pod uwagę rozległość rzeki i jej zmienny charakter.

Apel rodziny o czujność i szukanie rzeczy osobistych w rejonie rzeki jest nieustannie powtarzany, przypominając mieszkańcom o tragicznym wymiarze tej sprawy. Ostatni raz naukowca widziano w Parku Młocińskim, co skłania do przekonania, że mógł on nieumyślnie wpaść do wody. To dramatyczne tło nadaje całej historii wyjątkowo bolesny kontekst, ukazując nierówną walkę człowieka z potężnym żywiołem.

Ile kilometrów przeszukano?

Skala zaangażowania w poszukiwania jest imponująca – do akcji włączyły się dziesiątki osób, w tym policjanci, ratownicy, harcerze, studenci, przyjaciele oraz cała rodzina Sylwestra Gładysia. Przeczesano nie tylko park, ale także ponad 12 kilometrów wzdłuż wiślanego brzegu, co świadczy o skrupulatności i wysiłku włożonym w odnalezienie jakiegokolwiek śladu. Pomimo tak szerokiego zakresu działań, efekty są niestety minimalne.

Bliscy z bólem relacjonują, że przeszli „setki kilometrów”, nie znajdując nawet najmniejszego śladu, ani czapki, ani kijków do nordic walking, które zaginiony miał przy sobie w dniu zaginięcia. To tylko potęguje frustrację i uczucie bezsilności, kiedy gigantyczny wysiłek nie przekłada się na konkretne rezultaty. Każda nowa informacja jest na wagę złota i może okazać się przełomem w tej makabrycznej historii.

Jak wygląda zaginiony profesor?

Dla skuteczności poszukiwań kluczowe jest rozpropagowanie rysopisu zaginionego Sylwestra Gładysia, który ma około 180 cm wzrostu i waży około 100 kg. Charakteryzują go krótkie siwe włosy, siwe wąsy oraz broda, a także noszone okulary. Istotną informacją jest również to, że jego ręce mogą drżeć z powodu choroby Parkinsona, co stanowi jeden z charakterystycznych elementów jego wyglądu.

W dniu zaginięcia profesor był ubrany w niebieskie jeansy, czerwoną kurtkę oraz ciemny beret, a poruszał się z kijkami do nordic walking. Te szczegóły mogą pomóc w identyfikacji przez przypadkowych świadków, dlatego apel o czujność jest wciąż aktualny. Osoby, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje, proszone są o pilny kontakt z Komendą Rejonową Policji Warszawa V przy ul. Żeromskiego 7 lub pod numerami telefonów (47) 723 71 61, (47) 723 71 55, (47) 723 71 56, całodobowo 112 i 997, bądź mailowo: [email protected].

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.