Zaginięcie w Boże Narodzenie. Pamiętna sprawa Bartłomieja z Sarzyny budzi pytania

2025-12-28 5:31

Tragiczna śmierć 17-letniego Bartłomieja z Sarzyny wciąż pozostaje w pamięci. Mija kolejna rocznica dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się po świątecznej imprezie. Chłopak nie wrócił do domu, a intensywne poszukiwania zakończyły się odnalezieniem jego ciała w rzece Trzebośnica. Co naprawdę wydarzyło się tamtej mroźnej nocy?

Pierwszy plan przedstawia powierzchnię wody, prawdopodobnie kałużę lub zbiornik, z drobnymi falami i odbiciami światła. W tle widoczny jest rozmyty, bezlistny duży ciemny kształt drzewa, a po prawej stronie, w oddali, jasny czerwony okrąg, który również odbija się delikatnie w wodzie. Cały obraz utrzymany jest w szaro-granatowej tonacji, z dominującym efektem rozmycia poza pierwszym planem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Pierwszy plan przedstawia powierzchnię wody, prawdopodobnie kałużę lub zbiornik, z drobnymi falami i odbiciami światła. W tle widoczny jest rozmyty, bezlistny duży ciemny kształt drzewa, a po prawej stronie, w oddali, jasny czerwony okrąg, który również odbija się delikatnie w wodzie. Cały obraz utrzymany jest w szaro-granatowej tonacji, z dominującym efektem rozmycia poza pierwszym planem.

Zaginięcie 17-latka. Świąteczna impreza

Tragiczne wydarzenia z grudnia 2021 roku pozostają żywe w pamięci mieszkańców Podkarpacia. Boże Narodzenie, czas spokoju i rodzinnych spotkań, nagle przerodziło się w koszmar, gdy 17-letni Bartłomiej z Sarzyny wybrał się na świąteczną imprezę do kolegi. Miał wrócić około godziny drugiej w nocy, co jednak nigdy się nie wydarzyło, rzucając cień na całą lokalną społeczność.

Zaledwie jeden dzień po radosnym świętowaniu, 27 grudnia 2021 roku, policja w Leżajsku otrzymała zgłoszenie o jego zaginięciu. Bartłomiej, jak ustalono, opuścił dom znajomego około godziny 2:00, deklarując powrót do siebie, ale do domu nie dotarł, co natychmiast wzbudziło ogromny niepokój. Rozpoczęte na własną rękę poszukiwania rodziny i przyjaciół szybko przerodziły się w szeroko zakrojoną akcję służb.

Jak wyglądały poszukiwania?

Gdy minął wyznaczony czas powrotu, a telefon milczał, najbliżsi Bartłomieja natychmiast podjęli działania. Trwająca beztroska świąt zamieniła się w panikę, a każda minuta zdawała się dłużyć w nieskończoność. Szybko powiadomiono służby, które z pełnym zaangażowaniem włączyły się w poszukiwania zaginionego nastolatka, mobilizując znaczące siły i środki.

Do akcji poszukiwawczej zaangażowano szerokie grono funkcjonariuszy, w tym policjantów, strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej i Państwowej Straży Pożarnej. Użyto również nowoczesnego sprzętu, co w tamtym czasie było standardem w tego typu sprawach – do monitorowania terenu wykorzystano między innymi drony, które przeczesywały każdy zakątek okolicy w nadziei na szybki i szczęśliwy finał.

"Ostatni raz młody mężczyzna widziany był około godz. 2.00 w nocy. Ustalono, że wyszedł on z mieszkania znajomego, mówiąc, że idzie do swojego domu. Niestety, nie dotarł do miejsca zamieszkania. W działania zaangażowanych było w sumie kilkadziesiąt osób. Wykorzystano również najnowszy sprzęt, między innymi drony" – relacjonowali funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Leżajsku.

Tragiczny finał poszukiwań. Co się wydarzyło?

Niestety, pomimo ogromnego wysiłku i zaangażowania wielu osób, spełnił się najczarniejszy scenariusz, który od początku tlił się w głowach najbliższych i służb. Po dobie intensywnych poszukiwań, które rozciągnęły się na całą okolicę Sarzyny, nadeszła wiadomość, która wstrząsnęła każdym, kto śledził losy zaginionego chłopca. To była zimna, brutalna prawda, której nikt nie chciał usłyszeć.

Ciało 17-latka odnaleziono w rzece Trzebośnica, nieopodal mostu kolejowego, w miejscu, gdzie nadzieja powoli umierała. Informacja o śmierci Bartłomieja rozeszła się błyskawicznie, pogrążając mieszkańców Sarzyny i okolic w głębokim smutku i niedowierzaniu. Ta tragedia na długo zapisała się w pamięci lokalnej społeczności, stając się bolesnym wspomnieniem okresu świątecznego.

Pamięć o Bartłomieju. Czy coś mogło być inaczej?

Uroczystości pogrzebowe odbyły się na początku 2022 roku, gromadząc tłumy pogrążonych w żałobie bliskich i znajomych. Tragedia Bartłomieja stała się symbolem kruchości życia i tego, jak szybko radość świąt może zmienić się w niewyobrażalny ból. Pytanie o to, co wydarzyło się tamtej nocy, wciąż pozostaje bez pełnej odpowiedzi, podsycając smutek i rozmyślania nad losem chłopca.

Mimo upływu czasu, pamięć o Bartłomieju jest pielęgnowana, a jego historia przypomina o konieczności zachowania ostrożności w każdych okolicznościach. Na nagrobku chłopca widnieje wzruszający napis: „Można odejść na zawsze, ale stale być blisko”, który jest świadectwem trwałej miłości i bólu. Twarz uśmiechniętego nastolatka ze zdjęcia wciąż przypomina o młodym życiu, które przedwcześnie zgasło, pozostawiając pustkę i nieopisany żal.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.